- Masz zajefajne dżinsy – powiedziała mi moja kumpela, gdyśmy spotkały się w eko-sklepie. – Mega wyglądasz.
- A ty wiesz, to są dżinsy na motocykl. Mają ochraniacze – dodałam, widząc jej zdziwienie.

Zdziwienie tylko wzrosło, więc pukając w kolana i w biodra pokazałam, gdzie się one znajdują. Jak widać, nie było ich widać. Dżinsy to Karen Iron Lady ze stuprocentowo polskiej firmy City Nomad.

city-nomad

Safety first

Uroda urodą, ale bezpieczeństwo jest ważniejsze (zwłaszcza, że kolana niepoobdzierane ze skóry są znacznie ładniejsze od obdartych). Bezpieczeństwo kolan i bioder zapewniają w CityNomadach najwyższej klasy certyfikowane protektory SAS-TEC®, które pod wpływem temperatury generowanej przez organizm robią się bardziej elastyczne i dopasowują się do kształtów ciała. Są też „wielokrotnego użytku” – nie tracą właściwości absorpcji energii impaktu po jednym lub wielu takich „zastosowaniach”. Wysokość umieszczenia protektorów kolan można regulować, tak aby znalazły się w odpowiednim miejscu. Można je też wyjąć do wyprania.

W każdych motocyklowych tekstyliach istotne jest również aby jak najdłużej wytrzymywały przetarcie. Tkanina denim w tych spodniach wzmocniona jest w strategicznych miejscach (siedzenie, uda, kolana) podszewką z użyciem włókien 100% Kevlar® DuPont™. Co to ten Kevlar? To poli(p-fenylotereftalanoamid). Cokolwiek to oznacza, używa się go do produkcji kamizelek kuloodpornych, części pancerza lotniskowców i żagli jachtów regatowych. Mając coś takiego na tyłku, czuję się znacznie bardziej bezpieczna :-)

City-Nomad-Karen-Iron-fot-AutoMateusz05

Ergonomia

Zapewne za sprawą 2% lycry, dodanej do denimu 10 oz, dżinsy City Nomad bardzo fajnie dopasowują się do ciała. Używałam ich nie tylko do jazdy, ale także do  przemieszczania się bez użycia silnika (pieszo lub rowerem) i podczas całodziennej pracy na warsztacie i w innych miejscach. W każdej z tych sytuacji były bardzo wygodne.

Komfort termiczny podczas jazdy i postojów zachowany był zarówno przy temperaturze 17 st, jak i 30 st. Przy niższych lub wyższych temperaturach z termoaktywną bielizną było przyjemniej. Moja maszyna wyciąga max 140 km/h, ale jako że etos tych spodni to głównie jazda po mieście, to ważniejsza jest ich termoregulowalność właśnie przy małych prędkościach, staniu na światłach. Dżinsy sprawdziły się także w trasach pozamiejskich. Wybrałam się w nich na wypad do pięknego grodu Zielona Góra. Była to trzystukilometrowa wycieczka – przy moim stylu jazdy po wiejskich drogach, dróżkach i bezdrożach to około 6 motogodzin plus postoje – i ten sam dystans na powrocie nazajutrz. Weekend był upalny – 30 stopni w cieniu, asfalt nagrzany słońcem. W czasie jazdy pełen komfort, ale po dojechaniu do słonecznego miasta Bachusa, jednak wolałam przebrać się w szorty.

City-Nomad-Karen-Iron-fot-AutoMateusz11

„Mądrze zaczynają, a zawżdy na dupie kończą!”

                                               Milva, w: Andrzej Sapkowski, Saga o Wiedźminie

Co by nie mówić, Iron Lady wyglądają po prostu rewelacyjnie. Oczywiście nie szata zdobi człowieka, ale podkreśla jego kształty. Z tym człowiekiem to trochę przesadziłam, ja z moim półtorametrem wzrostu jestem raczej hobbitem, więc cieszę się że rozmiar XS był dobry na mnie – nie u każdego producenta rozmiarówka obejmuje także moją nietypową osobę.

Dżinsy Karen produkowane są w dwóch wariantach: Classic i Iron – te drugie nieco jaśniejsze i wyposażone w niby-przetarcia. Fajnie się komponowały z grafitową kurtką Modeka Milena, której test również znajdziecie na MotoRmanii. Szkoda że nie ma czarnych, bo ten kolor najbardziej pasuje do mojej mrocznej duszy ;-)

City-Nomad-Karen-Iron-fot-AutoMateusz15

Spodnie wyposażone są w cztery kieszonki (do których lepiej jednak nie wkładać w czasie jazdy kluczy od mieszkania – safety first!). Portfel czy telefon mieścił się również – sprawdzone podczas chodzenia po mieście. Wiem, że rozczaruję wielu czytelników, ale nie miałam w tych dżinsach żadnej gleby. Jakoś tak… staram się trzymać pion. Jak widać, skutecznie.

Po całym sezonie nic się nie przetarło, nie rozpruło, nie wylazły żadne nitki. Zobaczcie na fotkach, są jak nowe. 450 zł, które trzeba zapłacić za te spodnie, to nie jest mało, ale jest to nabytek na dobre kilka lat.

I co jeszcze? Wewnętrzne kieszenie, do których wkłada się protektory, są uszyte z materiału w rozkoszne kwiatuszki.

Więcej na: http://citynomad.pl/

Autorem zdjęć jest AutoMateusz Jeżewski

City-Nomad-Karen-Iron-fot-AutoMateusz12