Kierownica, jak sama nazwa wskazuje, służy do kierowania. Ale niekoniecznie w trybie „autopilot”…

Główny bohater, Kamil, generalnie „wie jak to się robi”. Sądząc po jego pozostałych filmach, chłopak potrafi jeździć i to całkiem nieźle. Wie też, jak się ubrać na endurowanie. Tym razem, jak wynika z opisu, miał to być zwykły test kamerki na kasku… Ciuchy więc nie są wyczynowe, a rider jest raczej wyluzowany – do tego stopnia, że postanawia puścić kierownicę. Ta z kolei decyduje żyć własnym życiem i wysyła Kamila w tylko sobie znanym kierunku.

Trzeba przyznać, że to jedna z najzabawniejszych i jednocześnie najbardziej głupiutkich gleb, jakie ostatnio widzieliśmy! Na szczęście Kamil ominął drzewo…