Ile naprawdę zarabiają zawodnicy MotoGP? Smutna prawda jest bolesna!
Mick
25 października 2012

Wszyscy wiemy, że Valentino Rossi jest jednym z najlepiej zarabiających sportowców na świecie, ale jego rywale z MotoGP nie mogą pochwalić się tak zasobnymi portfelami. Brutalna prawda o śmiesznie niskich zarobkach wielu zawodników jest bolesna.

Kilka dni temu głośno było o dwóch zaskakujących informacjach związanych z zarobkami w świecie MotoGP. Po pierwsze: Alvaro Bautista, były mistrz świata klasy 125ccm, a obecnie zawodnik zespołu San Carlo Honda Gresini w królewskiej kategorii, za swoje starty otrzymuje zaledwie niecałych sto tysięcy Euro rocznie (choć znacznie więcej zarabiał w kategorii 250ccm).

Po drugie: podobno zawodnik klasy Moto3, Maverick Vinales, za swoje starty otrzymuje bagatela – jak na najmniejsza kategorię – 350 tysięcy Euro rocznie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że hiszpańskie media podkreślają, że 17-latek jest w dziesiątce… najlepiej zarabiających zawodników MŚ – nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę tych, startujących w MotoGP!

Pozbierajmy w jedną całość wszystko to, co wiemy, zaczynając od samej góry. Kilka miesięcy temu amerykański magazyn Forbes opublikował swój coroczny ranking najlepiej zarabiających sportowców, w którego ścisłej czołówce znalazł się Valentino Rossi. Włoch zarobił podobno w poprzednim sezonie 30 milionów dolarów, z czego 17 pochodziło od Ducati, a 13 od jego licznych, osobistych sponsorów, jak Monster Energy czy Dainese/AGV.

30 milionów dolarów to mniej więcej nieco ponad 20 milionów Euro. Następni w kolejce są trzej pozostali „kosmici”, czyli Casey Stoner, Jorge Lorenzo i Dani Pedrosa, z których każdy zarabia podobno mniej więcej około dziesięciu milionów Euro rocznie. Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu Lorenzo otrzymywał za swoje starty w Yamasze zaledwie 4 miliony, a pierwszy kontrakt Stonera z Ducati, w roku 2007, opiewał na zaledwie milion Euro. Wniosek jest więc prosty: mimo kryzysu, czołówka MotoGP może domagać się coraz większych wynagrodzeń.

Grupa uprzywilejowanych zawodników szybko jednak topnieje. Jak dowiedziała się MotoRmania, Ben Spies podczas swoich startów w mistrzostwach USA klasy Superbike, otrzymywał rocznie od amerykańskiego importera Suzuki po kilka milionów dolarów. Ile zarabia obecnie? Tego dokładnie nie wiemy, ale już kiedy przechodził do World Superbike w roku 2009, powszechnie mówiło się, że Teksańczyk zgodził się na drastyczne obcięcie wynagrodzenia.

Wynagrodzenie w milionach startując w MotoGP otrzymywał także mistrz świata z sezonu 2006, Nicky Hayden. Ile zarabia dzisiaj u boku Valentino Rossiego? Tego też dokładnie nie wiemy, ale podobnie jak w przypadku Spiesa, nie sądzimy, aby było to więcej, niż może dwa miliony Euro rocznie. Zresztą, liczna konkurencja, jaką musiał pokonać, aby zostać w zespole, sugeruje, że Hayden mógł zgodzić się na niewielką gażę, aby tylko mieć gdzie jeździć – podobnie jak Bautista.

Już jakiś czas temu włoskie media donosiły, że Andrea Dovizioso otrzymuje od satelickiego zespołu MotoGP, Monster Yamaha Tech 3 zaledwie kilkaset tysięcy Euro, podczas gdy za rok fabryczna ekipa zapłaci mu 2,5 miliona.

Na tym jednak kończą się zawodnicy dosiadający motocykli fabrycznych. Co z pozostałymi? Niestety, tutaj realia są już zupełnie inne. MotoRmania już zimą informowała, że zespół Speed Master, wystawiający motocykl CRT przygotowany przez Aprilię, domagał się od Anthony’ego Westa 250 tysięcy Euro za sezon w królewskiej klasie. Australijczyk nie znalazł sponsora, więc miejsce zajął Mattia Pasini, ale i on wyleciał z zespołu kilka tygodni temu, a budżet załatał Roberto Rolfo, bez którego pomocy ekipa Regalino Iannone w ogóle nie wystartowałaby w rundach poza Europą.

Podobną kwotę do swojego zespołu wnieść musiał także Yonny Hernandez, dla którego w Kolumbii zorganizowano praktycznie ogólnokrajową „zrzutkę”. Zdecydowana większość zawodników klas Moto2 i Moto3 także musi „dopłacać” do interesu, a miejsce w zespole gwarantuje im wsparcie finansowe osobistych sponsorów czy telewizji.

Bardzo ciekawe informacje na temat zarobków w MotoGP znaleźć można w internetowym wydaniu madryckiego dziennika Marca, w którym Alberto Gomez pisze dzisiaj, iż Maverick Vinales zarabia nie 350, a 300 tysięcy rocznie, ale faktycznie jest w dziesiątce najlepiej opłacanych motocyklistów Grand Prix. Ponad nim w tabeli znajduje się tylko sześciu kierowców fabrycznych z MotoGP oraz Marc Marquez i Pol Espargaro z Moto2.

Podobno średnia zarobków w MotoGP, nie licząc wspomnianych już „kosmitów” i tych, który za swoje starty muszą płacić, waha się w granicach zaledwie 40-70 tysięcy Euro. Dużym, powszechnie znanym, problemem jest także tzw. „tania siła robocza”, czyli mechanicy, którzy są gotowi pracować praktycznie za darmo, byleby tylko być częścią MotoGP. To kwestia, z którą spotkać się możemy nie tylko w Grand Prix, ale także w takich seriach, jak World Superbike, co często kończy się błędami i źle przygotowanymi motocyklami (szczególnie, z tego co słyszeliśmy, w tej drugiej serii). Zresztą także na to narzekał ostatnio Vinales, który m.in. z tego powodu postanowił nie startować w wyścigu Moto3 w Malezji.

Jak czytamy z Marce, szef MotoGP, Carmelo Ezpeleta, jest za wprowadzeniem płacy minimalnej dla zawodników, wynoszącej mniej więcej 300 tysięcy Euro, ale póki co ma „inne rzeczy na głowie”. Jego zdaniem winne trudnej sytuacji zawodników są wysokie koszty wypożyczania motocykli MotoGP i to właśnie nad tym obecnie intensywnie pracuje Dorna. Jak wiecie, poważnie mówi się o wprowadzeniu dla wszystkich zawodników MotoGP jednego ECU i elektroniki, co obniżyłoby koszty motocykli.

Całe zamieszanie z Vinalesem sprawiło także, że zawodnicy MŚ zaczęli poważnie zastanawiać się nad pójściem w ślady kierowców Formuły 1 i założeniem stowarzyszenia, mającego pomagać startującym w MŚ motocyklistom i reprezentować ich interesy. Czy tak się faktycznie stanie?

Tak czy inaczej jest jasne, że kryzys mocno dał się zawodnikom we znaki. Miejmy nadzieję, że ograniczenia kosztów, jakie planuje wprowadzić Dorna, pozytywnie odbiją się nie tylko na portfelach zespołów, ale także motocyklistów. W końcu to oni podczas każdej rundy MotoGP ryzykują swoim życiem, aby zapewnić nam show… i jak widać teraz wyraźnie, większość z nich absolutnie nie robi tego dla kasy!

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły