Okiem Pejsera… Barton Falcon

Czasy chińskiej produkcji sprzedawanej w supermarketach już się skończyły – liczono wtedy na prostego klienta. Najlepiej takiego, który żeby zatrzymać samochód woła „prr”. Teraz trzeba mieć produkt z dwuletnią gwarancją i dysponować skuteczną siecią serwisową, a tym Barton może się pochwalić.

Barton Falcon - fot Tomazi MotoRmania (5)

Zaczynamy od Falcona – oprócz ceny jego głównym atutem sprzedażowym niewątpliwie będzie wygląd. Linie są nowoczesne, ale najważniejsze, że pojazd jest duży. Dla wielu osób będzie to mieć spore, praktyczne znaczenie. Duża kanapa oznacza wygodę nie tylko podczas jazdy solo, ale głównie przy poruszaniu się z pasażerem. Masywna przednia osłona okazuje się nie tylko skuteczną ochroną przed wiatrem, ale jak się okazało, również nieźle chroni podczas deszczu. Podczas kilku wspólnych przejażdżek Bartonami ,w tym teście było co najmniej kilka momentów, kiedy dziękowałem, że siedzę na skuterze.

Barton Falcon - fot Tomazi MotoRmania (1)

Najsłabszą stroną Falcona jest podwozie. Małe koła potrzebują na nierównościach szczególnej pomocy od zawieszenia i tutaj pojawiał się problem. Zawieszenie ma stosunkowo małe możliwości amortyzacji. Ma prostą konstrukcję do jazdy po równych nawierzchniach. Kiedy wjedziecie na asfaltowe nierówności, poklejoną, dziurawą ulicę, trzeba będzie zwolnić. Widelec dobija i przestaje być naszym sprzymierzeńcem. Natomiast zwrotność maszyny jest całkiem przyzwoita i tylko skuterowa przekładnia powoduje mniejszą dynamikę przyspieszenia od Bartona N125.

Barton Falcon - fot Tomazi MotoRmania (3)Pomimo tej słabszej niż naked bike dynamiki Falcon pozwala unieść przednie koło wysoko do góry i zostać tam adekwatnie długo do umiejętności kierowcy. Pod tym względem spełni wymagania młodzieży z zacięciem stuntowym. Teraz będzie można połączyć praktyczność z zabawą na co dzień. Ta praktyczność przekłada się również na przyzwoitą prędkość przelotową. Naszym skuterem kilkukrotnie wyjeżdżaliśmy na autostradę. Maksymalne wskazanie licznikowe pokazało 125km/h. Po weryfikacji okazało się, że przekłamanie wynosiło dokładnie 25 km. Rzeczywista maksymalna prędkość jaką udało nam się rozwinąć na Falconie w tym teście to 100km/h. Maszyna utrzymuje ją bez problemu, a silnik nie wydaje się męczyć.

To całkiem przyzwoity wynik jak na pojazd za który trzeba zapłacić 4700zł. Pozwoli poruszać się skutecznie w mieście i przeskoczyć z przyzwoitą prędkością z miejscowości A do B. Przydałby się układ hamulcowy oferujący nieco większą siłę i wyczucie, ale kiedy zestawimy stan rzeczywisty i cenę to naprawdę trudno na cokolwiek narzekać.

Barton Falcon - fot Tomazi MotoRmania (9)

Barton Falcon - fot Tomazi MotoRmania (10)

Strony: 1 2 3 4