Okiem Pasia… Barton N125

Barton N125 pod względem wyglądu, nie rozpala szczególnych emocji. Wszystko zostało przemyślane i podporządkowane praktyczności. Wzorowano się tutaj na pojazdach już istniejących, które wiodą prym w swoich klasach. Pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna. Miękka kanapa daje nawet poczuć namiastkę luksusu. Szeroka kierownica pozwala doskonale panować nad sprzętem. Wysoko umiejscowione podnóżki umożliwiają wygodne ułożenie nóg i chronią przed jakimikolwiek przytarciami w zakrętach. Zegary to dwa analogowe wskaźniki wyposażone w podstawowe kontrolki oraz co ciekawe, wyświetlacz biegów. Wyświetlacz w maszynie za nieco ponad 4000zł?! To tak jakby w kajzerce znaleźć porcję kawioru. Ciekawy gadżet, ale szczerze mówiąc tutaj jest zupełnie zbędny.

Barton N125 - fot Tomazi MotoRmania (4)

Nakeda postawiono na wąskich, 18-calowych aluminiowych obręczach. To dobre posunięcie, zważywszy na moc motocykla oscylującą w okolicy 10KM. Niby mało, ale zestawiając to z masą sięgającą 116kg w stanie suchym, daje całkiem niezły wyniki. Jednostka napędowa jest zadziwiająco żwawa i pozwala na w miarę dynamiczną jazdę. Jak widać na zdjęciach, gumy są możliwe po dobrym strzale ze sprzęgła.

Porównując silnik nakeda i jednostkę napędową skutera byliśmy zaskoczeni taką różnicą. Golas wypada o wiele lepiej, jest mocniejszy szybszy i bardziej dynamiczny niż jego potencjalny konkurent (różnica wynika ze skuterowego przeniesienia napędu – przyp. Pejser). Niestety znaleźliśmy dwa słabe punkty. Pierwszym z nich są hamulce, które zamiast służyć do zatrzymania, raczej jedynie spowalniają pojazd. O ile tylny bębnowy działa całkiem dobrze, o tyle z przodu hamulec tarczowy pozostawia wiele do życzenia. Trzeba wciskać go całą dłonią co nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. W stosunku do prędkości jakie rozwija Barton (max jaki udało nam się osiągnąć 120km/h) powinien zostać poprawiony. Drugim słabym punktem są drgania, które pojawiają się w wyższych partiach obrotów…

Barton N125 - fot Tomazi MotoRmania (1)

Tyle tylko, że punktowanie tych niedoskonałości wydaje nam się nie fair. Jeżeli wydajemy na nowy sprzęt zaledwie 4349zł to musimy wiedzieć, że nie będzie hamować jak Yamaha R1 i nie zaoferuje stopnia dopracowania silnika Hondy Goldwing. Biorąc pod uwagę kwotę jesteśmy zaskoczeni jak dobrym motocyklem jest Barton. Oczywiście nie jako wyczynowa maszyna, ale sprzęt do przemieszczania się na niewielkich dystansach. Również utwardzone bezdroża nie są jej straszne. Wyjazdy na ryby czy piknik z dziewczyną spokojnie lądują w portfolio N125. Motocykl świetnie pokonuje nierówności i zapewnia spory komfort podróżującym.

Barton N125 - fot Tomazi MotoRmania (3)

Do tej pory zawsze byliśmy za markowymi motocyklami używanymi. Jednak importerzy chińskich pojazdów zaczęli podnosić ich jakość z zachowaniem umiarkowanych cen. Należy pamiętać, że otrzymujemy także dwuletnią gwarancję.

Barton N125 - fot Tomazi MotoRmania (9)

Barton N125 - fot Tomazi MotoRmania (8)

Strony: 1 2 3 4