Od długiego czasu szukałem na polskim rynku plecaka dla motocyklistów. Wymagania miałem dwa, mam mieć twardą skorupę, która da mojemu laptopowi, tak jak ZUS przedsiębiorcom choćby cień poczucia bezpieczeństwa w razie wypadku oraz ergonomiczna i aerodynamiczna forma.

Do testów otrzymałem Plecak NO DRAG MACH 5 Stealth firmy OGIO.  Musze się przyznać, że od dzieciństwa posiadam pewną cechę, z której teraz nie jestem zbyt dumny, mianowicie dość szybko doprowadzam różne przedmioty na skraj wytrzymałości. W dzieciństwie i młodości dotyczyło to również moich bliskich, teraz na szczęście zostało mi to tylko w stosunku do martwych przedmiotów. Nie dziw zatem , że w redakcji przyjęło się crash testy zlecać mnie, bo 12 miesięcy ze mną to jak 5 lat w pustyni i w puszczy z dzikimi, zatem do rzeczy…

Ergonomia i dizajn
Pierwsze wrażenie jest w porządku. Dobrą jakość produktu można wyczuć już poprzez pierwszy dotyk – materiały użyte do produkcji to na pewno nie tania NO DRAG MACH 5 Stealth Ogio (5)chińszczyzna. Pewne obawy budziła na początku elastyczna skorupa. Ja oczekiwałem czegoś twardszego, ale zachęcony karbonowym dizajnem i aerodynamicznym kształtem postanowiłem nie marudzić tylko zarzucić go na plecy i w drogę. Zawsze w tego typu produktach, czyli w plecakach motocyklowych, denerwowała mnie jedna rzecz, mianowicie regulacja długości ramiączek. Lubię, kiedy plecak jest dopasowany, klei się do pleców, ramiączka muszą być ściągnięte, ale kiedy go zakładam mając kurtkę z ochraniaczami na przedramionach, łokciach, barkach, to ramiączka muszą być poluzowane, abym nie wykonywał break dance’a przy każdej próbie ściągnięcia czy założenia. Zatem kluczem jest jedna mała plastikowa część – sprzączka pozwalająca na regulację długości, lub odpinanie co najmniej jednego z ramiączek. Ogio wybrało tą drugą opcję i słusznie. Sprzączka, znajdująca się na lewym ramiączku jest na tyle duża by można było ją odpiąć nie zdejmując rękawic. Założenie plecaka na jedno ramię i dopięcie drugiego ramiączka to ergonomiczne i przemyślane rozwiązanie. Na prawym ramiączku znajduje się z kolei mały skórzany pasek, na  którym można przypiąć kask. Milion dla tego, kto to wymyślił.  No i rączka do trzymania plecaka, tak zwany uchwyt, wpasowany w skorupę tak, że go nie widać, a gdy wsuniemy w niego dłoń poczujemy miękki zamsz. Niby drobiazgi , a cieszą i robią różnicę.

Trochę słabszym rowiązaniem jest pasek biodrowy, Tu sprzączka umieszczona jest tak, że nijak w kasku szczękowym nie da się jej zapiąć z tej prostej przyczyny – jest umieszczona za bardzo z boku. Na szczęście da się pas odpiąć, co też uczyniłem zaraz po otrzymaniu plecaka. Pasek spinający ramiączka na wysokości klatki piersiowej w zupełności mi wystarczył.

Użytkowanie

Pierwszy plus za to, że laptop zmieścił się idealnie w kieszeni nie pozostawiąjąc za dużo luzu co przy moim stylu jazdy ma znaczenie. Konstrukcja wewnętrznych schowków , kieszeni i kieszonek jest tak rozbudowana , że możnaby spokojnie zmieścić w plecaku mini NO DRAG MACH 5 Stealth Ogio (4)biuro łącznie z sekretarką. Plecak posiada również system, który powiększa jego pakowność, nie na tyle jednak, żeby zmieścić kask szczękowy. Zmieści natomiast spokojnie zapasową parę dużych butów motocyklowych.

Plecaka używałem podczas jazdy po mieście, prawdziwy jednak test wytrzymałości i praktyczności przeszedł podczas moich offroadowych wycieczek. Genialnym rozwiązaniem okazało się umieszczenie zamka otwierającego plecak po wewnętrznej stronie, czyli od strony pleców. Żadem pył, ani wilgoć nie dostał się do środka, a uwierzcie mi bywało brudno , mokro i strasznie. To proste, a jednocześnie skuteczne rozwiązanie uważam za największą zaletę tego plecaka.

Wytrzymałość

Plecak żyje. Wielokrotnie na nim siedziałem, kilka razy nawet przejechałem po nim moją Yamahą TTR i skorupa zawsze wracała NO DRAG MACH 5 Stealth Ogio (3)do dawnego kształtu, także plus za elastyczność, twarda i karbonowa obudowa nie wytrzymałaby tyle. Po roku użytkowania pojawiło się kilka luźnych nitek na przeszyciach, co jak na intensywność użytkowania uważam za wynik bardzo dobry, Przetarcie na skorupie plecaka po prostu musiało powstać. Plecak tyle razy leżał, był rzucany, masakrowany, przyczepiany spanderami do motocykla etc., że zdziwiłbym się gdyby nie było po tym śladu.

Podsumowując, ten produkt uważam za udany. Mimo wielokokrotnych prób dezintegracji, on wciąż żyje. Bardzo dobry stosunek jakości do ceny. Tych, kilka ergonomicznych rozwiązań sprawiło, że był to najchętniej używany przeze mnie plecak do tej pory. Widać, że ktoś myślał nad tym jak go zaprojektować tak aby ułatwić życie jego użytkownikowi i to mi się podoba.

Importer:
PRO SPOT RB s.c.
www.ogio.com.pl
C
ena plecaka: 669 zł

Harley Davidson 750 street - test MotoRmania (44)