Finał GymkhanaGP 2015 – takie szaleństwo tylko w Szczecinie!
Monika Pacyfka Tichy
28 września 2015

Stolica Polskiej Gymkhany. 19 września 2015. 62 zawodników. Reprezentowany jest Szczecin, Wrocław, Warszawa, Łódź, Poznań, Śląsk, Gorzów, a także Czechy, z których przyjechało aż jedenastu zawodników. Po kartingu w Szczecinie, w złotych promieniach wrześniowego słońca śmigają jeźdźcy ubrani w czerwone i seledynowe koszulki startowe. Przedostatni dzień lata, ostatni dzień sezonu GymkhanaGP.

Wojna Dzika z Taborem…

Dzień zaczął się jak zawsze od konkursu GP8. Pachołki co 12 metrów i jedziemy pięć razy wokół nich ósemkę. Rok temu padł tutaj nowy rekord Polski. Dziki Krzysiek Dzikowski wykręcił 28,98 urywając dwie setne sekundy z poprzedniego rezultatu Oscara i Rufiego. Ale w czerwcu koronę mu odebrał Łukasz Tabor69 wynikiem 28,63. I tak się przez cały rok użerają, raz jeden raz drugi na szczycie pudła. Tym razem pierwszy jechał Dziki. 29,11. Niezadowolony kręci głową. Drugie podejście niemal identyczne: 29,15. Co na to Tabor? W pierwszej próbie trzasnął pachołek. W drugiej: 29,38. Jeszcze bardziej niezadowolony. A więc puchar wędruje do Dzikiego, a rekord zostaje przy Taborze.

Rekordzista Czech Miondir Jiři Schovanec zrobił 30,26 (jego oficjalny życiowy i rekord Czech to 29,02), a wielokrotny zwycięzca GP8 Gruszka Grześ Uliński 30,76. A tymczasem na ósemkę wbija się Ciut11, słynny zachodniopomorski Stunter z Bodzęcina, i driftuje wokół pachołków. Jedno podejście kończy na glebie tak malowniczej, jakby był to kolejny element stunterskiego pokazu. A w drugim objeżdża Miondira o 4 setne sekundy i wbija się na podium, powtarzając zresztą swój wyczyn sprzed roku.

Wśród kobiet w GP8 najlepsza była Totka Agata Rozmus, będąc zarazem najwyżej sklasyfikowanym amatorem* w tej konkurencji (12 miejsce). Dokładnie tak samo było miesiąc wcześniej w Warszawie – nawet dokładnie to samo 12 miejsce.

*nie uwzględniam Ciuta – on jest klasą sam dla siebie, na liście startowej nie był przyporządkowany do żadnej kategorii 🙂

Pierwszy raz drugi raz i inne defloracje

Trasa konkursu głównego, jak zawsze w Szczecinie, musiała mieć innowacyjną figurę. Zaraz za pierwszą rotacją były dwa rzędy pachołków, należało przejechać i pomiędzy nimi i obok nich, ale w wybranej przez zawodnika kolejności – czyli albo eską z prawa na lewo, albo z lewa na prawo, albo przez środek i dookoła, albo na odwrót. Chyba każdy wariant znalazł swojego amatora (lub zawodowca). Trasa była bardzo szybka i dająca przewagę większym maszynom.

Wśród początkujących faworytem był Allais, zwycięzca w kategorii amatorów sprzed miesiąca. Zabrakło mu dwie setne sekundy by wbić do klasy PRO (wg nowego algorytmu) co dało mu unikalną szansę zostać pierwszym w historii amatorów zwycięzcą dwóch rund z rzędu. No i rzeczywiście po pierwszej kolejce był pierwszy z czasem 1:49,38. Za nim głodny sukcesu Głodny (1:50,48) i o zaledwie setną sekundy za nim Ścibor, startujący po raz drugi w życiu.

Druga kolejka. Allais czy Głodny? Ci dwaj zawodnicy stoczyli pełen pasji pojedynek o szczyt pudła w Warszawie. Głodny poprawia czas o sekundę, ale też załapuje sekundę kary za podparcie. Allais obcina półtorej w czystym przejeździe. A tymczasem Ścibor, startujący drugi raz w życiu, objeżdża Allaisa również o półtorej, robiąc najlepszy czas wśród amatorów (1:46,96). Ale, dyskusyjnie zresztą, na żyletkę wyjeżdża poza kopertę mety i dostaje 3 sekundy kary. Mimo to rezultat jest tak dobry, że w końcowej klasyfikacji ląduje między Allaisem i Głodnym, na drugim miejscu.

Czwarty w klasie zielonych był Kij’ek, który stawał już na podium, tym razem na własnym motocyklu; za nim Mały Kris. Najmłodszy w historii polski gymkhaner, który debiutował wiosną tego roku kilka dni po swoich 14. urodzinach, utalentowany i ambitny, miałby szansę walczyć o podium, ale dzień wcześniej na torze w Kisielinie miał siarczystą glebę i jechał z bolesną kontuzją obu nadgarstków. Mały Kris tym razem rywalizował nie tylko z Tatą Krisa (który był 17.), ale też z Bratem Krisa, który w swym dziewiczym starcie od razu wbił do pierwszej dychy (9. miejsce). To pierwsza w historii gymkhany rodzinna trójka zawodników. Mieliśmy już pary ojciec + syn/córka, mąż+żona, nawet siostrzeniec + ciocia (48-letnia Wioletta, która prawko zrobiła dopiero parę lat temu). Na piątej rundzie debiutowało też pierwsze gymkhanowe rodzeństwo – Agata Piasecka z 17-letnim bratem Maciasem; zajęli obiecujące 15 i 14 miejsce!

Szóste miejsce w amatorach wywalczył reprezentant Czeskiej Republiki Ďoubi, tegoroczny debiutant Motoslalomu czeskiego, pierwszy raz startujący w Polsce. Siódmy był Dawidoff, zaś za nim Totka. Dychę zamknął reprezentant braci z południa Kari, a o piczykłak (0,26 sek) za nim Tuśka, która wróciła po długiej absencji spowodowanej kontuzją na treningu. Na ustalenie kolejności na babskim pudle trzeba było poczekać jednakowoż na przejazd klasy Pro. Mayia, pierwsza w historii dziewczyna, która dostała się do zawodowców, a w Holandii została Mistrzynią Europy, tym razem nie pojawiła się na starcie, gdyż kilka tygodni temu miała poważną kontuzję na Torze Poznań. Niemniej trzy zwycięstwa ze wszystkich poprzednich rund, na których była już wcześniej, zapewniły jej obronę tytułu Kici Roku zdobytego w poprzednim sezonie. Ale tym razem w klasie pro startowała Wicemistrzyni Europy, Zelda z Czech. W Holandii te dwie panie różniło zaledwie 0,38 sek, więc tym bardziej szkoda, bo stoczyłyby pasjonujący pojedynek. Zelda pojechała przepięknie, a jej czas 1:52,36 dał jej 18 miejsce w klasie PRO i tytuł Kici zawodów.

(Zimny) Lech, Czech i Rus

Klasa PRO zasilona przez świeżą krew uchodźców z południa była liczniejsza niż kiedykolwiek – 24 zawodników. Mistrzostwo Polski wywalczył już miesiąc wcześniej Dziki, odskakując rywalom na 22 punkty, natomiast drugie miejsce w tabeli dzielili ex aequo z 52 punktami Beniamin Mucha, Mistrz Polski 2013, i Miondir Jiři Schovanec, dwukrotny Mistrz i dwukrotny Wicemistrz Czech (w tym sezonie sięgnął drugi raz po tytuł Mistrza z kompletem zwycięstw… szacun). Matematyczne szanse na miejsce na podium klasyfikacji generalnej miał jeszcze Tabor69 (46pkt), oraz Kyo Piotr Kołodziejski i Oscar Kubicki (34 i 33 punkty).

Pierwsza kolejka, zgodnie z numerami startowymi, więc jako pierwszy leci Miondir. Jak łasica owija się wokół kolejnych figur, już jest na powrocie, wjeżdża na „alejki”, zostały mu jeszcze tylko dwie zawrotki i rotacja, stoper pokazuje minuta 30… minuta 31… i na międzyalejkowej zawrotce z łomotem ląduje na deskach. Nie przekreśla to jego szans – od tego roku do klasyfikacji liczy się lepszy przejazd, a nie suma czasów. Po nim jedzie Oscar i robi piękny czas 1:42,19 + sekunda kary. Dziki jedzie już po złote kalesony, ale to co robi na Cebrze powoduje eksplozję mózgu – 1:37,60 sek!! Szajba absolutna! Namieszać tu jeszcze może Jiři Svoboda, ubiegłoroczny Mistrz Czech; bardzo utalentowany zawodnik, który zdobył swój tytuł mając zaledwie 17 lat. Zrobił to rok temu rzutem na taśmę w ostatniej rundzie, wyprzedzając Miondira o 0,1 sekundy. Tymczasem w Szczecinie wraca na metę po 1:44,86 sek, co w tym momencie jest trzecim wynikiem. Ale zaraz po nim startuje Tabor „A mogłem być trzeci” i jest szybszy o 2,5 sek; pojechał nieco wolniej niż Oscar, ale czysto. A Beniamin? Jak zawsze skupiony, spokojny, nieludzko precyzyjny śmiga wokół kolejnych pachołków i z czasem 1:42,09 wbija na drugie miejsce, tracąc do Dzikiego jednakowoż całe 4,5 sekundy. Jak ten Dziki to robi?!

„Deszcz gubi ten kraj”

Ale przed nami jeszcze druga kolejka. Nad horyzontem zbierają się chmury. Tabor patrzy na nie szczególnie uważnie: na ten moment jest trzeci, a Miondir dziewiąty. Gdyby ta sytuacja się utrzymała, to właśnie on, a nie sympatyczny Czech zostałby drugim wicemistrzem Polski. No i w połowie drugiej kolejki przejazdów zaczyna padać deszcz, a starty są tym razem według czasów z pierwszego podejścia. Najszybsza piętnastka jedzie już na mokrym, wszyscy robią gorsze czasy niż w pierwszym podejściu, oprócz utalentowanego rookie klasy Pro – Kyo, który obcina 4 sekundy, ale nie dogania Jiři Svobody. No i ważą się losy generalnej. Miondir w polu startmety, w jego oczach skupienie i determinacja. Wjeżdża na wilgotny asfalt i po pierwszej rotacji kręci głową z niezadowoleniem: „A to se ne da!” Ale kiedy wraca na metę, patrzymy na stoper w osłupieniu. A potem na oba stopery pomocnicze, bo to nie do uwierzenia. Minuta trzydzieści osiem i 71 setnych!!! Tak, mimo że na mokrym, pojechał tylko o sekundę słabiej niż Dziki na suchym! Wbija na drugie miejsce! Tabor ma łzy w oczach. „A mogłem być trzeci!!” Rusza na tor z rykiem silnika, ale nie poprawia czasu. No i Beniamin. By zostać wicemistrzem, musiałby obciąć ze swego czasu ponad trzy sekundy. Mimo że teraz na mokrym, Benek jedzie szybciej niż w pierwszej kolejce, ale minimalnie, więc nie dogania Miondira. Zostaje na trzecim miejscu zawodów i generalnej. No i ostatni przejazd sezonu. Dziki. Tak się skupia na technice jazdy że… dodaje sobie do trasy kilka dodatkowych powtórzeń figur, więc na jego czas spuszczamy zasłonę milczenia. Szkoda, bo fajnie byłoby wiedzieć, jak wypadłoby porównanie jego z Miondirem w tych samych warunkach nawierzchni.

Finalnie kolejność w PRO wyglądała zatem tak: 1. Dziki, 2. Miondir, 3. Beniamin, 4. Tabor, 5. Oscar, 6. Jiřik Svoboda, 7. Kyo, 8. Snajper, 9. Gruszka, 10. Maty Landa (pierwszy Mistrz Czech z 2012 roku, później zawsze 1. lub 2. wicemistrz, obecnie drugi w czeskiej tabeli).

Tylko gra w Dziki daje wyniki

Patrzymy na tabelę klasyfikacji generalnej. Mistrzem Polski został Dziki (trzy zwycięstwa, dwukrotnie drugie miejsce – 94 pkt), Wicemistrzem Polski Miondir (raz pierwszy, dwa razy drugi, raz trzeci – 69pkt), drugim wicemistrzem Beniamin (raz pierwszy, raz drugi, dwa razy trzeci – 67 pkt). Czwarty w tabeli jest Tabor69 „a mogłem być trzeci” (raz trzeci, 59pkt), piąty Oscar (raz trzeci, 43). Na szóstym miejscu, ze stratą tylko jednego punktu, znalazł się Kyo, jako najwyżej notowany z debiutujących w tym roku w klasie Pro. Siódmy, mimo dwóch absencji, był Gruszka, ubiegłoroczny drugi wicemistrz (32pkt), za nim Snajper (26). Ze stratą tylko jednego punktu do niego dziewiąte miejsce generalnej podzielili między siebie Malarz i Sicin, również rookie klasy Pro, najmłodszy w historii tej klasy polski zawodnik (17 lat) startujący na chińskim motorowerze lub pożyczonych 125 i 250 ccm.

Najwyżej sklasyfikowaną kobietą została oczywiście Maiya obejmując 19 miejsce.

Temat był wielokrotnie wałkowany, ale dla przypomnienia: zawody GymkhanaGP, jedyne w Polsce i największe w Europie krajowe zawody w tej dyscyplinie, czy to z wrodzonej anarchii organizatorów, czy dla ułatwienia uczestnictwa amatorom, nie podlegają pod żadne związki i federacje, dlatego są to nieoficjalne Mistrzostwa Polski. Niemniej przyjęło się ich zwycięzców określać mianem Mistrza Polski. Analogiczny status miały w 2011 i 2012 roku zawody Honda Gymkhana.

Za parę dni na naszym portalu wypasiona MEGALERIA kilkuset fotek z finału!!

Organizatorem całego cyklu jest motoFUNdacja. V runda możliwa była dzięki wsparciu tych, którzy przekazali dla niej swój 1% podatku. Nagrody ufundowali: Modeka Polska, Speed Day, sklep motocyklowy Promoto, Aries Szczecin, Azkarra Centrum Motocyklowe, MotoRmania. Przepiękne, niepowtarzalne puchary z części motocyklowych zespawał warsztat Autonaprawa Długosz i Synowie. Za wsparcie dziękujemy: Nauka Jazdy Promoto, Salon Harley-Davidson w Szczecinie, Motoslide.com. Pokaz stuntu wykonali: Ciut11, Adrenalina ze Szczecina, Michał. Komentatorem był, jak zawsze legendarny Głos Polskiej Gymkhany, dziennikarz sportowy z Trójmiasta, Daniel Kisiel. I last but not least – dziękujemy MotoRmanii za od zawsze wsparcie medialne i moralne.

Szczególne podziękowania motoFUNdacja i Przyjaciele kierują do swoich niezastąpionych wolontariuszy, bez których zaangażowania i ofiarności tych zawodów by nie było.

Monika Pacyfka Tichy
Redaktor naczelny

Felietonistka. Jedyna osoba z redakcji z nader stoickim i socjopsychologicznym spojrzeniem na świat, oaza spokoju i miłości. Można ją spotkać w trasie na Hondzie CBF250. Miłośniczka Gymkhany, gorąco kibicująca Adaśko "82" oraz Oscarowi "8". Masz sprawę? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły