Czeski film gymkhanerski: Polacy dominują podium, sidecar Specnazu, piękne zawodniczki, czyli finał Motoslalomu u braci z południa!

Motoslalom to cykl zawodów w gymkhanie organizowany już trzeci rok przez Maty Mateusza Landę z Czech. Maty i jego siostra Radka, dosiadająca 60-letniej Jawy, startowali w ubiegłorocznej wrocławskiej rundzie Honda Gymkhana i w lipcowej edycji GymkhanaGP. Piąta, finałowa impreza z tegorocznej serii została rozegrana pod błękitnym niebem Kolina, 50 km od Pragi, 28 września 2013. Mimo jesiennej pory było ciepło, sucho i bezwietrznie. Zawody zgromadziły rekordową frekwencję – 32 zawodników z różnych zakątków Republiki Czeskiej oraz pięciu z Polski, a konkretnie z Wrocławia.

Czeskie zawody rozgrywane są według nieco innych zasad niż te w Polsce. W konkursie GP8 lista startowa pierwszego podejścia ułożona jest wg numerów, i dopiero gdy wszyscy przejadą odbywa się druga próba – wg czasów z pierwszej. Podobnie jest w gymkhanie, i również tam do klasyfikacji liczony jest tylko lepszy z dwóch lub – jeśli czas pozwoli – trzech przejazdów, a nie suma czasów. Jest to niezgodne z tradycją japońską, ale ma tę zaletę, że zawodnik który pomyli trasę lub upadnie w pierwszym przejeździe, w drugim nadal walczy, bo wciąż ma szansę na zwycięstwo. Można też obrać inną taktykę – pierwsze podejście mieć bardziej „zapoznawcze”, mające na celu wyczucie trasy, a dopiero w drugim pojechać na sto procent mocy.

Polak – Czech to dwa brathanki…

Wrocławianie, którzy przyjechali na Motoslalom, to: Sławo Olchawa (BMW K100); „Zachar” Paweł Zachariasz (Suzuki GSR 750), dwunasty w generalce ubiegłorocznego sezonu Honda Gymkhana; „Grzanka” Agnieszka Jaszewska (Yamaha TDR 125), zawsze na podium w kat. kobiet w szczecińskich edycjach GymkhanaGP; Oscar Kubicki (Suzuki GSX-R 750) – zdobywca 1. miejsca w czerwcowej edycji Motoslalomu oraz Beniamin Mucha (Honda CBR 600RR) – niekwestionowany mistrz Polski sezonu 2012 GymkhanaGP, z czterech edycji tej jedynej ogólnopolskiej imprezy wygrał trzy, a raz tylko był drugi.

Konkurs GP8 – pięciokrotne przejechanie 12-metrowej ósemki, po czesku wymawiane sympatycznie „dżipijosum” zakończył się zwycięstwem wrocławian: pierwsze miejsce zdobył Oscar Kubicki z czasem 31,0. Oscar jest oficjalnym rekordzistą Polski w GP8 (29,00 – ex aequo z Rufim Dzikim-Seredą który w tym roku ów rekord wyrównał). Drugi był Beniamin Mucha – 31,3 sek, a trzeci reprezentant gospodarzy Miondir Jiři Schovanec.

Miondir to utalentowany zawodnik, który pierwszy raz spróbował sił we wrześniowym Motoslalomie rok temu, startując na Hondzie Transalp i od razu zdobywając drugie miejsce w klasyfikacji narodowej (w międzynarodowej podium bowiem jak zwykle zajęli Polacy – Adaś Instruktor, Mikrofon i Oscar). Tak to jakoś wychodzi, że jeśli już chłopaki z Wrocławia i Szczecina dotrą na czeskie zawody, to zawsze psują gospodarzom zabawę i zajmują szczyt pudła. Świadomy tego Maty zatem na tych edycjach, na których ma zagranicznych gości, przygotowuje oddzielną klasyfikację międzynarodową i narodową. W obecnym sezonie Miondir, na seryjnej Kawasaki ER6n (nawet zębatki w niej nie zmienił) brał udział w trzech edycjach Motoslalomu, wygrał dwie, a w czerwcowej był drugi za Oscarem. Tak więc prowadził też w narodowej klasyfikacji generalnej. Jiři startował też raz w GymkhanaGP w Szczecinie, zdobywając drugie miejsce w kategorii amatorów oraz robiąc siódmy czas całych zawodów.

Zwierciadełko powiedz przecie, kto najlepszy jest na świecie?

Trasa konkursu gymkhany, zbalansowana jeśli chodzi o elementy „techniczne” i „szybkie”, zawierała w sobie sześć luster, z czego dwa dwustronne. Ustawione jedno za drugim i połączone bramką były dla zawodników wyzwaniem nie tylko technicznym, ale też taktycznym, bo kolejność zaliczenia ich oraz bramki nie była określona. Zawodnicy podchodzili do nich na kilka sposobów, rysunek pokazuje dwa z nich. Ten na dole został wybrany przez tych, którzy potem mieli najlepsze rezultaty.

W przejazdach konkursowych jak zwykle dobrze poradził sobie pionier gymkhany czeskiej Maty Mateusz Landa (Honda Hornet). Jego czas 1:10,7 wyrównał jego dobry kolega Pavel Roubal na Zephyrze 550. Dało to im dwóm trzecie miejsce ex aequo w klasyfikacji narodowej, bo szybsi okazali się dwaj wychowankowie Maty’ego – nastoletni Jirko Svoboda na Hondzie XR125 (1:08,7) oraz lider czeskiej tabeli Miondir. To między nim, a Oscarem rozegrał się najbardziej dramatyczny pojedynek na tych zawodach. Po pierwszym przejeździe dzieliło ich zaledwie 0,8 sekundy i obaj wiedzieli, że wszystko rozstrzygnie się w drugim, obaj pojechali bardzo dobrze. Oscar zawahał się minimalnie na jednym z kolejnych luster (nie tych na obrazku) i o ten ułamek chwili przegrał z Mistrzem Czech 2013. Ich czasy różniły się tylko o jedną dziesiątą sekundy! Rezultat Miondira 1:04,9 – z dużym zapasem do Jirko Svobody – był zarazem najlepszym w klasyfikacji narodowej.

Natomiast Beniamin, niczym jeden organizm ze swoją CBRką, wykonując te delikatne, spokojne, nieprawdopodobne złożenia, niewiarygodne z punktu widzenia praw fizyki, wykręcił czas 1:02,3, zwyciężając z zapasem 2,6 sekundy. Ten niesamowicie skromny chłopak był bardzo zdziwiony, że wygrał zawody. „Przecież pojechałem zachowawczo…”

Piękne kobiety i radzieckie służby specjalne

Pozostali wrocławianie zdobyli następujące miejsca: Zachar był dziesiąty, a Slawo – 21. Grzanka wywalczyła piątą lokatę w kategorii kobiet. Tutaj miejsca na podium zajęły kolejno siostry Jana i Ivana Zelenkove (ich ojciec też startował), oraz Amalka – Radka Landová, siostra Maty’ego – tym razem na Suzuki Bandit. Płeć piękna na czeskiej gymkhanie jest znacznie liczniej reprezentowana niż w Polsce. Na 37 startujących było aż 7 dziewcząt, podczas gdy najbardziej sfeminizowana 3 runda GymkhanaGP gościła tylko 6 pań na 55 zawodników.

Wielkie emocje wzbudził bardzo efektowny występ wesołej drużyny Specnazu. Ekipa złożona z kierowcy, pasażera oraz czworga mechaników w odpowiednich kaskach z czerwonymi gwiazdami Związku Radzieckiego zaprezentowała motocykl Ural M72 wyposażony w wózek boczny. Pod pisanym cyrylicą hasłem „Nas nie dogoniat”, maszyna, dla której specjalnie poszerzano koperty startmety, dała radę w obu konkurencjach, dzięki ofiarnej postawie dzielnej załogi. Pasażer dokonywał bardzo spektakularnych balansów swym potężnym ciałem w zakrętach, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Ich rezultat w gymkhanie to 1:34,6 (czysty przejazd!) oraz 47,8 w GP8, również, jak to mówią Czesi, „bez penalizacje”.

Legendy które krążą o afterparty po Motoslalomie oraz o gościnności i trosce Czechów o zagranicznych gości nie mają w sobie nic z przesady. Kto nie był niech żałuje!