„Coś tak małego poprowadziło do dużego wypadku”. Efekt: złamany mały palec i opuszczenie minionej rundy w Portimao.

Jeżeli śledzicie serię World Superbike, na pewno zauważyliście brak Toma Sykesa na listach startowych w wyścigach w miniony weekend. To dlatego, że w czasie trzeciego wolnego treningu, zawodnik Kawasaki miał wredny wypadek. Skutkiem było złamanie małego palca lewej ręki. Zobaczcie jak to wyglądało.

Jak sam Tom powiedział po wszystkim: „Coś tak małego poprowadziło do dużego wypadku”. Otóż na wyjściu z zakrętu przednie koło uniosło się. Motocykl mocno przyspieszał, a gdy przednie koło opadło, nie zgadzała się jego prędkość i przód stracił przyczepność. Motocykl zdestabilizował się na tyle, że tył również zaczął latać. Gdy Tom został wystrzelony z fotela, było już w zasadzie po wszystkim.

Początkowa diagnoza mówiła wyłącznie o złamaniu z przemieszczeniem małego palca lewej dłoni. Tom określił to trochę dobitniej: „To było wredne złamanie, mały palec po prostu czysto złożył się w pół, więc to trochę więcej, niż zwykłe przemieszczenie”.

Ponadto po prześwietleniu lekarze znaleźli pęknięcia w czwartym palcu oraz w nadgarstku. Operacja odbyła się w niedzielę, trwała poniżej 2 godzin i zakończyła się sukcesem. Lekarze przeprowadzili osteosyntezę, czyli ustabilizowali kości palca metalową płytką. Tom miał zostać na 24-godzinnej obserwacji, a przez najbliższy tydzień ma pojawiać się na kontrolach. W oficjalnej wypowiedzi lekarz potwierdził, że czas rehabilitacji zależy od zawodnika i „w najlepszej sytuacji Tom powróci do wyścigów niebawem”. W równie oficjalnej wypowiedzi Tom powiedział: „Miałem już tę kontuzję wcześniej [pęknięcie w nadgarstku] i ścigałem się z nią 4 dni później w Australii, więc wyścig z pękniętym nadgarstkiem jest dla mnie możliwy.”

Sykes podchodzi do kontuzji optymistycznie, więc można mieć nadzieję, że nie zabraknie go w 11. rundzie  na torze Magny Cours 30. września.