World Superbike w Australii – Dominacja Aprilii, Checa w szpitalu – Relacja, Wyniki i Galeria
Mick
24 lutego 2013

Zawodnicy fabrycznego zespołu Aprilii, Francuz Sylvain Guintoli i Irlandczyk Eugene Laverty, podzielili się zwycięstwami w pierwszej rundzie motocyklowych MŚ World Superbike i po wyścigach na australijskim torze Phillip Island, zrównali punktami na czele klasyfikacji generalnej. Zdobywca pole position i jeden z faworytów, Carlos Checa, po groźnym wypadku wylądował w szpitalu.

Ci, którzy nie mogli zasnąć po fantastycznym zwycięstwie Przemka Salety nad Andrzejem Gołotą, mieli przed sobą długą noc. Motocykliści MŚ klas Superbike i Supersport zainaugurowali bowiem swój sezon wyścigami na australijskim torze Phillip Island.

Pole position do wyścigów klasy Superbike zgarnął mistrz świata sprzed dwóch lat, 40-letni Carlos Checa, jednak jego niedziela zakończyła się dość szybko… i boleśnie. W połowie pierwszego wyścigu, podczas hamowania do czwartego zakrętu, Checa uderzył w tylne koło BMW Marco Melandriego, wysyłając obu na pobocze.

O ile Włochowi zupełnie nic się nie stało, o tyle Hiszpan mocno uderzył tyłem głowy o asfalt, co zakończyło się utratą przytomności i wycieczką do pobliskiego szpitala. Choć dokładne badania wykluczyły poważniejsze obrażenia, Checa nie mógł wystartować w drugim wyścigu i musi zostać na obserwacji aż do jutra.

Dosiadający Ducati Panigale, zawodnik zespołu Alstare chyba i tak nie mógł dzisiaj liczyć na zwycięstwo i to wcale nie z powodu wyraźnej straty na długiej prostej startowej. Klasą samą dla siebie byli bowiem dzisiaj zawodnicy Aprilii.

Po starcie pierwszego wyścigu, prowadzenie natychmiast objął pochodzący z Irlandii Północnej Eugene Laverty, który podczas treningów faktycznie wydawał się mieć najlepsze tempo. Przy temperaturze asfaltu dochodzącej do 50-ciu stopni, wszyscy mieli jednak świadomość, że kluczem do zwycięstwa będzie odpowiednie zachowanie stanu opon na ostatnie kółka.

Po wszystkim Laverty przyznał, że obchodził się z ogumieniem Pirelli zbyt… ostrożnie. Po słabym starcie, straty szybko odrabiał jego kolega z fabrycznej ekipy Aprilii, Francuz Sylvain Guintoli. Znany jako ekspert od jazdy w deszczu, Guintoli dogonił wreszcie swojego team-partnera, a przed metą zdążył jeszcze wypracować sobie ponad sekundową przewagę. Tym sposobem Francuz sięgnął po swoje pierwsze zwycięstwo w WSBK na suchym torze.

Na trzecim miejscu niespodzianka, choć nie można powiedzieć, że całkowite zaskoczenie. Podium uzupełnił Michel Fabrizio, dosiadający Aprilii zespołu Red Devils Roma. Włoch był w ten weekend najszybszy w obu treningach wolnych i pierwszej kwalifikacji. Niewiele brakowało, a Fabrizio byłby drugi, bowiem po ostrej walce udało mu się na dłuższą chwilę wyprzedzić Laverty’ego. Irlandczyk skontrował jednak na trzy zakręty przed metą i po foto-finiszu zapewnił sobie drugie miejsce.

Równie zacięta była walka o piąte miejsce, które o włos obronił Chaz Davies. Zawodnik BMW minimalnie wyprzedził ubiegłorocznego wicemistrza, Toma Sykesa na Kawasaki. Za nimi finiszowali: Loris Baz (Kawasaki), walczący z nową elektroniką duet Pata Honda: Leon Haslam i Jonathan Rea oraz szybki podczas niedawnych testów, Leon Camier na Suzuki.

Podczas drugiego wyścigu role na czele stawki się odwróciły. Tym razem to Guintoli prowadził niemal od startu do mety, ale Laverty wyciągnął wnioski ze swojego błędu, zaatakował tuż przed metą i zgarnął zwycięstwo.

Razem z nimi przed większość wyścigu jechali Melandri i Fabrizio. Zawodnik Red Devils Roma zaatakował w zakręcie Luckey Heights w połowie ostatniego kółka ale wręcz otarł się o tylną oponę BMW z numerem 33 i musiał zadowolić się czwartym miejscem.

Piąty był Sykes, przed Giugliano, który musiał wycofać się z pierwszego wyścigu, Cluzelem, Reą, Camierem i Haslamem. Baz i Davies zderzyli się na pierwszym kółku w zakręcie MG. Francuz trafił do centrum medycznego, zaś Brytyjczyk, po wymianie przebitego, tylnego koła, a następnie karze przejazdu przez pit-lane, finiszował na ostatnim, siedemnastym miejscu.

Wyścig Supersportów to klasyczny pojedynek dwóch faworytów, których z pewnością regularnie oglądać będziemy w tym roku na czele stawki. Zdobywca pole position, Sam Lowes na Yamasze R6, zmieniał się na prowadzeniu z broniącym tytułu zawodnikiem Kawasaki, Kenanem Sofuoglu.

ZX-6R Turka było wyraźnie szybsze na prostej startowej, ale R6-tka Brytyjczyka nadrabiała w zakrętach – szczególnie w pierwszym sektorze – pozwalając na regularne ataki podczas hamowania do czwartego zakrętu.

Pod koniec wyścigu Sofuoglu podkręcił tempo. Próbujący dotrzymać mu kroku, Lowes, zaczął zmagać się z wibracjami przodu w pełnym złożeniu, szczególnie w długim zakręcie numer dwa. Brytyjczyk przyznał później, że w tym momencie postanowił odpuścić i zadowolić się drugą pozycją.

Wyścig Supersportów, z obawy o wytrzymałość opon, już w piątek skrócono z 21 do 15 okrążeń. Niedzielne zmagania pokazały, że była to dobra decyzja. Po wyścigu tylna opona w motocyklu Lowesa wyglądała nieciekawie, z kawałkami oderwanej gumy po jej lewej stronie.

Podium mniejszej klasy uzupełnił debiutujący w World Supersport aktualny mistrz Europy Superstock 600, Michael van der Mark (Pata Honda), który jednak nie był w stanie nawiązać walki z liderami. Na czwartej pozycji finiszował kolega Sofuoglu z ekipy Mahi Racing, Fabien Foret, który startował co prawda z trzeciej pozycji, ale całkowicie zaspał, wypadając poza punktowaną piętnastkę. W dalszej części sezonu Sofuoglu i Lowes mogą więc mieć towarzystwo podczas walki o kolejne zwycięstwa.

Wnioski

Czego dowiedzieliśmy się po pierwszej rundzie? Oto najważniejsze fakty:

Aprilia rozdaje karty. RSV4 wydaje się w tej chwili najlepszym motocyklem w stawce, co potwierdza zgarnięcie aż 5 z 6 miejsc na podium w Australii oraz świetna dyspozycja nie tylko fabrycznych, ale także prywatnych zawodników. Nawet Marco Melandri stwierdził po drugim wyścigu, że BMW jest o krok za włoską maszyną.

Panigale wciąż niewiadomą. Po świetnej jeździe w testach i kwalifikacjach, potencjał nowego Ducati Panigale to wciąż znak zapytania. Wszystko z powodu kontuzji, która wyeliminowała z wyścigów Ayrtona Badoviniego oraz pechowemu upadkowi jego hiszpańskiego kolegi w pierwszym wyścigu. Australia pokazała, że Ducati wciąż traci na prostych, więc kolejne pole position może być zdecydowanie trudniejsze do zgarnięcia.

Honda potrzebuje czasu. Zawodnicy ekipy Pata Honda otrzymali do swoich Fireblade’ów elektronikę HRC, która zastąpiła mało zaawansowany system firmy Cosworth, na który Jonathan Rea narzekał kilka miesięcy temu w wywiadzie udzielonym MotoRmanii. O ile nowy system ma ogromny potencjał – popatrzcie tylko na jazdę Daniego Pedrosy w MotoGP – o tyle Rea i Leon Haslam potrzebują czasu, aby poradzić sobie o oprogramowaniem i ustawieniem elektroniki. W Australii pokazali przebłyski formy, więc teraz może już być tylko lepiej. Zresztą HRC pokazuje, jak bardzo Japończykom zależy na WSBK. W Australii obecny był m.in. wiceszef HRC, do tej pory pojawiający się tylko na rundach MotoGP, Shuhei Nakamoto.

Kawasaki z zasłoną dymną. To, że Tom Sykes ani razu nie stanął dzisiaj na podium, wcale nie oznacza, że Kawasaki zostało z tyłu i jest w gorszej sytuacji, niż rok temu. Phillip Island sprawia modelowi ZX-10R trochę problemów, a sam Brytyjczyk jest daleki od pełnej formy po groźnym wypadku z testów. Spodziewajcie się zupełnie innego wyniku w Aragonii.

Druga runda World Superbike dopiero za blisko dwa miesiące, w dniach 12-14 kwietnia na torze Motorland Aragon w Hiszpanii.

Wyniki wyścigów i klasyfikacje generalne znajdziecie TUTAJ.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły