Czwórka przyjaciół (Marek i Monika Szopa oraz Aleksandra Kowolik i Tomasz Buchalik) kocha motocykle. Na dwóch kołach przemierzyli na nich prawie całą Polskę, a nawet Europę. Najbliższym celem ich kolejnej wyprawy jest Sycylia i znajdująca się na niej Etna.

Każda podróż zaczyna się od małego pomysłu, który z czasem rozwija się w nowe wątki i powstaje z tego plan na wyprawę. O swoim planie wyjazdu na Etnę opowiada Tomasz Buchalik – jeden z uczestników wyprawy.

„Rok 2014. Planujemy kolejną wyprawę. Pomysłów wiele: zachód, Szkocja, a może Rosja? Jak zwykle marzenia spotykają się z rzeczywistością i motocyklista stoi przed trudnym wyborem podyktowanym przede wszystkim czasem i funduszami. Zdecydowaliśmy, że po zimnej Skandynawii zwiedzonej w zeszłym roku pojedziemy na południe Europy. Wybór padł na Sycylię, ale nie tylko. Cel jest jasny, dotrzeć jak najbliżej najstarszego wulkanu Europy – Etnę. Oczywiście cel to tylko wyznacznik kierunku wyjazdu. Drogę na południe poprowadzimy przez Alpy. Zatrzymamy się w miejscowości Zell am See by stamtąd ruszyć na jedną z najbardziej popularnych przełęczy gór Alpejskich – Grossglockner. Następnie po przekroczeniu granicy z Włochami kierować się będziemy w kierunku jeziora Como. Nie możemy odpuścić wizyty w fabryce Moto Guzzi. Po zwiedzeniu pięknych okolic jeziora Como skierujemy się na południe zwiedzając po drodze Rzym i Neapol. Plan jest by ominąć jak najbardziej to możliwe włoskich autostrad, nie tylko z powodu kosztów ale także dlatego, że jest po prostu nudno. Trasa, którą obraliśmy biegnie od jeziora Como poprzez Mediolan i Gonove. W ten dzień będziemy musieli pokonać ponad 600 kilometrów krętymi drogami idącymi tuż przy morzu Tyrreńskim. Kolejny przystanek to oczywiście Rzym. Tego miasta nie można sobie odpuścić, szczególnie że leży dokładnie po drodze. Zrobimy sobie dzień wolny na zwiedzanie miasta po czym skierujemy się w kierunku Neapolu. Zatrzymamy się nieopodal w mieście Pompeje żeby stamtąd zwiedzić Wezuwiusza – będzie co porównywać kiedy dotrzemy na Etnę. Następnego dnia, po ponad tygodniu trasy wylądujemy na Sycylii. W zależności od warunków zrobimy wycieczkę na szczyt Etny jak najbliżej będzie to możliwe.  Miejmy nadzieję że w ten akurat dzień nic nie wychnie. Naszą bazę wypadową będzie miasto Zafarena Etna skąd widać szczyt wulkanu a także jest świetnym miejscem do wyjazdów w głąb wyspy. Tu właśnie pojawi się moment wyboru najciekawszych miejsc do odwiedzenia. Na chwilę obecną zdecydowaliśmy by jednego dnia pojechać do Agrigento zobaczyć park archeologiczny a kolejnego zobaczyć piękne miasto Siracusa. Ale decyzja co i jak pewnie zapadnie na miejscu. Po zwiedzaniu wybranych miejsc na Sycylii będziemy kierować się z powrotem na stały ląd do. Zamierzamy dojechać w okolice miasta Bari skąd weźmiemy prom do Albanii. Tam rozbijemy obóz nad jeziorem Ohrid. Jako że Bałkany mamy już w większości zwiedzone ruszymy w kierunku Rumunii. Przebrniemy przez Macedonię i Serbię w przeciągu jednego dnia – a przynajmniej taki jest plan. Postój zaplanowany jest gdzieś w Rumunii, jak najdalej się uda. W Rumunii planujemy dokończyć trasę Transalpinę, którą ominęliśmy dwa lata temu po dezinformacji jednego z kelnerów…
Ostatnim większym przystankiem tej wyprawy będzie Balaton, który mamy zamiar objechać w koło lub jeśli nie dopisze nam pogoda to po prostu będziemy odpoczywać. Stamtąd czeka na nas już tylko droga powrotna do domu.

Dyskutujemy jeszcze nad szczegółami wyprawy. Musimy zdecydować, jakie miejsca chcemy odwiedzić a które musimy odpuścić. Jak co roku stajemy przed trudnymi decyzjami rozplanowania trasy podyktowane ograniczeniami czasu, jakie niestety towarzyszą każdej wyprawie. Najważniejsze jednak, że główny zarys trasy jest już nakreślony, motocykle przygotowane do wyprawy a my pełni entuzjazmu odliczamy czas do wyjazdu.”

MotoRmania objęła wyprawę patronatem medialnym.

Poznajcie uczestników wyjazdu:

TomekTomek Buchalik

Jestem inżynierem budownictwa i prowadzę biuro projektowe. Na dwóch kółkach jeżdżę od małego. Moim pierwszym poważnym motocyklem był Suzuki GS 500, kolejne zmiany sprzętowe doprowadziły mnie do aktualnego motocykla, którym jest Honda CBR 1100 XX SuperBlackbird, którą kupiłem głównie pod kątem dalekich podróży na motocyklu.

Ola KowolikOla

Ukończyłam studia o kierunku turystycznym a motocyklami interesowałam się od wielu lat. Od kilku lat sama jestem kierowcą jednośladu. Zaczęłam od Suzuki Bandit a aktualnie posiadam Yamahę FZ6.

MarekMarek Szopa

Na motocyklach jeżdżę odkąd pamiętam – zaczynałem od motorowerów, Suzuki RG 80, później Suzuki Bandit i dwie VFR. Na co dzień jestem sztygarem w zakładzie przeróbki mechanicznej w jednej ze śląskich kopalń.

Monika SzopaMonika

Z wykształcenia jestem filologiem, ukończyłam specjalizację komunikacja społeczna, lecz na co dzień jestem pracownikiem administracyjnym w prywatnej firmie pocztowej. Przyziemna praca  wzmaga we mnie chęć do podróży i przygody. Zamiłowaniem do motocykli zaraził mnie mąż – dziewięć lat temu. Od tego czasu zaczęliśmy wspólnie ze znajomymi wybierać się na krótsze i dłuższe przejażdżki. Za nami jest już kilka długodystansowych niezapomnianych wypraw na dwóch kółkach, a w planach są kolejne.