Nie wiemy, czy Niken jest najważniejszym motocyklem tego sezonu lub dekady. Wiemy, że jest motocyklem, który wzbudził najwięcej kontrowersji, a wielu nawet nie chce określać go mianem „motocykla”.

zdjęcia: Darek „Papuq” Felis-Obrycki / Michał Gąsiorowski / 64deg.com

Yamaha Niken 2018 statycznie (2)

Trójkołowe, przechylające się jednoślady nie są na ulicach żadną nowością. Od dawna znamy Piaggio MP3, a kilka lat temu Yamaha wprowadziła Tricity 125 (które też testowaliśmy – LINK). Dopóki te „jednoślady” pozostawały skuterami, nikt się specjalnie nie przejmował. Nawet gdy Yamaha pokazała 3-kołowy motocykl w formie konceptu, nikt nie brał tego na poważnie. Ale gdy w końcu oficjalnie zostało potwierdzone, że na rynek trafi pełnoprawny, pełnowymiarowy, przechylający się motocykl z dwoma kołami z przodu, świat oszalał. My również zupełnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Zastanawialiśmy się, czy nie powstanie z tego przerośnięty i ociężały wytwór japońskiej wyobraźni, Mecha-Godzilla, postrach motocyklistów. No dobrze, więc czym w ogóle jest Niken?

Yamaha Niken 2018 test motormania jedrzejak (5)

Wbrew wielu komentarzom, z prawnego punktu widzenia jest to motocykl i jazda nim wymaga prawa jazdy kategorii A. Z przodu posiada dwa koła oraz system zwrotnic, drążków oraz dźwigni. Nie wytłumaczymy Wam tego, bo zajmie to zbyt dużo miejsca i będzie śmiertelnie nudne. W skrócie: zawieszenie przechyla się według geometrii Ackermana, co oznacza, że niezależnie od kąta skrętu i nachylenia, koła zawsze utrzymują odpowiedni promień zakrętu, a więc pełną trakcję. Yamaha nazwała swój system Leaning Multi-Wheel. Spośród najważniejszych cech, przednie koła mają 15 cali średnicy, co zapewnia optymalny kompromis pomiędzy zwrotnością, stabilnością i komfortem. Każde koło zamocowano na podwójnych lagach (jedna jedynie stabilizuje koło, druga zapewnia pełną regulację zawieszenia). Łącznie z przodu pracują dwie tarcze hamulcowe i dwa zaciski.

Silnik ma 3 cylindry i 847 ccm pojemności, a znacie go chociażby z MT-09. Posiada 115 KM mocy i 87,5 Nm, a względem nakeda jego charakterystyka została wygładzona. Rama jest zupełnie nową konstrukcją o podwyższonej sztywności – zwróćcie uwagę na obrzydliwy pałąk pod wydechem, on również odpowiada za usztywnienie ramy. A teraz do rzeczy!

Yamaha Niken 2018 test motormania jedrzejak (14)

Jazda Nikenem jest szokująca. Po pierwszych kilkunastu metrach nie mogliśmy uwierzyć, że czujemy się jak na najzwyklejszym motocyklu! To uczucie było jeszcze bardziej niewiarygodne, niż grupowa porażka reprezentacji Niemiec. Dziennikarska powinność nakazała przywrócić skupienie. Jest to niemalże niezauważalne, ale przy niskich prędkościach można odnieść wrażenie, że cały układ kierowniczy jest jakby mniej bezpośredni, mdły. Wrażenie znika po kilkuset metrach i po przekroczeniu „osiedlowej” prędkości. Yamaha Niken prowadzi się po prostu dobrze, pewnie i naturalnie.

Yamaha Niken 2018 test motormania jedrzejak (10)

Pierwsze wrażenia z jazdy Nikenem można porównać do czasów, gdy testowaliśmy pierwszy układ ABS, kontrolę trakcji, czy aktywne zawieszenie elektroniczne. Trzeba było po prostu przełamać się w sobie, obdarzyć system zaufaniem i pójść pełną kitą. Na Nikenie wystarczy kilka zakrętów i nagle osiągasz złożenia, których pewnie budziłyby niepokój na zwykłym motocyklu. A najlepsze jest to, że im jedziesz szybciej, tym Niken radzi sobie lepiej. Przód po prostu nie chce puścić. Najbardziej absurdalna sytuacja pojawia się, gdy wpisujemy się w zakręt ze zdecydowanie zbyt dużą prędkością, co zmusza nas jednocześnie do mocnego hamowania i złożenia. Wtedy okazuje się, że ta prędkość wcale nie była zbyt duża, a motocykl z łatwością daje rzucić się na podnóżek i zwyczajnie robi swoje. Bardzo ważne jest, że skomplikowana konstrukcja przedniego zawieszenia nie odbiera precyzyjnego wyczucia przednich opon. Mogłoby się wydawać, że ze względu na sporą masę i nietypowy środek ciężkości, zmiana kierunków przysporzy trudności. Niken tymczasem nawet nie wymaga użycia nadmiernej siły, dając w zamian ogromną prędkość i stabilność. Brak dynamiki to ostatnie, co można mu zarzucić. Za to pewność i bezpieczeństwo prowadzenia to najważniejsze słowa, które cisną się na usta.

Yamaha Niken 2018 test motormania jedrzejak (16)

Potężna konstrukcja przedniego zawieszenia spowodowała przeniesienie masy na przód. Japońscy inżynierowie wymyślili więc, że dla skompensowania kierowcę trzeba przesunąć do tyłu, aby dociążył tylne koło. W efekcie proporcje masy 50/50 osiągnięte są dopiero z riderem o masie 70 kg. Nie trzeba jednak być zawodnikiem, aby stwierdzić, że tył mimo wszystko pozostaje odciążony. Na asfalcie gorszej jakości tylne koło potrafi uciec, ale robi to w sposób zupełnie przewidywalny, nawet z punktu widzenia amatorów. Być może sytuację poprawiłaby opona o bardziej sportowym charakterze. Z kolei w deszczu, bez kontroli trakcji, nie ma szans aby tył utrzymać w linii. I podoba nam się to! Dzięki zwiększonej przyczepności przodu, Niken zamiata częściej niż dozorca na jesień. Jeżeli jednak nie macie na to ochoty, z pomocą przychodzi skuteczna, dwustopniowa kontrola trakcji. Motocykl waży 263 kg wliczając paliwo. To sporo, ale masę czuć jedynie podnosząc Nikena ze stopki bocznej. Manewry parkingowe przychodzą już z łatwością.

Yamaha Niken 2018 statycznie (3)

Czujemy się w obowiązku, aby odpowiedzieć na kilka waszych pytań z facebooka, instagrama i portalu.

Po pierwsze – zmieści się w korku? Szerokość kierownicy Nikena to 885 mm, a Tracer900 ma dla porównania 850 mm. Mieliśmy już okazję przeciskać się nim pomiędzy samochodami i rzeczywiście Niken nie zmieścił się dopiero w takim miejscu, w którym klasyczny naked miałby naprawdę ciasno. Krótko mówiąc Yamaha pokona korki tak, jak każdy typowy szeroki motocykl.

Po drugie – czy stoi w pionie? Nie stoi. To dlatego, że Yamasze zależało na tym, aby Niken zachowywał się jak motocykl, a nie jak wieszak na kurtkę. Tak samo w dynamicznej jeździe, jak i na postoju.

Yamaha Niken 2018 test motormania jedrzejak (4)

Po trzecie – kąt przechyłu? Maksymalny kąt złożenia dźwigni przedniego zawieszenia wynosi 45 stopni, a to wystarczająco jak na szybki motocykl turystyczno-sportowy. Kąt ten osiągany jest w momencie, gdy Niken zaczyna przycierać podnóżkami. W skrajnym przypadku zewnętrzne koło oderwałoby się od ziemi, jednak jest to mało prawdopodobne. Zanim skończyłby się zakres pracy amortyzatorów, trzeba byłoby przycierać deklami silnika.

Po trzecie – trzy ślady oznaczają 300-procent dziur. Tutaj nastąpił szok. Ze względu na nietypową konstrukcję przedniego zawieszenia oraz obecność 4 lag, przód wybiera wszelkie dziury i nierówności tak, jakby ich w ogóle nie było. Koniec kropka.

Yamaha Niken 2018 test motormania jedrzejak (6)

Po czwarte – wheelie? Oj, słuchajcie, Niken idzie do pionu jakby zapomniał, że ma nadwagę. Robi to wprawdzie jedynie na pierwszym biegu, ale kolejne przełożenia pozwala przebijać do woli kierującego. Tym bardziej, że posiada quickshifter. Z lekkim przerażeniem zorientowaliśmy się, że będąc w pionie… nie widać dokąd jedziemy! Nie da się zerkać wzdłuż lag, bo przód jest zabudowany. Wychylenie się na bok też nie jest najłatwiejsze, bo owiewki okazują się całkiem szerokie. Ale z drugiej strony Niken na kole wygląda tak dziwnie i majestatycznie, że nie da się tego nie robić.

Po piąte – stoppie? Japończycy już przyzwyczaili nas, że ABSu nie da się wyłączyć. Z przodu pracują dwa 4-tłoczkowe zaciski radialne, które na krętych drogach, przy zdecydowanie zbyt wysokich prędkościach radzą sobie z Nikenem perfekcyjnie. Ze stopalami też sobie poradzą. Zdołaliśmy nawet oszukać system! Przy niskiej prędkości ABS pozostaje na tyle nieintruzywny, że tylne koło udaje się podnieść wysoko i bez wysiłku. Dowód zbrodni widzicie na zdjęciu.

Yamaha Niken 2018 test motormania jedrzejak (7)

Wnioski

Niken nie jest odpowiedzią na pytanie, którego nikt nigdy nie zadał. Nie powstał jako narzędzie na siłę znajdujące zastosowanie dla trzeciego koła. Według Yamahy, Niken jest rozwiązaniem odwiecznego problemu motocyklistów, czyli „jak podnieść przyczepność przodu”. Zgadzamy się z tą teorią. Niken rzeczywiście buduje ogromną pewność przodu w zakręcie, można jechać szybko i hamować głęboko, przy tym wciąż pozostaje naturalnie prowadzącym się motocyklem. Nawet niezbyt zaawansowany motocyklista osiągnie prędkości i złożenia, które wcześniej pozostawały nieosiągalne – zachowując przy tym bezpieczeństwo.

Yamaha Niken 2018 statycznie (4)

Niken jest inny, ale z pełną pewnością i odpowiedzialnością nazywamy go „motocyklem”. Zanim wydacie własną opinię na jego temat, gorąco zachęcamy was, abyście umówili się na jazdę testową i sami przekonali się, jakim zaskoczeniem jest Yamaha Niken. Wtedy tak jak my dojdziecie do wniosku, że ten wyjątkowy motocykl zdecydowanie zasługuje na szacunek, a być może nawet jest wart swojej ceny 65900 zł.

P.S.: Na sezon 2019 w ofercie Yamahy pojawi się także nieco bardziej turystyczny Niken GT.

Dane techniczne – Yamaha Niken 2018:

Yamah Niken 2018 dane techniczne