Było naprawdę blisko. Wszystko nagrała kamera śmigłowca. Teraz Rafał wspomina i podkreśla, jak ważne są szkolenia.

Dziesiąty etap minionego Rajdu Dakar. Rafał Sonik i Kamil Wiśniewski jechali razem. Odcinek był bardzo wymagający nawigacyjnie, wielu zawodników błądziło, teren również należał do trudnych, a do tego odczuwalna temperatura wynosiła ponad 50 st. Celsjusza. Niektórzy motocykliści byli tak wycieńczeni, że zatrzymywali się, a kibice polewali ich wodą. Natomiast na mecie czekał samochód-chłodnia, do którego medycy wysyłali wszystkich zawodników. Było naprawdę ciężko.

Na trasie 10. etapu doszło również do mrożących krew w żyłach scen. Stephane Peterhansel, najbardziej utytułowany i doświadczony dakarowiec złamał nogę motocykliście ze Słowenii, kiedy uderzył w niego swoim Peugeotem, wjeżdżając w niewłaściwe koryto wyschniętej rzeki. Ta sama historia omal nie spotkała Rafała Sonika, gdy z Kamilem Wiśniewskim szukali trasy. Sébastien Loeb również szukał trasy, ale jechał z naprzeciwka…

Rafał Sonik udostępnił film z tego wydarzenia na swoim FB. Napisał też słowo komentarza:

„Minęło już sporo czasu, a ja wciąż mam w głowie tę sytuację” - napisał Rafał Sonik. „To było dla mnie absolutne apogeum niebezpieczeństwa podczas Dakaru. Błądząc na trasie z Kamilem Wiśniewskim, jedynie dzięki błyskawicznej reakcji, uniknęliśmy zderzeń czołowych z szukającym właściwej drogi Sebastienem Loebem. Ułamki sekund na działanie, właściwie bez czasu na myślenie. W takich sytuacjach o życiu decydują wyrobione odruchy. To najlepszy przyquad na to, jak ważne w tym zakresie jest szkolenie od najmłodszych lat. RS”