Dlaczego nie wykorzystać faktu, że na Grand Prix Czech przyjeżdżają setki, jeśli nie tysiące polskich kibiców i nie spotkać się razem na wspólnym piwku czy innym Monsterku? W sobotę o 18:00 po raz kolejny widzimy się w restauracji przy padoku, podpinając się pod akcję organizowaną przez komentatorów Polsatu Sport.

Historia spotkań Polaków w Brnie ma już przynajmniej kilkanaście lat. Na Grand Prix Czech jako dziennikarz jeżdżę niemal co roku od sezonu 2004. Już wtedy pojawiły się pierwsze hasła; „jak i kiedy się złapać?”, najpierw wśród znajomych z branży i maniaków MotoGP z grup dyskusyjnych, mailingowych (kto jeszcze je pamięta?!), forów i portali, a z czasem wśród całkowitych nieznajomych i czytelników najpierw tworzonego przez nas Fast Bike’a, później Wiadomości Motocyklowych i wreszcie MotoRmanii.

Moja odpowiedź zawsze była taka sama; czasu na wyjazdy „na miasto” czy pola kempingowe podczas pracowitego weekendu za bardzo nie ma, ale wieczorami zawsze wpadam do padokowej restauracji na szybką kolację, więc zapraszam. I tak się zaczęło. Co prawda nigdy nie były to tłumy, ale kilkanaście dziś już znajomych twarzy przez restaurację przy padoku przewija się co roku, a przyjaźnie często wykraczają poza nitkę toru.

Gdy w 2011 roku po raz pierwszy pojechaliśmy do Brna komentować zmagania z toru, wówczas jeszcze dla Sportklubu, hasło „spotkajmy się na torze” padło po raz pierwszy na antenie, ściągając do padokowej restauracji co prawda kameralne, ale pozytywnie zakręcone grono. Na antenie przekonywaliśmy nawet tatę jednej z fanek MotoGP, która napisała do nas w tej sprawie maila, że na torze nic jej nie grozi!

Spotkania w padokowej restauracji organizowaliśmy co roku jeśli tylko byliśmy na miejscu i cieszy mnie, że Grzegorz razem z Adamem Badziakiem kontynuują tę tradycję, ściągając na miejsce coraz więcej fanów. W poprzednim sezonie przez „polski stolik” w sobotni wieczór przewinęło się pewnie ze 40 osób. Sam z wielką chęcią nadal się do niego przysiadam, choć teraz już, z oczywistych względów, w nieco innej roli.

W tym roku chłopaki znów organizują „polską zbiórkę”. Ja także się na nią wybieram i zapraszam wszystkich, którzy chcą wspólnie napić się Monsterka i pogadać o MotoGP. Co więcej, do pomysłu komentatorów Polsatu Sport podpiął się także Piotr Biesiekirski, nasz rodzynek w motocyklowych mistrzostwach Europy Moto2, który za zgodą Grzegorza i Adama nagłośnił pomysł u siebie na Facebooku. W założonym przez niego wydarzeniu „Spotkajmy się w sobotę w Brnie na MotoGP” udział zadeklarowało już blisko 90 osób. Czyżby więc w sobotę miał paść w Czechach nowy, polski rekord? Widzimy się?