Bez rewolucji, chociaż z kilkoma istotnymi, szczególnie dla polskich kibiców, zmianami. Oto kalendarz serii World Superbike na sezon 2018. Do serii wraca czeskie Brno! Czy zobaczymy tam polskich zawodników?

Ilość rund pozostanie bez zmian. Podobnie jak w tym roku, w przyszłym czeka nas trzynaście weekendów wyścigowych. Dwa z nich odbędą się jednak na innych obiektach. Znika sierpniowa runda na niemieckim Lausitzringu, wydłużając wakacyjną przerwę to nieco przesadzonych chyba, ponad dwóch miesięcy. Zamiast w Niemczech, zawodnicy zmierzą się w czerwcu na wracającym do kalendarza po kilkuletniej nieobecności, popularnym torze w czeskim Brnie.

O ile za Lausitzringiem nikt nie będzie chyba specjalnie tęsknił, szczególnie w obliczu powrotu Brna, o tyle hiszpańskiego Jerez, gdzie odbywała się w tym roku przedostatnia runda sezonu, trochę szkoda. To świetny i lubiany przez zawodników tor, który jednak w ostatnich latach borykał się z problemami, a podczas niedawnej rundy nie przyciągnął na trybuny tłumów kibiców.

Argentyna niewiadomą

Zamiast do Andaluzji, wyścigowa karuzela uda się do Ameryki Południowej. Zmagania w Argentynie nie odbędą się jednak na torze Termas de Rio Hondo, gdzie od kilku lat ściga się MotoGP, a na nowym obiekcie El Villicum – który wcześniej musi jeszcze otrzymać od FIM homologację.

Trasa ulokowana na przedmieściach San Juan, 1200 km na zachód od Buenos Aires i blisko 600 od chilijskiego Santiago, to dla serii wielka niewiadoma, która dla organizatorów może okazać się logistycznym wyzwaniem. Wszyscy przecież pamiętamy trudną podróż karuzeli MotoGP z GP Argentyny do teksańskiego Austin, gdy pogoda na kilka dni uziemiła samoloty na okolicznym lotnisku, zmuszając pół padoku to wielogodzinnej tułaczki autobusami. Ciekawe, jak będzie tym razem.

SBK_2018Calendar_topweb2_OK

Na tym kończą się jednak nowości i niespodzianki, bo reszta kalendarza to sprawdzona formuła. Początek w lutym w Australii, gdzie wcześniej odbędą się oficjalne testy. W marcu Tajlandia (również logistyczne wyzwanie). W tych dwóch pierwszych rundach udział wezmą tylko zawodnicy klas Superbike i Supersport, ale od kwietnia w Europie dołączą do nich także motocykliści kategorii Supersport 300 i Superstock 1000.

Tak będzie aż do wylotu na dwie ostatnie rundy w Argentynie i Katarze, w których znów zobaczymy tylko dwie najważniejsze klasy, ale tradycyjnie z jednym wyjątkiem – pod koniec czerwca na Laguna Seca w Kalifornii polecą tylko Superbike’i.

Ciekawie, ale… nierówno?

Patrząc na kalendarz z perspektywy zawodników, trochę razi chyba nieco nierówny rozrzut rund. Z jednej strony tłoczno jest w kwietniu i maju, a później we wrześniu i październiku, kiedy to każdego miesiąca odbywają się po dwie rundy (w kwietniu Aragon i Assen w dwa kolejne weekendy). Z drugiej strony w samym środku lata pojawia się potężna dziura. Na początku czerwca Brno. Później do USA leci tylko klasa Superbike, a reszta zawodników ma miesiąc przerwy przed Misano, a po nim ponad dwa miesiące przerwy przed Portimao!

Z jednej strony nieco wybija to zawodników z rytmu, a z drugiej nie jest specjalnie zachęcające dla kibiców, którzy w okresie wakacyjnym nie bardzo mają dokąd wybrać się na zawody. To znaczy mają, jeśli wolą wyskoczyć na MotoGP! W lipcu zaplanowano bowiem dwie, a w sierpniu aż trzy rundy Grand Prix, wszystkie w sercu Europy (m.in. Assen, Sachsenring, Brno, Red Bull Ring itd.). Nikt nie ma więc chyba wątpliwości, która seria jest priorytetem dla organizatorów. Na osłodę zawodnikom klasy Superbike pozostają zaplanowane na końcówkę sierpnia testy w Portimao, gdzie trzy tygodnie później odbędą się wyścigi.

Polacy na starcie?

Wszystko to dla polskich kibiców ma chyba jednak drugorzędnie znaczenie w obliczu faktu, iż na początku czerwca będą mogli wybrać się do Brna. Runda World Superbike z pewnością dla wielu stanie się ciekawą alternatywą dla MotoGP. Tańsze bilety, możliwość wejścia na padok i większa szansa na interakcję z zawodnikami przed laty zawsze były kuszącymi argumentami. Jak będzie w tym roku? Czy w Brnie zobaczymy także polskich zawodników z dzikimi kartami?

Nie da się ukryć, że Paweł Szkopek w klasie Superbike, Sebastian Zieliński i Marek Szkopek w Supersportach albo Adrian Pasek w Superstock 1000 byliby nie lada magnesem dla polskich kibiców, nie mówiąc o Danielu Blinie i klasie Supersport 300, który miałby chyba z Polaków największe szanse na mocny wynik. Byłoby pięknie, ale nie będzie to łatwe.

Po pierwsze dlatego, że runda World Superbike odbędzie się w ten sam weekend co 8-godzinny wyścig MŚ FIM EWC na niemieckim torze Oschersleben, w którym wystartują polskie zespoły Wójcik FHP YART Racing Team i LRP Poland, zazwyczaj ściągające w swoje szeregi śmietankę polskich zawodników.

To teoretycznie wyklucza m.in. Marka Szkopka, którego z całą pewnością zobaczymy w FIM EWC. Pod znakiem zapytania stoi także Adrian Pasek, który niedawno w Bol d’Or pełnił rolę zawodnika rezerwowego, ale jego plany na sezon 2018 nie są jeszcze w 100% potwierdzone.

Start w Brnie wyklucza z kolei tegoroczny mistrz Polski klasy Superstock 1000, Bartek Wiczyński, którego czeka wkrótce operacja kolana i potencjalnie długa rehabilitacja przed sezonem 2018. Przygodę z wyścigami definitywnie zakończył także wielokrotny mistrz Polski Sebastian Zieliński, który nie planuje powrotu na tor w sezonie 2018, nie mówiąc już o starcie w Brnie. Wielka szkoda!

O start w Brnie ubiegać się będzie z pewnością dwóch zawodników, Paweł Szkopek i Daniel Blin. „Będziemy starali się o dziką kartę, zresztą nie tylko na rundę w Brnie, ale także przynajmniej i dwie inne, najprawdopodobniej w Assen i Magny-Cours – mówi Marcin Pazera, szef zespołu Pazera Racing, z którym Paweł Szkopek zdobył w tym roku tytuł mistrza Polski w klasie Superbike, a także wystartował z dziką kartą w rundzie WorldSBK na niemieckim Lausitzringu. – Oczywiście, nie mamy pewności, że faktycznie otrzymamy dzikie karty, ale gdybyśmy musieli wybierać, bardzo chcielibyśmy wystartować właśnie w Brnie i pokazać z jak najlepszej strony przed polskimi kibicami.”

„Moim marzeniem są starty w pełnym cyklu World Supersport 300 – mówi z kolei Daniel Blin, który w tym roku zdobył na Yamasze R3 Puchar Polski i Puchar Europy, a we wrześniu wystartował z dziką kartą w World Supersport 300 w portugalskim Portimao. – Pracujemy nad tym, aby doszły one do skutku może nawet w przyszłym roku, ale nie będzie to łatwe. Jeśli się nie uda, oczywiście bardzo chciałbym wystartować z dziką kartą na tak pięknym i słynnym torze jak ten Brnie, tym bardziej, że zawody odbędą się tak blisko polskiej granicy, a na trybunach z pewnością nie zabraknie polskich kibiców. Niezależnie od tego czy w pełnym cyklu czy z dziką kartą, start w Brnie to dla mnie w przyszłym roku jeden z priorytetów. Mam nadzieję, że dojdzie do skutku.”

Wstępny kalendarz World Superbike 2018

23-25 lutego, Phillip Island, Australia
23-25 marca, Chang, Tajlandia
13-15 kwietnia, MotorLand Aragon, Hiszpania
20-22 kwietnia, Assen, Holandia
11-13 maja, Imola, Włochy
25-27 maja, Donington Park, Wielka Brytania
8-10 czerwca, Brno, Czechy
22-24 czerwca, Laguna Seca, USA
6-8 lipca, Misano, Włochy
14-15 września, Portimao, Portugalia
28-30 września, Magny-Cours, Francja
12-14 października, El Villicum, Argentyna
25-27 października, Losail, Katar

Oficjalne testy

19-20 lutego, Phillip Island, Australia (klasy Superbike i Supersport)
23-24 sierpnia, Portimao (klasa Superbike)