Szefowie Ducati specjalnie dla MotoRmanii o planach podbicia MotoGP
Mick
25 kwietnia 2013

Mick rozmawiał niedawno z nowymi ludźmi rozdającymi karty w Ducati o ich planach postawienia włoskiego zespołu na nogi i podbiciu MotoGP. Oto, co powiedzieli Bernhard Gobmeier i Paolo Ciabatti.

Sytuację Ducati w MotoGP znamy dzisiaj wszyscy. Jakimś cudem Casey Stoner był w stanie nie tylko wygrywać na modelu Desmosedici wyścigi, ale także sięgnąć po mistrzowski tytuł. Nikt inny nie potrafił jednak powtórzyć wyczynów Australijczyka, a ostatnie lata to pasmo wielkich niepowodzeń i rozczarowań.

Czarę goryczy przelało ściągnięcie do zespołu Valentino Rossiego, który mimo dziewięciu mistrzowskich tytułów i ponad stu zwycięstw w wyścigach Grand Prix, nie był w stanie zaparkować Ducati na szczycie podium.

Nowi właściciele Ducati, niemiecki koncern Audi, postanowili wreszcie coś z tym zrobić, choć nie udało im się zatrzymać Rossiego w zespole na kolejny sezon. Niemcy póki co nie wywrócili jednak motocykla do góry nogami, ale dokonali sporych przetasować personalnych w Bolonii.

Bernhard Gobmeier – foto Ducati Corse

Z Ducati pożegnał się wieloletni szef wyścigowego działu Corse i ojciec Desmosedici, Filippo Preziosi. Jego miejsce zajął doświadczony Niemiec, Bernhard Gobmeier, od kilkunastu lat jeden z czołowych inżynierów BMW, odpowiedzialnych nie tylko za dział samochodów M i wyścigów w USA, ale także drogowy model S 1000 RR. Gobmeier, który ma na swoim koncie także krótki epizod w Porsche, przez ostatnie dwa lata kierował projektem BMW w World Superbike. Mimo gigantycznego budżetu, BMW nie było w stanie nawiązać tam walki o czołowe pozycje, ale pojawienie się Gobmeiera szybko zmieniło sytuację.

Na tym jednak nie koniec, bowiem Ducati poniosło rok temu klęskę nie tylko na torze, ale także za kulisami. Włosi najpierw nie byli w stanie zatrzymać w zespole Valentino Rossiego, a następnie wręcz skandalicznie poprowadzili negocjacje w Calem Crutchlowem i Scottem Reddingiem. Audi od samego początku było świadome, że zmian potrzebuje nie tylko dział techniczny, ale także zadrządzający.

Stąd powrót do Bolonii słynnego Paolo Ciabattiego, który przez dziesięć lat kierował startami Ducati w World Superbike. Pięć ostatnich sezonów Paolo spędził szefując całej serii WSBK dla włoskiej rodziny Flaminich, ale kiedy cykl przejęła hiszpańska Dorna, Ciabatti znów stał się „wolnym agentem”. Teraz wraca do Ducati z misją poprawy wizerunku zespołu MotoGP, zarówno wśród zawodników, mediów i kibiców, jak i potencjalnych sponsorów.

Gobmeier i Ciabatti dołączyli do Ducati pod koniec ubiegłego roku i zdążyli się już na dobre zadomowić w Bolonii. Co więcej, podjęli już pierwsze decyzje, które mają zbliżyć Desmosedici do podium. Jakie były jednak ich pierwsze wrażenia?

„Od razu rzuciło mi się w oczy, że wyścigi to kluczowy element nie tylko historii, ale także mentalności Ducati – Gobmeier mówi z mocno kalifornijskim akcentem, który zawdzięcza pracy projekcie BMW w amerykańskich wyścigach długodystansowych. – Ma to bardzo mocny wpływ na całą markę i to jak podchodzi się do wszystkich produktów. Wszystko, co dzieje się na torze, wpływa na drogowe motocykle Ducati. Poza tym ludzie tutaj naprawdę żyją wyścigami i są mocno zmotywowani. Fajnie pracuje się w takim środowisku.”

Paolo Ciabatii – foto Ducati Corse

„Dla mnie to powrót do firmy, w której pracowałem przez dziesięć lat i z którą później także miałem bliski kontakt pracując w World Superbike dla Infront Motorsport – dodaje Ciabatti. – Wróciłem i okazuje się, że 95% ludzi nadal tutaj pracuje. Oczywiście od razu zauważyłem, że mają za sobą bardzo trudny okres, szczególnie dwa ostatnie lata. Z powodu ogromnej presji musieli bardzo ciężko pracować, ale zabrakło efektów tej pracy, więc dało się odczuć frustrację. Z drugiej strony wszyscy są mocno zmotywowani, aby pokazać, na co nas stać. Chcą pokazać, że potrafimy wygrywać, bo w końcu w 2007 roku zdobyliśmy mistrzostwo. Czekali tylko na nowego lidera, który poprowadzi ich do sukcesu i to właśnie rola Bernharda.”

Ciabatti ma przed sobą trudne zadanie, ponieważ razem z odejściem Rossiego, Ducati straciło kilku kluczowych sponsorów, a co za tym idzie, także część budżetu: „Oczywiście w obecnych czasach jest bardzo trudno znaleźć nowych sponsorów, szczególnie po tym, jak zabrakło nam wyników razem z Valentino. Część sponsorów nie była z tego zadowolona, ale część postanowiła także zmienić strategię. Enel całkowicie zrezygnował z zaangażowania w sporty motorowe. Na szczęście nadal są z nami Philip Morris [który podobno płaci za czerwone malowanie motocykli aż 30 milionów Euro rocznie – przyp. Mick], Telecom Italia, która przedłużyła umowę oraz Shell. Oczywiście odejście Enel i Generali miało wpływ na nasz budżet, bo kiedy odchodzą od ciebie dwie takie firmy, tracisz nie tylko dwóch ważnych partnerów, ale także pieniądze.”

Efekty pracy Ciabattiego nad znalezieniem nowych partnerów uzależnione będą od wyników Ducati na torze, a te leżą w rękach czwórki zawodników zakontraktowanych bezpośrednio przez Ducati Corse. Mistrz świata MotoGP z sezonu 2006, Amerykanin Nicky Hayden, zostaje w Ducati na szósty sezon, zaś miejsce Rossiego u jego boku zajmuje Włoch Andrea Dovizioso. Prywatny zespół Pramac, w tym roku wspierany bezpośrednio przez Ducati, reprezentują z kolei, młody Włoch Andrea Iannone, trzykrotnie trzeci w klasie Moto2 w ostatnich latach oraz były mistrz World Superbike, Teksańczyk Ben Spies.

Ciabatti i Dovizioso – foto Ducati Corse

„Mamy czterech zawodników o zupełnie innych stylach jazdy i innym poziomie doświadczenia – wyjaśnia Ciabatti. – Nicky doskonale zna Ducati, ponieważ jest z nami od pięciu lat i przystosował swój styl jazdy do motocykla. Z drugiej strony Dovizioso jeździł niedawno zarówno Hondą, jak i Yamahę, więc jest bardzo cennym źródłem informacji dotyczących naszych dwóch rywali. Poza tym jest bardzo precyzyjny. Iannone jest szybki i utalentowany, ale potrzebuje czasu, aby nauczyć się MotoGP. Ben Spies ma talent, ale przeszedł ostatnio trudny okres i poważną kontuzję, dlatego musi wrócić do zdrowia. Oczywiście każdy z nich ma inny styl jazdy, ale wszyscy mają ten sam problem z motocyklem: skręcanie i utrzymanie linii w zakręcie. Na tym się teraz skupiamy.”

To właśnie owiana złą sławą podsterowność była w ostatnich latach istotą problemów Ducati w MotoGP. Kiedy puszczasz hamulec i zaczynasz składać się w zakręt, Desmosedici chce nadal jechać prosto, dlatego musisz hamować wcześniej i wchodzić w zakręty wolniej, a to oznacza sporą stratę czasową na dystansie okrążenia.

Czy Gobmeier i Ciabatti wiedzą już co powoduje podsterowność? Jaki mają plan aby ją wyeliminować? Jaka jest w tym rola zespołu testowego i Michele Pirro oraz jakim cudem Stoner był w stanie wygrywać na motocyklu, który inni tylko przeklinają?

To, co przeczytaliście to tylko wierzchołek góry lodowej i kilka pierwszych minut z naszej blisko czterdziestominutowej rozmowy z nowymi szefami Ducati. Wygląda na to, że mają solidny plan przywrócenia Desmosedici na podium, ale co dokładnie zamierzają zrobić? Tego dowiecie się już niedługo z majowego numeru MotoRmanii, w którym opublikujemy cały zapis naszej rozmowy.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły