Testy Moto2 i Moto3 w Hiszpanii
Mick
13 lutego 2012

W Walencji zakończyły się właśnie pierwsze w tym roku, trzydniowe testy dla zawodników motocyklowych MŚ klas Moto2 i Moto3. Choć obfitowały w niespodzianki, a kilka rzeczy mocno rzuciło się w oczy, na podstawie tych wyników nie można jeszcze wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Dlaczego?

 

Po pierwsze, było za zimno. W trakcie pierwszych dwóch dni zawodnicy wyjeżdżali na liczący 4005 metrów tor dopiero w południe, gdyż rano temperatura ledwie przekraczała zero stopni. Trzeciego, ostatniego dnia testów, było już wyraźnie cieplej, ale temperatura asfaltu wynosząca raptem kilkanaście stopni, to wciąż niewiele.

Choć był to pierwszy w tym roku oficjalny test, zawodnicy klasy Moto2 nie otrzymali jeszcze identycznych jednostek napędowych z modelu Honda CBR600RR. Niektóre zespoły wypożyczyły co prawda ubiegłoroczne, mocno zużyte silniki od szwajcarskiej firmy Geo Technology, ale spora część ekip korzystała z jednostek niemal wprost ‚przeszczepionych’ z drogowych maszyn, a to miało wyraźny wpływ na czasy okrążeń. Podobnie było w przypadku kategorii Moto3 i nie tylko silników (tutaj nie ma jednego dostawcy), ale również elektroniki (ECU dostarcza wszystkim włoska firma Dell’orto).

Wniosek jest więc prosty. Podobnie jak w przypadku pierwszych w tym roku testów Formuły 1 w Jerez, także w przypadku pierwszych jazd motocyklistów Moto2 i Moto3, wyciąganie pochopnych wniosków na podstawie czasów okrążeń nie ma na tym etapie większego sensu. Mimo wszystko, kilka interesujących faktów mocno rzucało się w Walencji w oczy. Oto one:

Kalex liderem w Moto2? Redding faworytem?

Poprzedni sezon był prawdziwą katastrofą dla nieoszlifowanego diamentu, za jaki powszechnie uważany jest młody Brytyjczyk, Scott Redding. 18-latek reprezentujący barwy doświadczonej i profesjonalnej, belgijskiej ekipy Marc VDS Racing, zamierzał walczyć o mistrzostwo, a tymczasem zakończył ubiegłoroczną rywalizację na odległej, piętnastej pozycji w klasyfikacji generalnej.

Wielu kibiców spodziewało się, że charyzmatyczny i potrzebujący sukcesu szef zespołu, Michael Bartholemy, zwolni zarówno Reddinga, jak i jego team-partnera, Mikę Kallio. Belg postanowił jednak zamiast zawodników, wymienić… motocykle. Tym sposobem szwajcarską ramę marki Suter zastąpiło podwozie niemieckiej firmy Kalex, która rok temu sięgnęła po mistrzostwo Moto2 razem ze Stefanem Bradlem.

Redding bardzo mocno narzekał w poprzednim sezonie na problemy z motocyklem, wynikające w dużej mierze z faktu, że jako największy zawodnik w całych mistrzostwach Grand Prix, najzwyczajniej w świecie przerósł podwozie Sutera. Po przesiadce na motocykl marki Kalex, w Walencji Brytyjczyk dosłownie frunął po torze. Redding był nie tylko najszybszy podczas dwóch pierwszych dni, ale zaliczył także imponującą symulację wyścigu, przejeżdżając kilkadziesiąt okrążeń z czasem poniżej aktualnego rekordu toru.

Redding może w tym roku wrócić do gry o czołowe pozycje, ale tutaj pojawia się pytanie, czy przy wyższych temperaturach problemy ze zbyt szybko zużywającymi się oponami przypadkiem nie powrócą. Na odpowiedź poczekamy z pewnością dopiero do pierwszego, a być może nawet drugiego wyścigu sezonu (w Katarze, z uwagi na nocną porę i niską temperaturę asfaltu, tego typu problemy nie powinny mieć miejsca).

Także Kalex, który w tym roku przygotuje motocykle nie dla czterech, a aż ośmiu zawodników, powinien być teraz bardzo groźny, głównie za sprawą Włocha Claudio Cortiego, Hiszpana Pola Espargaro (uzyskał w Walencji najszybszy czas, ale nie miał podobno tak dobrego tempa jak Redding) oraz Maxa Neukirchnera, który zajął miejsce Stefana Bradla w zespole braci Kiefer.

W Walencji imponował także Włoch Andrea Iannone, który – podobnie jak Redding – ubiegłorocznej współpracy z Suterem nie mógł zaliczyć do udanych. Zawodnik prowadzonej przez swojego ojca ekipy Speed Master, wraca więc na motocykl brytyjskiej firmy FTR. Co ciekawe, podobnie jak w sezonie 2010, Iannone korzystał będzie nie z owiewek przygotowanych przez FTR, a starych, nieco zmodyfikowanych, części pochodzących z dwusuwowej Aprilii 250, zapewniających lepszą aerodynamikę i wyższe prędkości na prostych. Niezależnie od marki motocykla, problemem Iannone w Moto2 zawsze były zbyt szybko zużywające się opony, co w Walencji mogły maskować niskie temperatury. Jak będzie podczas ‚gorących’ wyścigów? Na motocyklach FTR w Walencji nieźle radzili sobie także Włoch Simone Corsi oraz Hiszpan Julian Simon. Z pewnością będą w tym roku w czołówce, ale czy złożą w całość sezon pozwalający na walkę o mistrzostwo?

Takie aspiracje ma chyba cała ósemka motocyklistów korzystających z podwozia szwajcarskiej firmy Suter. W Walencji zabrakło faworyzowanego przez dostawcę ram Hiszpana, genialnego Marca Marqueza. 18-latek wciąż dochodzi do siebie po uszkodzeniu nerwu i problemach ze wzrokiem, jakich nabawił się upadając w październiku podczas Grand Prix Malezji. Marquez ma opuścić także najbliższe testy w Jerez, ale podobno w marcu wróci na tor podczas prywatnej sesji w Portugalii. Pod jego nieobecność, ciężar prac rozwojowych w Walencji spoczął na barkach Thomasa Luethi i Toniego Eliasa. Obaj byli jednak wyraźnie wolniejsi od ścisłej czołówki. Zobaczymy co pokażą przy wyższych temperaturach. Póki co wiemy natomiast, że tegoroczny model Sutera będzie identyczny jak maszyna, na której Marquez jeździł już od września poprzedniego roku (to właśnie fakt, iż Marquez otrzymał rok temu nową ramę jako pierwszy, wywołał duże niezadowolenie innych podopiecznych Sutera, w tym zespołów Reddinga i Iannone). Poza ‚odwróconym’ wahaczem, otrzyma także ramę z przednią częścią wzmocnioną włóknem węglowym.

KTM na czele w Moto3?

Zawodnicy korzystający z motocykli wracającej do Grand Prix marki KTM, byli wyraźnie najszybsi podczas pierwszego grupowego testu nowej kategorii Moto3 (czterosuwowe, jednocylindrowe silniki o pojemności 250ccm), choć z pewnością pomógł fakt, iż testowali w Walencji kilka dni wcześniej.

Dysponując fabryczną maszyną z kratownicową ramą, tempo przez trzy dni narzucał Sandro Cortese ‚(rok temu czwarty w tabeli 125ccm), podkreślając, że w tym roku ma wszystko, czego w poprzednim sezonie, w małej ekipie, brakowało mu do walki o mistrzostwo. Niemcowi na ogonie siedział jednak w Walencji Hiszpan Maverick Vinales, uważany na objawienie poprzedniego sezonu (trzecie miejsce w tabeli i tytuł debiutanta roku). Nie wiadomo jednak jak poradzi sobie jego zespół, korzystający z silnika Hondy oraz podwozia brytyjskiej firmy FTR – to jedyna taka konstrukcja w stawce, co może być albo zbawieniem, albo przekleństwem dla Vinalesa i ekipy z Madrytu.

W ścisłej czołówce znalazł się w Walencji także nowy nabytek ekipy Jorge Martineza „Aspara”, Hiszpan Alberto Moncayo. Zespół Aspara także korzystać będzie z silników marki KTM, ale wciśniętych nie w austriacką ramę kratownicową, a aluminiowe podwozie firmy Kalex. Która koncepcja okaże się lepsza? Czas pokaże. Wygląda jednak na to, że to właśnie zawodnicy na KTMach, niezależnie od ram, zdominują czołówkę. Nawet najlepsi kierowcy na Hondach, jak doświadczony Efren Vazquez, byli w Walencji wolniejsi od takich ‚żółtodziobów’ jak Niklas Ajo czy Zulfahmi Kairuddin, więc możliwe, że w Moto3 zobaczymy w tym roku nie lada zamieszanie.

Póki co zawodników mniejszych klas czeka druga seria trzydniowych testów, które pod koniec tygodnia rozpoczną się w hiszpańskim Jerez de la Frontera. Ich wyników także nie będzie można zbyt mocno brać sobie do serca – w przeciwieństwie do rezultatów drugich testów MotoGP, które pod koniec lutego rozpoczną się na torze Sepang w Malezji. Wszystkie karty odkryte zostaną jednak w weekend Wielkanocny, podczas pierwszej rundy sezonu, Grand Prix Kataru.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły