Serię World Superbike czeka w przyszłym roku nie lada rewolucja. Zamiast dwóch, podczas każdej rundy odbywać się bowiem będą aż trzy wyścigi tej klasy.

Przez lata zawodnicy mistrzostw świata Superbike’ów podczas każdej rundy ścigali się dwukrotnie, właśnie w niedzielę. Chcąc zafundować kibicom atrakcje także w sobotę, trzy lata temu organizatorzy jeden z wyścigów przesunęli na sobotę, zmieniając jednocześnie kolejność na pierwszych dziewięciu polach startowych w niedzielę. Nie wszystkim takie zmiany przypadły do gustu. Kibice na torze narzekali, że o ile w sobotę faktycznie działo się więcej, o tyle w niedzielę jednak już nieco za mało.

Od przyszłego roku pierwszy wyścig nadal będzie się odbywał w sobotę, ale w niedzielę odbędą się dwa kolejne. Pierwszy z nich będzie sprintem, który naprawdopodobniej zadecyduje o pozycjach do trzeciego. Aby zrobić miejsce w grafiku, organizatorzy pozbędą się nawet klasy Superstock 1000, ale nie ukrywamy, że chcielibyśmy także obejrzeć po dodatkowym wyścigu Supersport i Supersport 300. Czy wszystkie klasy, wzorem np. mistrzostw Polski czy mistrzostw Włoch, nie mogłyby ścigać się zarówno w sobotę, jak i w niedzielę?

Co prawda organizatorzy wciąż muszą rozwiać kilka wątpliwości; np. to jak punktowany będzie sprint i jak dokładnie jego wyniki wpływać będą na pozycje startowe do trzeciego wyścigu, ale to już kosmetyka. Nas cieszy, że zobaczymy więcej ścigania, ale krytycy już podkreślają, że byłoby lepiej, gdyby organizatorzy skupili się na ukróceniu dominacji Jonathana Rea i Kawasaki, dzięki czemu same wyścigi z pewnością stałyby się ciekawsze. Nawet jeśli podczas każdej rundy odbywałyby się tylko dwa.

Co o tym wszystkim myślicie?

A tymczasem w ten weekend przedostatnia w tym sezonie runda WorldSBK. Tym razem zawodnicy wystartują na zupełnie nowym, liczącym 4,2 km Circuito San Juan Villicum w Argentynie. Wyścigi odpowiednio w sobotę i niedzielę o 21:00 polskiego czasu. Oba na żywo w Eurosport 1.