Paweł ukończył pierwszy, przerywany aż czterokrotnie, wyścig połączonych rund motocyklowych mistrzostw Alpe Adria i WMMP klasy Superbike jako szósty z Polaków. W niedzielę na torze w czeskim Moście nowosądeczanin nie dojechał jednak do mety.
informacja prasowa
Były wicemistrz Polski klasy Superstock 1000 czwartą rundę międzynarodowej serii Alpe Adria, połączoną ze zmaganiami mistrzostw Polski, rozpoczął od uzyskania w kwalifikacjach dwudziestego pola startowego w międzynarodowej stawce aż 43 zawodników. Dosiadający BMW S1000RR 38-latek był także w czeskim Moście piątym z Polaków.
Sobotni wyścig był jednak dla nowosądeczanina pełen przygód. Górka przewrócił się na pierwszym okrążeniu i wrócił swoim BMW do zespołowego garażu, kiedy zmagania zostały przerwane. Sędziowie pozwolili Polakowi na wzięcie udziału w restarcie, ale musiał on ruszać z ostatniej, 43. pozycji. Z uwagi na wysoką liczbę wypadków, zmagania były wznawianie aż czterokrotnie. Górka za każdym razem ruszał z ostatniego pola i widowiskowo przebijał się w stronę czołówki. Po trzecim restarcie awansował nawet na świetne, dwunaste miejsce, a ostatecznie ukończył wyścig na 25. pozycji, jako szósty z Polaków.
Dzień później, mimo solidnego startu, nowosądeczanin nie dojechał do mety, przewracając się na dziesiątym z piętnastu okrążeń po kontakcie z innym z zawodników. W efekcie spadł z czwartego na szóste miejsce w klasyfikacji generalnej WMMP klasy Superbike.
Piąta z sześciu rund Alpe Adria odbędzie się w drugi weekend sierpnia na węgierskim torze Hungaroring. Dwa tygodnie później w Poznaniu odbędzie się z kolei piąta z sześciu rund mistrzostw Polski.
Więcej informacji o Pawle Górce na oficjalnym profilu na Facebooku.
Paweł Górka
„To był najgorszy i najbardziej pechowy weekend w mojej wyścigowej karierze, ale takie sytuacje tylko jeszcze bardziej mnie wzmacniają i motywują. Przewróciłem się na początku pierwszego wyścigu, ale po jego przerwaniu mogłem wziąć udział we wznowieniu. Niestety, z ostatniej pozycji. Sęk w tym, że z uwagi na sporą ilość wywrotek doszło do aż czterech restartów. Za każdym razem ruszałem z końca stawki i miałem przed sobą czterdziestu zawodników. Pod tym względem akurat świetnie się bawiłem, choć musiałem też bardzo uważać podczas wyprzedzania. Po trzecim wznowieniu jechałem w okolicach dwunastej pozycji, ale po kolejnym rywale przyblokowali mnie w pierwszej szykanie i nie byłem w stanie odrobić aż tylu miejsc. Drugi wyścig był trudny i pechowy. Goniłem rywali, ale kontakt z tylną oponą jednego z zawodników zakończył się dla mnie wywrotką.”