Paweł „Rinas” Przybylski, zawodnik WMMP, którego powinniście dobrze znać ze stron MotoRmanii, aktualny sezon jeździ w topowym kasku HJC R-PHA 11. Przeczytajcie jego test i sprawdźcie jego wrażenia z użytkowania!

Siemanko, witajcie. Co to dużo pisać… Garnek jaki jest, każdy widzi. Czerwony, trochę czarny, trochę biały. Trochę kanciasty, trochę okrągły… Co by tu jeszcze napisać… Aaa, szybkę ma! No i ładny jest. Polecam, pozdrawiam i polecam. Rinas.

… a tak na poważnie, to gdyby to było takie proste – i do tego się sprowadzało – to mój tekst w sumie nie byłby Wam potrzebny, a wystarczyłyby zdjęcia i trochę głupot z internetu. Ale tak nie jest. I nie bez powodu kask jest dla mnie totalnie najważniejszym elementem garderoby wyścigowej!

HJC R-PHA 11 test na torze (2)

Bezpieczeństwo

Jest tak z kilku powodów. Kask to dla mnie pewien symbol. Mam wszystkie swoje kaski, stoją na półce. Z każdym wiąże się pewien okres w moim życiu, pewne historie. A tak naprawdę, to każdy kask jest symbolem… mojego życia, bezpieczeństwa. Zakładając kask i wyjeżdżając na tor, muszę być w 100% pewien, że garnek zadziała wtedy, kiedy będzie potrzebny. Tak naprawdę każdy z nas raczej nie chce, aby kiedykolwiek zaszła potrzeba go sprawdzać, ale jak wiemy – bywa różnie. A więc bezpieczeństwo. To jest dla mnie totalnie najważniejsze. Uwierzcie mi, jadąc na motocyklu okrążenie ze średnią prędkością 147 km/h (a taką miałem ostatnio w Czechach) totalnie ostatnią rzeczą o którą chcę się martwić, to czy jestem bezpieczny. Wolę mieć tę świadomość gdzieś z tyłu głowy – i o niej zapomnieć.

W kwestii detali technicznych – odsyłam tam, gdzie opowiedzą Wam o tym lepiej, czyli na stronę Dobrych Sklepów Motocyklowych. Słuchajcie, chcecie ode mnie usłyszeć to samo co powie producent…? Chyba nie, wtedy moje słowa byłyby mało warygodne. Ja jestem zawodnikiem. Jeżdżę, testuję, wywalam się. Sprawdzam, jak coś DZIAŁA W PRAKTYCE, a nie jak opisuje to teoria. Co do bezpieczeństwa w praktyce – o dziwo, jeszcze w R-PHA 11 się nie wywaliłem! :) A więc o tym, na razie nie opowiem. W teorii… Jak to Dobre Sklepy Motocyklowe opisują, jest konkret. Ale wszystko znajdziecie w powyższym linku.

Rinas w Moscie - kask hjc rpha 11

Dopasowanie do ciała i wygoda

Bardzo ważną zmianą w stosunku do R-PHA 10 – w którym przejeździłem masę godzin na torze, podczas treningów i wyścigów – to przede wszystkim, szerszy wizjer. Teoretycznie nie jest to wiele, ale działa. Zdecydowanie, mam szersze pole widzenia, a to totalnie ważna sprawa. Pozwala mi to mniej kręcić głową podczas jazdy i jadąc w tym samym położeniu, po prostu… Szybciej jechać! Dociera do mnie więcej bodźców przy mniejszym wydatku uwagi, którą mogę poświęcić na urywanie kolejnych sekund. Na drodze na pewno pomoże to w zauważeniu większej ilości „zmiennych” – każdy kto śmiga dużo i intensywnie po drodze wie, jak wiele jest zmiennych i jak szybko sytuacja na szosie potrafi się wariować.

No i sama wygoda kasku… Powiem wam tak. Nikt nie kazał mi tego pisać. Piszę to z zupełną szczerością i klnę się na miłość do motocykli! R-PHA 11 jest… po prostu, mega wygodny. Mimo, że to kask wyścigowy – i jednak jest dosyć głośny – to za nic, serio, za nic nie zamienił bym go na R-PHA 10, który swoją drogą też był dobrym kaskiem. Jednak RHPA 11 ma to coś. Aż się go chce zakładać… Noszę rozmiar M, pianka i wnętrze po lekkim „uklepaniu” się (jak to ma miejsce w nowych kaskach) jest już na swoim miejscu docelowym i wszystko jest jak trzeba. Jeżeli masz wybierać między 10-tką, a dołożyć trochę i mieć 11-tkę… nie zastanawiaj się. Nie pożałujesz, serio.

Narzekałem też trochę rok temu na pinlock i lekkie parowanie – miałem wyścigi, gdzie było 8-10 stopni ciepła… Ten problem również poprawiono. W tym roku ani razu nie parowała mi jeszcze szybka, jednak żeby być szczerym – nie jeździłem w R-PHA 11 w tak niskich temperaturach.

Rinas w R-PHA 11 na Pannoniaring (2)

Wytrzymałość

Cóż, jedni mnie za to lubią, inni nienawidzą ale jestem… szczery. Nie będę więc ściemniał. Jak z wytrzymałością RPHA 11? Nie wiem. :) Owszem już pół sezonu mam razem z nim za sobą, ale to DOPIERO pół sezonu… Przejechałem na razie 4 wyścigowe weekendy, czyli 8 wyścigów i masę treningów, ale jak wiemy, na taki kask to jest nic. Kask w takim budżecie i klasie to nie jest produkt na taki okres, a na znacznie dłużej… A więc myślę, że to dopiero początek żywota mojego R-PHA 11. To co mogę powiedzieć o jego funkcjonowaniu do tej pory, to fakt, że wszystko działa. Nic się nie urwało, nie zepsuło. Ani nie wybuchło… ;)

HJC RPHA 11 i Rinas w Poznaniu

Look & Lans

Last, but not… least! Czyli ostatnie, ale nie najmniej ważne. Czyli jak to wygląda? Czyli, czy mam szacun na dzielni, czy jednak się ze mnie śmieją…? Szczerz, nie wiem. Mi tam się podoba jak patrzę na zdjęcia, ale to tylko moje zdanie. Resztę oceńcie Wy!

Pozdrawiam Was serdecznie, szerokości na drodze i samych udanych podróży!

Rinas

P.S.: Wbijajcie na mojego Facebooka.
P.P.S.: Mój test R-PHA 10+ znajdziecie tutaj.

HJC R-PHA 11 test na torze (3)