Dobrze przyzwyczailiśmy się już do tego, że nasz najlepszy stunter na świecie zawsze skleja idealne pokazy. Mamy już zakodowane w głowach, że Rafał Pasierbek jest kosmitą i na motocyklu wykonuje ewolucje niestworzone z taką płynnością i łatwością, jakby własnie przełączał kolejne kanały w telewizji…

A jednak! Okazuje się, że Stunter13 jest człowiekiem i mamy dowód filmowy na to, że też zalicza gleby jak zwykły śmiertelnik. Wydarzyło się to w Kolumbii, w czasie treningu przed właściwym pokazem w Villavicencio. Jadąc tyłem i na głowie (jakże by inaczej), Rafał nie zmieścił się w wyznaczonym terenie, otarł się o krawężnik i wylądował na trawie.

Nic groźnego. Oczywiście Stunterowi13 nic się nie stało i dalej kontynuował trening, a później pokaz.

Teraz zupełnie serio: dobrze wiemy, że dojście na tak wysoki poziom oznaczało długie lata treningów oraz niezliczoną liczbę mniej i bardziej poważnych wypadków, dlatego respekt, jaki należy się Rafałowi powinien być tak samo ogromny, jak jego umiejętności. A jeżeli uważacie, że na oglądanie Stuntera13 w akcji nie ma złego momentu, tutaj jest film z pokazu w kolumbijskim Santander de Quilichao: