Spis treści
Ducati zdominowało Grand Prix Tajlandii, zajmując pierwsze cztery miejsca. Wśród nich bracia Marquez, którzy ukończyli nie tylko wyścig, ale też sprint na dwóch czołowych pozycjach.

Sezon MotoGP 2025 rozpoczął się w najlepszy możliwy sposób dla Ducati i ich nowej gwiazdy.
Marc Marquez całkowicie zdominował weekend w Tajlandii, zdobywając pole position, a następnie wygrywając zarówno Sprint Race, jak i główny wyścig Grand Prix. Hiszpan spadł na drugą pozycję na siódmym okrążeniu, ale pod koniec rywalizacji ponownie wysunął się na prowadzenie. Jego triumf w sobotnim Sprincie był imponujący — „To była idealna sobota” — powiedział.
Ośmiokrotny Mistrz Świata wydawał się nie musieć nawet wrzucać wyższego biegu w sprincie, z łatwością odpierając ataki swojego brata Alexa. Marquez po raz pierwszy od 1931 dni objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Wszystko wskazuje na to, że nie odda go zbyt szybko. Po sprincie Marc przyznał, że miał jeszcze sporo rezerwy: „Kiedy naciskasz na 100%, zaczynasz popełniać błędy” — powiedział. „Ale staram się zarządzać dystansem między mną a drugim zawodnikiem. To, czego nauczyłem się przez wszystkie lata w MotoGP, to że nie ma znaczenia, czy wygrasz z przewagą jednej sekundy czy trzech. Dziś starałem się po prostu kontrolować ten dystans.”
W wyścigu głownym GP Tajlandii po raz kolejny oglądaliśmy dublet braci Marquez. Alex Marquez minął linię mety jako drugi i mimo, iż prowadził przez większość wyścigu, ostatecznie musiał uznać wyższość starszego brata.
Francesco Bagnaia z kolei po raz drugi w ten weekend musiał zadowolić się trzecim miejscem, nie będąc w stanie dotrzymać kroku braciom Marquez. Włoch zakończył wyścig 2,3 sekundy za Marcem Marquezem. Przez cały weekend nie był w stanie nawiązać z nim walki, zażartował wręcz, że Marc bawił się z nim i Alexem podczas wyścigu.
Na czwartej pozycji? Jeszcze jedno Ducati – Franco Morbidelli, reprezentujący Pertamina Enduro VR46 Racing Team. Czy będzie to kolejny sezon pod znakiem dominacji tej marki?

Debiutant zaskakuje
Ai Ogura stał się nową sensacją MotoGP, kończąc dzień na piątym miejscu na swojej Aprilii. Japończyk był najlepszym debiutantem oraz najlepszym zawodnikiem Aprilii przez cały weekend w Tajlandii. W sobotnim sprincie zachwycił, kwalifikując się na piątym miejscu i kończąc sprint tuż za podium. Cały czas deptał po piętach Pecco Bagnai. Franco Morbidelli nazwał Ogurę „MVP dnia”, a Marc Marquez śmiał się z zaskoczenia, gdy usłyszał o jego tempie.
Sam Ogura przyznał, że jego wynik to „wielka, wielka niespodzianka” i skromnie wyjaśnił swoją umiejętność późnego hamowania: „Od piątku podczas sesji stopniowo naciskałem coraz bardziej, a w kwalifikacjach zyskiwałem czas okrążenia na hamowaniu, więc zrobiłem całkiem niezłe okrążenie. Po prostu poprawiłem się trochę.”
Dodał również: „(Być) płynnym. Myślę, że dokładnie tego nauczyłem się od Pecco. Po prostu próbowałem kopiować to, co robił. Ponieważ jazda za Pecco przez 13 okrążeń to dla mnie naprawdę cenna lekcja.”

Gorący finisz i płonące emocje — zawodnicy MotoGP walczą nie tylko z rywalami, ale i z ekstremalnym upałem!
Fabryczna Aprilia Marco Bezzecchiego przekroczyła linię mety na szóstej pozycji, tracąc 7,5 sekundy do Ogury. Po lepszym starcie niż w sobotę, Włoch prezentował konkurencyjne tempo na swojej nowej maszynie.
Honda powróciła do czołowej dziesiątki w Grand Prix dzięki Johannowi Zarco, który ukończył wyścig na siódmym miejscu dla zespołu LCR Honda. Francuz i japoński producent przez większość weekendu utrzymywali się w pierwszej dziesiątce.
Red Bull KTM zdobył ósme i dziewiąte miejsce dzięki zawodnikom zespołu fabrycznego i Tech3. Brad Binder zajął ósme miejsce, a Enea Bastianini finiszował tuż za nim, na dziewiątym miejscu.
Czołową dziesiątkę zamknął Fabio di Giannantonio, który powracał do formy po operacji obojczyka. Sobotni Sprint zakończył się dla niego przedwcześnie z powodu ekstremalnych warunków pogodowych. Temperatura powietrza wynosiła około 38°C, a asfalt nagrzewał się do 56°C. Zawodnicy narzekali na trudności związane z nagrzewaniem się motocykli. Di Giannantonio powiedział: „Poparzyłem się na rękach, na nogach. Tutaj, na szyi. Całkowicie się paliłem. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem. Ducati to jeden z najchłodniejszych motocykli. To naprawdę, naprawdę dziwne. Motocykl działał dobrze, wszystko było w porządku. Ale musimy zrozumieć, dlaczego tylko ja się poparzyłem.”
Z powodu ekstremalnego gorąca Włoch wycofał się z wyścigu na trzy okrążenia przed końcem sprintu: „Nie dało się jechać. Na prostej nie byłem w owiewce. Jechałem z otwartymi nogami, otwartymi ramionami. A kiedy hamowałem, odsuwałem obie stopy. To nie było z powodu hamowania na granicy, czy znanego ruchu nogą przy hamulcu.”
Już za dwa tygodnie kolejny GP – tym razem przenosimy się do pięknej Argentyny na tor Termas de Río Hondo.

