Ulica milenijna, obwodnica Kleszczowa, ostatecznie otrzymała znak „zakaz wjazdu motocykli”. Powód: motocykliści powodowali tam zbyt dużo wypadków.

Kleszczów to niewielkie miasto w centralnej Polsce, w okolicy Bełchatowa. Pewnie niewielu słyszałoby o nim, gdyby nie ogromna odkrywkowa kopalnia węgla wraz z punktem widokowym oraz światowej sławy zawody enduro Megawatt. Przy okazji inwestycji, w Kleszczowie zbudowano nową drogę, obwodnicę miejscowości.

W efekcie tragicznego wypadku z czerwca tego roku, oraz wielu innych wypadków motocyklistów, lokalne władze zarządziły drastyczne działania.

Zrzut ekranu 2019-12-09 o 08.22.19

Od teraz motocykle nie będą już mogły wjechać na ul. Milejnijną. Podobno do tej pory, nawet gdy na obwodnicy pojawiał się patrol w czasie zbyt szybkich przejazdów motocyklistów, ci parkowali swoje motocykle na poboczu.

Marcin Kucner, naczelnik wydziału ruchu drogowego w Komendzie Powiatowej Policji w Bełchatowie: „Za samo to, że motocykl będzie jechał bądź nawet stał na obwodnicy, kierującego tym pojazdem będzie można ukarać mandatem karnym. Na pewno jest to dodatkowe narzędzie w rękach funkcjonariuszy policji, które pozwoli skuteczniej dbać o bezpieczeństwo na tym odcinku obwodnicy Kleszczowa.”

DLACZEGO ??? 

No dobrze, ale przypomnijmy jak do tego doszło – „kropką nad i” był wypadek z czerwca tego roku, który obszernie opisywaliśmy na łamach naszego portalu.  Szybkie przypomnienie : 27-letni Konrad i 25-letni Tomek wyciągnęli w niedzielę 9 czerwca swoje motocykle, aby trochę pojeździć. Udali się na ul. Milenijną. Przed godziną 15:00 doszło do tragicznego zdarzenia.

Zrzut ekranu 2019-12-09 o 08.22.41

Komenda Policji Powiatowej w Bełchatowie: „Z policyjnych ustaleń wynika, że kierujący motocyklami marki Suzuki jechali drogą z przeciwnych stron. Mijając się na łuku drogi doprowadzili do czołowego zderzenia pojazdów.”

Pomimo akcji reanimacyjnej, obaj motocykliści ponieśli śmierć na miejscu. W wyniku zderzenia oba motocykle zostały zupełnie zniszczone, a jeden z nich stanął w płomieniach.

CZY JAKO MOTOCYKLIŚCI NIE PRZESADZAMY? 

Powyżej opisany tragiczny wypadek musiał się wydarzyć ponieważ ktoś popełnił błąd..  Błąd, który nie powinien się przydarzyć na drodze publicznej…  Dzięki temu nagraniu możemy zobaczyć jakiego typu karygodne błędy popełniano w tamtym miejscu.  Na szczęście tym razem na ulicy Milenijnej nie doszło do tragedii, ale kumulacja tego typu zdarzeń dala wynik w postaci absurdalnego zakazu poruszania się motocykli.

Powyższe nagranie wskazuje jak bardzo brakuje nam czasem podstawowych umiejętności ominięcia przeszkody – coś co udało się z łatwością pierwszym kierowcom, nie udało się ostatniemu. A manewr był abslutnie podstawowy.

 

DRUGA STRONA MEDALU 

Niestety skoro tylu z nas próbuje jeździć na drogach szybko bez odpowiedniego przygotowania to rezultaty są tragiczne, i w skrajnych przypadkach prowadzą do szokujących zakazów. Naturalnie wprowadzenie zakazu dla motocyklistów jest złem absolutnym, patologiczną odpowiedzią na inną patologię – prymitywnym skrótem władz, które nie potrafią poradzić sobie z opanowaniem prostej sytuacji.

Jednak jest też druga strona medalu, naszej odpowiedzialności za doprowadzenie do tej sytuacji – wielu z nas to po prostu odbezpieczone granaty na drodze. Nie potrafimy skręcać na hamowaniu, nie potrafimy zacieśnić zakrętu składając motocykl niżej, mamy zerową zdolność do kontroli uślizgu, ale… POTRAFIMY ODKRĘCIĆ ROLGAZ. Tego przecież nie trzeba trenować. Zachęcajmy kolegów do szkoleń, do treningów. Motormania poleca: Speed Day, Monikę Jaworską, Krzemień Racing Team, Jarka Chomicza, Duszana, Satori Racing, Artura Jeżaka.. Nie macie już wymówek, że nie ma torów – do nas też można przyjechać do Hiszpanii na tygodniowy obóz treningowy, szczególnie zimą. Co chwilę mamy dowody na to, że umiejętności wielu polskich motocyklistów są na dramatycznie niskim poziomie – w tym tygodniu zajmiemy się bliżej tym tematem.