Piąty etap rajdu Dakar okazał się, jak na razie, najbardziej wymagający, a problemy z pokonaniem wydm miała większość zawodników. Rafał Sonik zaliczył nieudany skok – dojechał do mety ze złamaną nogą, ale w tym roku to był jego ostatni etap rajdu. Kuba Przygoński pilotowany przez Toma Colsoula, pomimo przygody na początku odcinka, drugą część pojechał rewelacyjnie. Sukcesywnie odrabiał straty, aby ostatecznie zająć 10. miejsce, dzięki czemu awansował w klasyfikacji generalnej na 8. pozycję. Motocyklista Maciek Giemza, uzyskał dziś 39. czas odcinka specjalnego i w generalce utrzymał 32. miejsce.​​​​​

Piąty z kolei, ostatni pełny peruwiański etap z San Juan de Marcona do Arequipy miał dwa warianty. Na motocyklistów i zawodników na quadach czekało 266 km odcinka specjalnego i 508 km dojazdówki. Samochody i ciężarówki miały do pokonania 268 km OS-a oraz 666 km do biwaku. Niezależnie od wariantu, po raz kolejny wszystkim uczestnikom we znaki dały się peruwiańskie wydmy. Chwilowy brak czujności lub błąd nawigacyjny kończył się wywrotką lub zakopaniem pojazdu. OES wiódł wiódł częściowo po najtrudniejszej sekcji trasy z dnia wcześniejszego, ale zawodnicy pokonywali ją w przeciwnym kierunku. Na starcie zabrakło Sama Sunderlanda, zwycięzcy w klasie motocykli z ubiegłego roku, który uległ wypadkowi i doznał urazu kręgosłupa. Po zaledwie 44 km środowego oesu, z rywalizacją pożegnał się również zdobywca Beduina w klasie quadów. Siergiej Kariakin wywrócił się i złamał rękę.

Sonik dakar18 etap5 (3)

W końcówce etapu los nie oszczędził również Rafała Sonika. Quadowiec spadł z wydmy razem z quadem i uszkodził kolano. Polak dojechał do mety z 10. czasem, ale badania w ambulatorium na biwaku wykazały złamanie kości strzałkowej i piszczelowej. Samolot medyczny przetransportował rajdowca do szpitala w Limie.

Polak początkowo utrzymywał doskonałą trzecią pozycję. Potem przesunął się na 5. lokatę, ale miał wciąż niewielką stratę do zwycięzcy etapu, argentyńskiego debiutanta, Nicolasa Cavigliasso. – Czułem się bardzo dobrze. Jechałem spokojnie, ale dobrym tempem, mimo że miałem problem ze skrzynią i co jakiś czas wypadał mi biegrelacjonował Rafał Sonik.

– Po neutralizacji zaczął się 58-kilometrowy fragment oesu, który pokonały wcześniej samochody i ciężarówki – kontynuował Rafał. – Tam gdzie znajdowały się waypointy, piasek był mocno rozjeżdżony i grząski. Wspinając się na garb wydmy zredukowałem bieg, ale po drugiej stronie zobaczyłem około dwumetrową dziurę. Dodałem gazu żeby ją ominąć i wtedy znów wypadł mi bieg… Quad spadł. Nie miał napędu więc wbił się w piach. Nie wypadłem, nie przerolowałem, ale cała siła uderzenia skupiła się w lewym kolanie. Tym, które uszkodziłem podczas wypadku na ostatnim Rajdzie Sardynii…

Sonik dakar18 etap5 (1)

Ostatnie 30 km odcinka specjalnego Sonik pokonywał znacznie wolniej. Walczył z bólem, który uniemożliwiał balansowanie oraz jazdę w pozycji stojącej. Niewiele przyjemniejsza była dojazdówka do miasta Arequipa, licząca aż 470 km. Tam quadowiec udał się prosto do rajdowego ambulatorium na badania. Rentgen wykazał złamanie głowy kości strzałkowej i piszczelowej. Lekarze zadecydowali o przetransportowaniu krakowianina samolotem medycznym do szpitala w Limie. Rafał zakończył Rajd będąc na 7. pozycji w generalce.

W rajdzie pozostaje drugi z polskich quadowców. Kamil Wiśniewski dojechał do mety z 11. czasem i awansował w klasyfikacji na 21. lokatę.

Giemza dakar18 etap5 (2)

W rywalizacji motocyklistów kolejną szaleńczą próbę wygrania etapu podjął Joan Barreda (Honda). Tym razem z sukcesem. Hiszpan po błędach i stratach poniesionych w dwóch poprzednich dniach całkowicie zdominował środowy etap. Od początku notował najlepsze czasy i ostatecznie wygrał z ponad dziesięciominutową przewagą nad Austriakiem Matthiasem Walknerem (KTM). Trzeci, ze stratą ponad 12 minut, był Argentyńczyk Kevin Benavides (Honda). Największym przegranym dzisiejszego odcinka okazał się trzeci do tej pory Pablo Quintanilla (Husqvarna). Już na początku próby Chilijczyk zaliczył bolesny upadek i stracił prawie pół godziny do zwycięzcy. W klasyfikacji generalnej bardzo ciasno w czołówce. Liderem pozostał Francuz Adrien Van Beveren (Yamaha), który stracił jednak dużo ze swojej przewagi. Tylko minutę za nim jest Benavides, a kolejne 15 sekund traci Walkner. Czwarty Barreda traci prawie 8 minut, ale dzisiaj pokazał, że dalej może liczyć się w walce o końcowe zwycięstwo. Motocyklista ORLEN Team, Maciek Giemza, sukcesywnie realizuje swoją strategię. Nie podejmuje zbędnego ryzyka i jedzie założonym tempem. Dziś uzyskał 39. czas odcinka i utrzymał 32. pozycję w klasyfikacji generalnej.

Giemza dakar18 etap5 (6)

„Za nami dwa bardzo trudne etapy. Te wydmy nawet motocyklistom dały się we znaki, a zawody właściwie dopiero się zaczęły. Przyjęliśmy z Maćkiem taktykę, by jechać do przodu, ale swoim tempem, najlepiej między 25. a 40. miejscem. Maciek trzyma się tej strategii, a jego straty wynikające z błędów to na cały etap łącznie 5, może 10 minut, i to nie jest najgorzej. – podsumowuje dotychczasową jazdę Giemzy wspierający go swoim doświadczeniem Jacek Czachor. I dodaje: – Jutro czeka nas inny klimat, wjedziemy na duże wysokości. Nie wiemy, jak organizm Maćka będzie się tam zachowywał. Przed startem podzieliłem Dakar na trzy etapy. Pierwszy, peruwiańskie piaski, mamy już za sobą i teraz możemy skoncentrować się na drugim – górzystej Boliwii.”

Prywatni motocykliści z Polski jadą stabilnie. Maciej Berdysz był 83. na etapie i 70. w generalce. Paweł Stasiaczek zaliczył 64. czas na etapie i jest 67. w generalce.

Giemza dakar18 etap5 (4)

W kategorii samochodów, już na pierwszych kilometrach zakopali się, jadący jako pierwsi, Sebastien Loeb i Carlos Sainz. Obaj kierowcy Peugeota odkopali swoje auta, ale Loeb kilka minut później zakopał się ponownie, tym razem na dobre, a wydobycie pojazdu zajęło ponad 2 godziny. Ostatecznie wycofał się z rajdu z powodu kontuzji pilota Daniela Eleny. Problemy swoich kolegów z zespołu wykorzystał Stéphane Peterhansel. Pamiętający jeszcze afrykańskie edycje rajdu Francuz najlepiej poradził sobie na wydmach i ostatecznie wygrał, odnosząc 72. etapowe zwycięstwo w Dakarze. Kolejni na mecie odcinka pojawili się kierowcy Toyoty. Drugi Holender Bernhard ten Brinke stracił prawie 5 minut do zwycięzcy. Na trzeciej pozycji, ze stratą 13 minut, dotarł pochodzący z RPA Giniel de Villiers. Wśród innych załóg, które zakopały swoje samochody, byli Kuba Przygoński i Tom Colsoul. Zespół ORLEN Team stracił blisko pół godziny na uwolnienie swojego Mini z piachu i będąc na 22. pozycji, przystąpił do odrabiania strat. Przygoński jechał rewelacyjnie i na kolejnych checkpointach notował coraz lepsze czasy. Ostatecznie po kapitalnym finiszu zameldował się na mecie jako 10-ty.

„Kolejny trudny i wymagający etap. Organizatorzy nie dają nam odsapnąć i cały czas walczymy z terenem. Prawie wszystkie załogi mają jakieś kłopoty, istotne jest to, jak szybko się z nich wychodzi. Dzisiaj, zaraz za zakopanym Loebem, uderzyliśmy w wydmę i sami musieliśmy wyciągać samochód. Spędziliśmy dobre pół godziny w 40-stopniowym upale, ale w końcu udało się ruszyć dalej. Drugą część odcinka jechaliśmy już dobrze, naszym tempem i odrobiliśmy większość strat. Lepiej się dzisiaj pojechać nie dało. Szkoda tej straty z początku, bo mogliśmy być w pierwszej piątce.” – opowiada Kuba Przygoński i dodaje: „Czujemy się bardzo dobrze, atmosfera w zespole też pozytywna i nawet zaczynamy żartować z Tomem z naszych przygód. Przed nami trudny etap z wydmami na wysokości 4000 m, gdzie trzeba być szczególnie czujnym. Liczę, że wykorzystaliśmy już limit problemów i będziemy mogli w końcu jechać naszym tempem.”

W klasyfikacji generalnej samochodów Peterhansel powiększył swoją przewagę nad drugim Carlosem Sainzem do ponad 31 minut. Na trzecie miejsce awansował Holender ten Brinke, ale traci ponad 75 minut. Kolejne dwa miejsca dla zawodników Toyoty: Nassera al-Attiyaha i Giniela de Villiersa. Kuba Przygoński awansował na 8. miejsce.

Przygonski dakar18 etap5 (1)

Karawana Dakaru opuszcza Peru i pustynię, by ruszyć w kierunku gór. Czwartkowy, szybki odcinek specjalny o długości 313 km będzie wiódł wzdłuż jeziora Titicaca. Boliwijski płaskowyż na wysokości 2500 m będzie wymagał od zawodników szybkiej aklimatyzacji, w której na pewno pomoże dzień przerwy w La Paz.

Szczegółowe wyniki etapu oraz klasyfikację generalną znajdziecie na dakar.com.