Polacy utrzymują dobre tempo. Adam Tomiczek był 35. na środowym odcinku, Kuba Przygoński zajął dziewiąte miejsce, Sonik i Wiśniewski byli 13. i 20., a Stasiaczek 80.

​Celem Kuby Przygońskiego na tegoroczny Dakar jest co najmniej pierwsza dziesiątka. Po trzecim etapie rajdu Kuba zajmuje dziewiąte miejsce w generalce, a jego dobra jazda zaostrza apetyty polskich kibiców.

– Spędziliśmy dziś w samochodzie jedenaście godzin. To był dobry etap dla nas. Na początku mieliśmy trochę problemów nawigacyjnych. Na szczęście nie my jedni, zresztą nie straciliśmy dużo, jedynie około sześciu minut. Później trasa zmieniła się w typową dla WRC. Zakręt za zakrętem, fajnie się jechało. Mieliśmy też kilka skoków z wysokich urwisk do wyschniętych rzek. Zastanawialiśmy się, czy samochód wytrzyma, ale spisał się bez zarzutu – powiedział Kuba Przygoński.

przygoniak dakar17 e03

Do lidera, Sebastiena Loeba, Kuba traci w tej chwili nieco ponad 27 minut. – Tempo jest dobre, oby tak dalej! – powiedział Kuba Przygoński. W kategorii motocykli to Joan Barreda na Hondzie błysnął świetną formą na trudnej trasie do San Salvador de Jujuy i wygrał swój pierwszy odcinek specjalny w tegorocznym Dakarze, pokonując rywali z dużą przewagą na mecie. Może to być ważny krok na drodze do zwycięstwa w rajdzie.

Pierwsze dakarowe szlify zbiera Adam Tomiczek. Jego plan na Dakar to jechać spokojnie, nie szarżować i dojechać do mety w Buenos Aires. Jak dotąd motocyklista Adam realizuje ten plan w stu procentach.

– Popełniłem kilka drobnych błędów nawigacyjnych, ale najważniejsze, że odcinek przejechałem na dwóch kołach. Bez większych wywrotek, szczęśliwie na mecie. Dobrze się czuję na tych wysokościach, organizm znosi to bez problemów. Dużo trudniej było dziś z warunkami na drodze. Najpierw duży kurz, później pogoda się zmieniała, aż na koniec trafiłem na burzę gradową, która mnie spowolniła – powiedział Adam Tomiczek.

adam tomiczek dakar17 etap 03 (1)

Paweł Stasiaczek zajął 80. miejsce w etapie, awansując na 88. lokatę w generalce. Jedzie w klasie malle-moto, czyli bez wsparcia ekipy serwisowej.

Paweł Stasiaczek - fot Agencja Fotop

Quadowcy spędzili na trasie ponad sześć, wyczerpujących godzin. W końcowym rozrachunku Rafał Sonik awansował o kolejne sześć pozycji w klasyfikacji generalnej. Do mety w pierwszej dwudziestce dotarł również walczący z bólem pleców Kamil Wiśniewski. O uboższym we wskazówki, a wręcz lakonicznym roadbooku mówią już niemal wszyscy uczestnicy południowoamerykańskiej Odysei.

– To był moment, w którym mogłem zostać liderem, ale niestety sam również zrobiłem błąd. Naprawiłem go jednak zdecydowanie szybciej niż pozostali. Na 40. kilometrze przejechałem rzekę we właściwym miejscu, a następnie po drobnej korekcie znalazłem właściwą drogę. Właśnie dzięki temu, aż do neutralizacji byłem w pierwszej dziesiątce – relacjonował Rafał Sonik.

Neutralizacja to fragment dojazdówki pomiędzy dwoma oesami, który należy pokonać w wyznaczonym czasie. Krakowianin ruszył na drugą część odcinka spóźniony, bo jadąc zgodnie z przepisami, nie był w stanie zmieścić się w limicie. Organizatorzy dostrzegli problem i mają przeglądnąć zapis urządzeń nawigacyjnych wszystkich quadowców i być może część z nich odzyska stracony czas. Rajdowiec jednak nie zaprząta tym sobie głowy.

sonik dakar17-iii-etap

– Najważniejsze dla mnie jest to, by każdego dnia odrabiać czas i wędrować o kilka pozycji w górę klasyfikacji. Mozolnie i cierpliwie, ale skutecznie. Na tym celu się koncentruję i to on determinuje moją taktykę jazdy – podkreślił.

Na wysokości 5000 m n.p.m. trzeba było przetrwać burzę, ulewny deszcz, grad oraz śnieg. Amplituda temperatur między startem, a najwyższymi partiami gór przekraczała 30 stopni! Co ciekawe, doskonale w tym nieprzyjaznym klimacie odnalazł się Kamil Wiśniewski.

– Poczułem się o niebo lepiej, kiedy wyjechaliśmy z upałów. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi rywalizacja w temperaturze poniżej zera. Nie miałem przygód technicznych, a ból w plecach odezwał się tylko dwa razy. Jestem więc dziś w dużo lepszym humorze, niż wczoraj. [Na tych wysokościach] zaparło mi dech w piersi… ale tylko ze względu na tutejsze krajobrazy! Oczywiście obawiałem się, jak te warunki zniesie mój organizm, ale spisał się bez zarzutu - mówi Kamil Wiśniewski.

Ostatecznie Rafał Sonik ukończył etap na 13., a Kamil Wiśniewski na 20. miejscu. Quadowcy zajmują odpowiednio 12. i 22. lokatę w klasyfikacji generalnej. Najlepszy czas na odcinku specjalnym zanotował Gaston Gonzalez, a nowym liderem zmagań został Ignacio Casale.

Czwartkowy etap zapowiada się jeszcze ciekawiej. Odcinek specjalny liczy aż 416 km i w całości będzie odbywać się powyżej granicy 3500 m n.p.m. Na tej wysokości dakarowa stawka pozostanie przez najbliższe sześć dni! Co więcej na trasie pojawią się strome i rozległe wydmy, których sforsowanie wymagać będzie od zawodników techniki. Organizatorzy przewidują, że nie wszyscy poradzą sobie z tym wyzwaniem, dlatego wytyczyli wariant „B”. Można ominąć wydmy łatwiejszą, 50-kilometrową trasą, jednak oznaczać to będzie 12-godzinną karę. Walczący o czołowe lokaty nie będą więc raczej zainteresowani tym rozwiązaniem…