Polski przystanek WESS idealnie oddaje klimat piekielnego cyklu World Enduro Super Series. Ten, kto wygra w Kopalni PGE, może wygrać koronę!

informacja prasowa
redbull.com/pl

Red Bull 111 Megawatt wyrobił sobie już renomę i mimo, że w offroadowym kalendarzu jest dopiero od 4 lat to już było o nim głośno na całym świecie. W końcu wydarzenie nazwane numerem startowym jeżdżącej legendy tego sportu – Tadka Błażusiaka – jest jednocześnie największymi brudnymi zawodami w tej części Europy. 1000 zawodników walczy o wejście do najszybszej 500-tki, aby móc stanąć oko w oko z piekielną trasą w największej kopalni odkrywkowej na Starym Kontynencie.

Najlepsze momenty z Red Bull 111 Megawatt 2017:

Tym razem Red Bull 111 Megawatt będzie piątym przystankiem nowej serii World Enduro Super Series, która połączyła najtrudniejsze zawody offroadowe na całym świecie. Polska impreza już sama w sobie łączy elementy piekielnie intensywnego cross-country z hardkorowym hard enduro i wymagającym endurocrossem. Można powiedzieć, że już 8 i 9 września WESS odwiedzi swoją duchową stolicę.

taddy-blazusiak-red-bull-111-megawatt

Taddy o Red Bull 111 Megawatt:
„Strasznie się cieszę, że Red Bull 111 Megawatt jest częścią World Enduro Super Series. Tutaj możemy znaleźć wszystkie odmiany, które reprezentuje ten cykl. Podczas sobotnich kwalifikacji 1000 zawodników sprawdza się na dwóch różnych testach. Jest długa, szybka i piaszczysta próba motocrossowa, na której nie można ujmować gazu, po której trzeba zmierzyć się z krótszym, ale jeszcze bardziej intensywnym odcinkiem endurocrossowym. Każdą z prób można przejechać dwukrotnie, a suma lepszych czasów decyduje o zakwalifikowaniu się do finału oraz o rzędzie, z którego będzie się startowało”.

Finał

W niedzielę, dokładnie o 1.11 po południu, 500. zawodników staje do startu w wyścigu głównym, podczas którego czekają na nich trzy 30-kilometrowe okrążenia po kosmicznym terenie Kopalni PGE. Mają na to 4 godziny! Niekończące się whoopsy, piaszczyste podjazdy i zdradliwe zjazdy to tylko mały procent tego, co czeka uczestników Red Bull 111 Megawatt.

Tak wyglądał finał w 2017:

Taddy o finale:
„To, co najbardziej kocham w finale Red Bull 111 Megawatt to połączenie Hard Enduro i cross-country. Na trasie jest kilka trudniejszych sekcji, ale już samo tempo wyścigu daje ostro popalić. Do Kleszczowa zjeżdżają się najlepsi zawodnicy enduro, więc z pewnością po raz kolejny czeka nas walka koło w koło do samej mety i przekraczanie limitów. Również teren Kopalni PGE robi swoje. Trasa jest długa i nieustannie się zmienia, więc ciężko jest znaleźć miejsce do wypracowania sobie przewagi. Wyścigi co roku są niezwykle zacięte, więc tym razem będzie jeszcze ciekawiej”.

Już od pierwszej edycji Red Bull 111 Megawatt to największe zawody w Polsce, na których zjawiają się dziesiątki tysięcy kibiców głodnych mocnych wrażeń. Podczas inauguracji w 2014 roku najlepszy po ostrym pojedynku z Jonnym Walkerem okazał się Tadek Błażusiak. Teraz Polak po roku nieobecności na starcie wraca do Kleszczowa, aby spróbować odebrać koronę Brytyjczykowi, który wygrywał przez ostatnie 3 lata.

Taddy o starcie w Polsce:
„Zwycięstwo w domu zawsze dobrze smakuje. Doskonale pamiętam wygraną podczas pierwszej edycji Red Bull 111 Megawatt. Polska jest szalenie zakochana w enduro, więc kiedy udaje się pokonać najlepszych zawodników na świecie na swoim podwórku duma jest ogromna. Wiem, że w tym roku walka będzie zacięta, ale mając głośne wsparcie rodaków, dam z siebie wszystko, żeby wrócić na najwyższy stopień podium!”

red-bull-111-megawatt

Kilka faktów o Red Bull 111 Megawatt:

  • 2.59: o tyle sekund Jonny Walker wygrał nad Mario Romanem w 2016 r.
  • 3: Jonny Walker ma na swoim koncie hat trick zwycięstw (2015, 2016, 2017)
  • 10.85: o tyle sekund Walker wygrał nad Roman w 2017 r.
  • 1:11: Wyścig startuje o godzinie będącej hołdem dla Tadka Błażusiaka
  • 1000: Liczba miejsc w zawodach
  • 2014: W tym roku Błażusiak zwyciężył pierwszą edycję