Max Biaggi odchodzi na wyścigową emeryturę!
Piotr Jędrzejak
7 listopada 2012

Max Biaggi, sześciokrotny mistrz świata w wyścigach motocyklowych, który dopiero co sięgnął po swój drugi tytuł w serii World Superbike, w wieku 41 lat postanowił oficjalne zakończyć karierę. Rzymianin poinformował dzisiaj dziennikarzy o swojej decyzji podczas specjalnej konferencji na torze Vallelunga.

Biaggi, czterokrotny MŚ klasy 250ccm i dwukrotny triumfator mistrzostw World Superbike, otrzymał od włoskiej Aprilii propozycję przedłużenia umowy na sezon 2013 i jak sam mówi: „takie samo wynagrodzenie i wsparcie techniczne”.

41-latek, który przed laty był jednym z najsłynniejszych rywali Valentino Rossiego w kategorii 500ccm/MotoGP, przyznał dzisiaj, że „za mało czasu poświęcał swojej rodzinie”, a poza tym „nadszedł czas, aby zrobić miejsce dla młodszych zawodników”.

„Nie zamierzam trzymać się stołka, jak politycy” – dodał Włoch, którego decyzja zbiega się z zakończeniem kariery przez inną gwiazdę wyścigów motocyklowych, zaledwie 27-letniego, 2-krotnego mistrza świata MotoGP, Caseya Stonera, który w najbliższy weekend wystartuje w Walencji w swoim ostatnim wyścigu królewskiej klasy.

Spekuluje się, że Biaggi nadal pozostanie doradcą wyścigowym Aprilii, a jego miejsce w zespole, u boku pochodzącego z Irlandii Północnej Eugene’a Laverty, może zająć Francuz Sylvain Guintoli, który zerwał niedawno dopiero co podpisaną umowę z ekipą Fixi Crescent Suzuki.

Za kulisami plotkuje się, że decyzja Biaggiego ma zupełnie inne podłoże.:Włoskie, konkurencyjne dla Aprilii, Ducati zakończyło niedawno współpracę z zespołem Althea i podobno zamierza połączyć siły z belgijską ekipą Alstare (dawniej współpracującą z Suzuki).

W dobie kryzysu, Aprilia podobno również zastanawia się nad zrezygnowaniem z wystawiania własnego, fabrycznego zespołu i nawiązaniem współpracy z zewnętrzną ekipą (podobny zabieg wykonało niedawno BMW). Plotka głosi, że zespół Aprilii wystawi… Althea, a motocykli dosiądą Laverty i Davide Giugliano. Czyżby Max nie chciał ścigać się w „nie do końca” fabrycznym zespole?

Tak czy inaczej karierę kończy jeden z najlepszych zawodników motocyklowych naszego pokolenia. Jeszcze w listopadzie przyjrzymy się na stronach portalu MotoRmania.com.pl największym wzlotom i upadkom „Rzymskiego Cesarza”.

Max Biaggi podczas konferencji powiedział:

„To była najdłuższa noc, ale teraz szczęśliwie odchodzę. Nie chcę być jak politycy, przyczepiony do swojego stołka. Dużo o tym myślałem, zastanawiałem się, czy kontynuować to jeszcze rok lub dwa lata, czy zatrzymać się. No i zdecydowałem się odejść teraz. W tej decyzji liczyła się też moja rodzina. Przyszedł czas, aby spędzić trochę czasu z rodziną. Ale nie chcę, aby dzisiejszy dzień był smutny. W odróżnieniu od Doohana odchodzę ponieważ chcę odejść, a nie dlatego, że nie jestem konkurencyjny. Zapisałem już ważne karty na stronach historii motocyklizmu. Miałem też możliwość podpisania kontraktu jeżeli bym chciał, ale odchodzę bez żalu – wręcz odwrotnie, dziękuję każdej osobie, która towarzyszyła mi w ciągu tych 20 lat. To była bardzo ciężka decyzja, ale nie byłem do niej zmuszany. Dziś mogę stać tutaj o własnych siłach, inni doznawali poważnych kontuzji. Myślę o współpracy z Aprilią poza torem, niedługo dowiecie się czegoś więcej.”

W ten sposób, zwyciężając tytuł Mistrza Świata WSBK 2012, kończy się wyścigowa kariera Maxa Biaggiego. Gratulujemy, dziękujemy za wszystkie dostarczone emocje i życzymy wszystkiego najlepszego!

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły