Jonathan Rea wracający na szczyt podium i niedzielne wyścigi odwołane z powodu ulewy – takiego obrotu spraw chyba nikt nie spodziewał się w ten weekend podczas piątej rundy World Superbike na torze Imola. Niestety była ona także pechowa dla jedynego Polaka w stawce.

Co prawda Superpole padło łupem Chaza Daviesa, ale tuż po starcie pierwszego wyścigu z prowadzenia wyeliminowała go awaria elektryki. Na czoło stawki wystrzelił broniący tytułu Jonathan Rea, który ostatecznie wywalczył swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Triumfator wszystkich jedenastu wcześniejszych wyścigów tego roku, lider tabeli Alvaro Bautista tym razem musiał zadowolić się drugim miejscem. Hiszpan po raz pierwszy ścigał się na torze Imola, co dodatkowo utrudniło mu zadanie. Podium uzupełnił Turek Toprak Razgatlioglu, który utrzymał za sobą Michaela van der Marka i Leona Haslama.

W niedzielę rano zawodnicy zdążyli jeszcze przejechać krótki wyścig Superpole. Tym razem również górą był Rea, który wyprzedził Daviesa i Bautistę. Później nad torem rozpadało się tak mocno, że drugi wyścig główny został najpierw opóźniony, a ostatecznie odwołany z powodu zbyt dużej ilości stojącej wody. Co prawda zawodnicy nie byli jednogłośni, ale organizatorzy nie zamierzali ryzykować.

Odwołano także wyścig klasy Supersport 300, ale i tak nie zobaczylibyśmy w nim Daniela Blina. Na nowym dla siebie torze torunianin nie zdołał zakwalifikować się bezpośrednio do niedzielnego startu, dlatego musiał walczyć w sobotę w „wyścigu ostatniej szansy”. Był na dobrej drodze aby dojechać do mety w pierwszej szóstce, która awansuje do głównego wyścigu, ale popełnił błąd w szykanie i zaliczył wywrotkę. Miejmy nadzieję że podczas kolejnej rundy „Blinek” przełamie pechową passę. Następne zmagania w dniach 7-9 czerwca w hiszpańskim Jerez.

tor Imola leży praktycznie w  środku miasta - zdjęcia: Kawasaki

tor Imola leży praktycznie w środku miasta – zdjęcia: Kawasaki