Ze stunt psem na co dzień – homologowany kaskader
Bart
26 marca 2012

Coraz większa popularność stuntu w naszym kraju przekłada się na większą liczbę motocykli do tego sportu przystosowanych. Czy są to motocykle, które nadają się tylko i wyłącznie do jednego zadania, czy też można jeździć nimi na co dzień? Jak przygotować swojego psa do jazdy po drogach publicznych?

Stało się! Naoglądaliście się filmików w internecie, byliście na kilku pokazach stunterskich, macie na tapecie motocykl na gumie, a sygnał przychodzącego smsa to dźwięk odcięcia zapłonu przy paleniu gumy. Wpadliście po uszy w stunt, więc kupiliście sobie stunt psa. I co teraz?! Przecież wcześniej motocyklem jeździliście po mieście, w trasę, polatać po zakrętach, na małe zakupy. Czy motocykl przygotowany do stuntu posiada jeszcze jakiekolwiek cechy przydatności do „zwykłej” jazdy?

Wybór

Nie oszukujmy się, statystycznego Kowalskiego nie stać na kilka motocykli przeznaczonych do różnych celów. Rezygnuje on z mniej ważnych rzeczy, a skłania się ku bardziej dla niego istotnym. Jeżeli chce czasem skoczyć na miasto, to nie kupuje motocrossowej wyczynówki, a jeśli robi 30.000 km tras rocznie, to nie bierze do tego celu supermoto na slikach. Tyle, że ciężko jest się zdecydować na motocykl przeznaczony w 100% do jednego celu. Niestety, jeśli kupujemy motocykl będący psem do stuntu, to jest on bardzo, ale to bardzo zorientowany na jeden cel. Jest nim jazda motocyklem nie w taki sposób, w jaki sobie wyobrażali inżynierowie. Zastanówmy się, co jest najbardziej charakterystyczne dla motocykli stuntowych.

Osprzęt

Pierwsze co się rzuca w oczy, to ograniczenie osprzętu motocykla do jedynie tego, co najbardziej niezbędne. Normalną rzeczą jest brak kierunkowskazów, lusterek, sygnału dźwiękowego, często również prędkościomierza czy oryginalnej lampy przedniej. Oczywiście jeżeli chcemy legalnie poruszać się po drogach publicznych i nie stracić dowodu motocykla, musimy wyposażyć się w niezbędne minimum. Obligatoryjnie potrzebujemy lewego lusterka, więc możemy zamontować małe akcesoryjne, które łatwo będzie się demontować w razie wyjazdu na miejscówkę. Jaka jest widoczność w takim małym lusterku? Niewielka. Kierunkowskazy to już trudniejsza sprawa. Wiadomo, że z seryjnych już po pierwszej glebie zostają tylko wystające kable. Dobrym pomysłem jest zamontowanie kierunków zintegrowanych z tylną lampą. Z przodu też możemy zastosować coś takiego, bądź zakupić małe kierunkowskazy do montażu na lagach. Przy odpowiednim ich umiejscowieniu przeżyją kilka upadków. Oczywiście można jeździć bez kierunków i zamiar skrętu sygnalizować rękami. Niestety, takie ruchy w klimacie YMCA szybko ściągną na nas uwagę panów z wąsami i raczej nie będzie to Adam Małysz w towarzystwie Lecha Wałęsy. Do braku prędkościomierza raczej się nikt nie przyczepia, ale to bardzo utrudnia ocenę prędkości, z jaką się poruszamy. Oryginalne lampy są bardzo delikatne, w efekcie czego rzadko można je spotkać w stunt psach. Jeśli chcemy być OK z przepisami, zamiennik powinien mieć homologację. Na szczęście nie jesteśmy już skazani, jak jeszcze kilka lat temu, na lampy z żarówkami rodem z kuchennych mebli.

Klatka

Przechodząc do kolejnych odmienności, stunt psy wyposażone są w wiele elementów bardziej wystających niż w seryjnych motocyklach. Klatka na silnik, tylny stelaż czy szeroka kierownica to tylko kilka z tych elementów. Musimy pamiętać, jak bardzo zmieniają one wymiary naszego motocykla i jak nas ograniczają. Mamy różne rodzaje klatek na silnik. Dla początkujących stunterów najlepsze są duże, szerokie konstrukcje, zwane klatkami pancernymi. Trzeba naprawdę uważać poruszając się z taką klatką pomiędzy samochodami w korku, a często o składaniu się głęboko w zakręt można już zapomnieć. Rozwiązaniem są klatki mniejsze, bardziej przylegające do motocykla i węższe. Odpowiednio zaprojektowana klatka pomimo mniejszych rozmiarów odpowiednio chroni, a do tego nie przeszkadza zejść na kolano podczas pokonywania zakrętów. Można pójść jeszcze dalej i zamiast klatki zamontować tzw. crash pady, jednak przy stuntcie fizyka szybko zweryfikuje ich możliwości. Tylny stelaż raczej nie powinien wam w niczym przeszkadzać, wystarczy tylko pamiętać o nim gdy cofamy motocyklem. Szeroka kierownica to kwestia przyzwyczajenia się do szerokości rodem z supermoto, co jest możliwe stosunkowo szybko.

Gumy

Odpowiedni dobór opon jest problemem. Stunterzy popadają przy tym w dwie skrajności: przednia opona najlepiej torówka, tylna na podobieństwo kartofla. Jeżeli z przodu mamy zamiar założyć oponę sportową, niech posiada ona homologację. Oczywiście, że opony torowe potrafią pokazać nam innym wymiar słowa „przyczepność”, jednak jest to okupione pewnymi niedogodnościami. Musimy pamiętać o tym, że opony torowe kleją się odpowiednio do asfaltu dopiero gdy są dobrze rozgrzane. Szybki wjazd w ciasny zakręt, bądź zjazd tzw. „ślimakiem” na inną drogę mogą przysporzyć dużych kłopotów, jeśli tyle co wyciągnęliście motocykl z garażu. Najlepiej zamontować dobrą sportową oponę, ale niestety koszty takiej przyjemności są duże. Tylna opona to oczywiście kwestia dyskusyjna, więc jeśli chcemy zatrzymać dowód swojego motocykla w kieszeni, to przynajmniej niech ma te kilka milimetrów bieżnika.

Zębatka

Bardzo mocny wpływ na komfort jazdy, a raczej na jego ograniczenie, ma duża zębatka na tylnym kole. Powoduje ona potrzebę częstej zmiany biegów, bo albo napędzamy się zbyt szybko, albo mamy za wysoki bieg. Charakterystyka oddawania mocy powoduje również agresywne przyspieszenie. To wszystko bardzo negatywnie wpływa na spalanie. Aby jechać z normalną prędkością na stunt psie, nasz silnik kręci się na o wiele wyższych obrotach. Wir w baku to tutaj odpowiednie określenie, a przy braku wskaźnika paliwa musimy mieć to ciągle na uwadze i kontrolować stan napędowych cieczy na tzw. „oko”. Nie zapominajmy również o częstej modyfikacji baku czyli jego wyprofilowaniu, które to mocno ogranicza pojemność zbiornika paliwa. Dużym plusem są za to bardzo często stosowane w motocyklach do stuntu przewody hamulcowe w stalowym oplocie. Nie będziemy mieli już więc problemów ze znikającą nagle siłą hamowania, gdy po przeciskaniu się w korkach nagle musimy awaryjnie hamować.

Decyzja

Również dzięki klatce na silnik znikną zmartwienia o stawianiu sprzęta na twardym gruncie, bo przecież nawet jak się przewróci, to nic się nie stanie. Czy do tych wszystkich cech motocykla można się przyzwyczaić i jeździć w ten sposób na co dzień? Jeśli potraficie odmówić sobie komfortu w pewnym zakresie, to oczywiście tak. Jeżeli nie przeszkadza nam kombinowanie jak to zrobić, żeby wszystkie przeróbki były legalne i żeby nie zbankrutować w razie potrzeby wymiany niektórych części, to również. Ale jeśli chcielibyście jeździć stunt motocyklem na rozpoczęcie sezonu do Częstochowy i rozwozić nim pizzę, to niestety raczej nie przyjdzie to łatwo. Trzeba czasem w życiu wybrać tabletkę niebieską lub czerwoną.

Bart
Redaktor naczelny

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły