Zawodnicy fabrycznej ekipy Kawasaki, Jonathan Rea i Tom Sykes, podzielili się zwycięstwami w wyścigach czwartej rundy World Superbike w holenderskim Assen. Wyścigu World Supersport 300 z powodu wywrotki nie ukończył niestety Daniel Blin, który jechał w grupie walczącej o punkty.

Do sobotniego wyścigu WorldSBK z pole position ruszał co prawda Alex Lowes, ale Brytyjczyk ostatecznie nie był w stanie nawiązać walki o zwycięstwo i finiszował na dwunastym miejscu. Tymczasem na czele stawki sytuację kontrolował Rea, którego w połowie wyścigu kilka razy zaatakował faworyt lokalnej publiczności, Michael van der Mark. Na finiszu Holender musiał jednak skupić się na obronie ataków Chaza Daviesa, który ostatecznie uzupełnił podium.

Do drugiego wyścigu z pierwszego pola ruszał czwarty dzień wcześniej Sykes, który prowadził od startu do mety, podczas gdy za jego plecami Rea ponownie skutecznie obronił się przed van der Markiem. Davies finiszował tym razem na piątym miejscu, za Xavim Foresem, który w sobotę by piąty. Odpowiednio na szóstym i siódmym miejscu wyścigi kończył z kolei Marco Melandri, który znów narzekał na problemy ze stabilnością swojego Ducati. Dopiero czternasty był zaś w niedzielę Lowes, który zaliczył wywrotkę w szykanie.

Po czterech rundach na czele tabeli znajduje się Rea, który o 30 punktów wyprzedza Daviesa i o 44 Melandriego. Czwarty jest van der Mark (56 pkt. straty), a piąty Sykes (58 pkt. straty).

Dramatyczny wyścig Supersportów wygrał Jules Cluzel, pokonując Randy’ego Krummenachera i obrońcę tytułu Lucasa Mahiasa, który nadal prowadzi w tabeli. W Assen pojawiły się także plotki, że bliski zakończenia kariery jest wielokrotny mistrz świata, pauzujący z powodu kontuzji Turek Kenan Sofuoglu.

Niesamowity wyścig klasy Supersport 300 wygrał Luca Grunwald. Niemiec uniknął zamieszania na ostatnim okrążeniu, podczas którego z czołowej grupy w trzech osobnych incydentach odpadło czterech różnych zawodników.

Do mety nie dojechał niestety Daniel Blin, który po starcie z 34. pola szybko przebił się na 26. miejsce i miał tempo punktowanej piętnastki, ale niestety na szóstym z dwunastu okrążeń wyjechał zbyt szeroko w pierwszym lewym zakręcie i przy niewielkiej prędkości zaliczył uślizg przedniego koła. Co prawda torunianinowi nic się nie stało, ale nie mógł już kontynuować jazdy. Wielka szkoda, bo grupa w której jechał walczyła ostatecznie o 14 miejsce.

Choć przed weekendem organizatorzy skorygowali przepisy i zmniejszyli obroty motocykli KTM i Kawasaki o ponad 1000 obr/min, to jednak te dwie marki znów zdominowały rywalizację, a najszybsza Yamaha minęła linię mety na dziewiątym miejscu, dziesięć sekund za zwycięzcą.

Po wyścigu aż cztery różne teamy złożyły w sumie sześć protestów technicznych związanych z obowiązkowym ogranicznikiem obrotów. Organizatorzy utrzymali póki co wyniki wyścigu, ale zapowiedzieli dokładną analizę danych podczas kolejnej rundy, która odbędzie się na torze Imola w połowie maja.