Leżący niedaleko Barcelony tor, który co roku gości zmagania Grand Prix motocyklistów i kierowców Formuły 1, to dla MotoGP prawdziwa duchowa stolica tego sportu. Kto sięgnie w niedzielę po jedno z najbardziej upragnionych zwycięstw w sezonie?

Jeśli Grand Prix Włoch było przed dwoma tygodniami domowym wyścigiem Valentino Rossiego, to Grand Prix Katalonii będzie w ten weekend domową rundą dla niemal wszystkich jego głównych rywali. I to nie tylko ich. Przed laty kluczową postacią dla powstania obiektu w Montmelo był sam Carmelo Ezpeleta, szef wszystkich szefów w organizującej wyścigi MotoGP firmie Dorna Sports. Zapewne dobra połowa jej pracowników to właśnie Katalończycy, podobnie jak zdecydowana większość hiszpańskich zawodników w stawce.

W MotoGP niemal wszyscy, bo z okolicy pochodzą przecież Marc Marquez, Dani Pedrosa, Maverick Vinales, Tito Rabat oraz wychowani praktycznie po drugiej stronie płotu bracia Espargaro. Nawet Jorge Lorenzo, choć urodzony na Majorce, przez lata mieszkał właśnie w Barcelonie. To także tutaj swoją bazę ma wielu zawodników zagranicznych, jak Australijczyk Jack Miller czy lider tabeli Moto3, Brad Binder z RPA. Nic więc dziwnego, że na liście wyścigów, na których wygraniu najbardziej zależy każdemu, Grand Prix Katalonii plasuje się bardzo wysoko.

Święto Hiszpanów spróbują jednak w niedzielę popsuć Włosi. Valentino Rossi ma za sobą piekielnie pechowy start przed własną publicznością i awarię silnika podczas walki o zwycięstwo na torze Mugello. „Doktor” w przeszłości świetnie jednak radził sobie na terytorium wroga. To właśnie w Barcelonie odniósł w 2009 roku jedno ze swoich najsłynniejszych zwycięstw, pokonując Lorenzo po widowiskowym manewrze w ostatnim zakręcie. Czy czeka nas podobny klasyk?

Na długiej, kilometrowej prostej z pewnością szybcy będą ponownie zawodnicy Ducati, Andrea Iannone i Andrea Dovizioso, którzy także chcieliby sobie odbić nie do końca udany start przed własną publicznością. Są jeszcze Brytyjczycy, Bradley Smith i Cal Crutchlow, którzy zrobią wszystko, aby pokazać się z dobrej strony podczas rundy, którą swoim logiem firmuje ich prywatny sponsor, Monster Energy. Rok temu niespodzianki w kwalifikacji sprawiło Suzuki, zajmując dwa pierwsze pola startowe. Czy tym razem Aleix Espargaro i Maverick Vinales powalczą o coś więcej? Mają na to dużą szansę.

Słowa uznania należą się Rabatowi, który wróci na tor zaledwie dwa tygodnie po złamaniu lewego obojczyka. Mniej szczęścia miał we Włoszech Loris Baz. Po zderzeniu z Alvaro Bautistą Francuz wymagał skomplikowanej operacji stopy. W ten weekend zastąpi go w zespole Avintia Włoch Michele Pirro.

Wróćmy jednak do czołówki. Po niesamowitym pojedynku o zwycięstwo na Mugello na rewanż przed własnymi kibicami liczy pokonany we Włoszech Marc Marquez, ale rok temu w Barcelonie to Lorenzo był niepokonany. To także on prowadzi w tabeli po ostatniej wygranej. Do ich wewnętrznej walki włączy się w niedzielę z pewnością nie tylko Rossi, ale i nieco przygaszony ostatnio Dani Pedrosa. Może to wreszcie jego szansa, by zabłysnąć?

Bezpośrednie relacje z toru w Barcelonie już od piątku przez cały weekend na antenie Polsatu Sport News i na portalu polsatsport.pl.