Ostatnie sezony pokazują, jak konsekwentnie w kierunku szczytu podium MotoGP fabryczną ekipę MotoGP kieruje Davide Brivio. Czy jego tegoroczni podopieczni, doświadczony Alex Rins i debiutant Joan Mir, postawią kropkę nad i? W dniu oficjalnej prezentacji teamu Suzuki Ecstar mamy dla Was krótką historię przygody marki z Hamamatsu z królewską klasą.

Hiszpański duet Suzuki dosiądzie sprawdzonego modelu GSX-RR, na którym Rins i Andrea Iannone imponowali w poprzednim sezonie serią finiszów na podium. Przebojowy Włoch nie do końca – zdaniem szefa ekipy – pasował jednak do wizerunku zespołu, dlatego musiał zrobić miejsce dla Mira.

21-latek z Majorki, mistrz świata Moto3 z 2017 roku, trafia do MotoGP po zaledwie jednym sezonie w Moto2 i jak sam przyznaje; „To nie do końca prawda, że debiutanci nie czują presji..”. Z pewnością czuje ją także Rins, przed którym Brivio postawił jasny cel wskoczenia na szczyt podium najszybciej jak to możliwe.

suzukimotogp_002

Tak wyglądają nowe motocykle Suzuki GSX-RR – nie ma rewolucji zarówno jeśli chodzi o barwy, jak i kształty, ale może to i dobrze?

Mir to już trzeci debiutant w szeregach Suzuki od kiedy marka z Hamamatstu wróciła do MotoGP z Brivio w roli szefa zespołu w 2015 roku. Najpierw przez dwa lata zespół reprezentowali Aleix Espargaro i debiutant Maverick Vinales, który przed odejściem do Yamahy wywalczył dla GSX-RR pierwsze zwycięstwo. Sięgnął po nie w Grand Prix Wielkiej Brytanii 2016. Do tej pory Suzuki jako „nowy” producent miało u organizatorów MotoGP taryfę ulgową i mogło pracować nad rozwojem silnika w trakcie sezonu.

Czytaj także: Wywiad – Mick rozmawia z Alexem Rinsem o sezonie 2018

Kiedy przez sezonem 2017 do teamu dołączyli Andrea Iannone i drugi debiutant, Alex Rins, sukcesy Vinalesa sprawiły, że zespół stracił tzw. „koncesje” i musiał zamrozić specyfikację silnika na cały roku już przed pierwszym wyścigiem. Z uwagi na kontuzję Hiszpana, za rozwój motocykla i ostateczną decyzję odnośnie silnika odpowiadał Iannone. Włoch pokierował jednak ekipą w złym kierunku. Skutkiem był słaby sezon 2017 i „odzyskanie” koncesji na rok 2018, dzięki czemu Rins mógł ponownie sprowadzić inżynierów na właściwe tory (wracając do kierunku rozwoju silnika z sezonu 2016; lepszego na wejściu, ale nieco słabszego na wyjściu).

Alex Rins w nowy sezon wkracza z nową fryzurą. Czy wygra wyścig?

Alex Rins w nowy sezon wkracza z nową fryzurą. Czy wygra wyścig?

W tym roku w nagrodę to on będzie liderem ekipy, na którym spoczywał będzie ciężar rozwoju GSX-RR. Ciężar tym większy, że po ubiegłorocznych pięciu finiszach na podium Hiszpana Suzuki znów traci koncesje i silnik musi wybrać już przed Grand Prix Kataru. Mir, jako debiutant, najprawdopodobniej nie będzie miał w tej kwestii zbyt wiele do powiedzenia, ale ciekawie będzie przyglądać się współpracy tego duetu. Czy Hiszpanie będą chcieli iść w tym samym kierunku i czy uda im się wywalczyć dla Suzuki pierwsze zwycięstwo od pamiętnego triumfu Vinalesa na Silverstone?

Sukces to nie tylko zawodnicy

Duża w tym rola doświadczonego Davide Brivio, który przed objęciem sterów w Suzuki przez dwie dekady kierował fabrycznymi zespołami Yamahy – najpierw w WorldSBK, a później w MotoGP – a następnie pracował jako osobisty manager Valentino Rossiego w czasach jego startów w Ducati. Włoch to jeden z najsprawniejszych managerów w padoku, czego potwierdzeniem jest konkurencyjność Suzuki w ostatnich latach; znacznie większa niż poprzedniego projektu, którym do końca 2011 roku kierował Paul Denning.

Suzuki nadal ze skrzydłami

Suzuki nadal ze skrzydłami

Brytyjczyk przejął stery w ekipie Suzuki w 2004 roku od swojego rodaka, Garry’ego Taylora, który co prawda pod koniec ery pięćsetek doprowadził do tytułu Kenny’ego Robertsa Juniora (a wcześniej Barry’ego Sheene’a w latach 70-tych i Kevina Schwantza w 1993 roku), ale bardziej niż inżynierowie Suzuki pomogli mu wówczas… ludzie z konkurencyjnego zespołu Kenny’ego Robertsa Seniora, którzy wkroczyli do akcji za kulisami z uwagi na bierność Japończyków. Obecnie Suzuki w najmniejszym stopniu nie przypomina już jednak „partyzantki” z tamtych lat i duża w tym zasługa właśnie Brivio, który nie tylko sprawnie kieruje współpracą europejskiego zespołu z japońskimi inżynierami, ale także dobrał do pomocy solidnego testera, byłego mistrza WorldSBK, Francuza Sylvaina Guintoliego.

Wróćmy jednak do tego, co przed nami. W sezonie 2018 przełom w Suzuki nastąpił w czerwcu, gdy inżynierowie udostępnili zawodnikom nową specyfikację silnika. To właśnie wtedy, w Assen, Rins sięgnął po drugie z pięciu podiów w drodze po piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Ostatecznie stracił w niej odpowiednio 24 i 29 punktów do zawodników Yamahy, Mavericka Vinalesa i Valentino Rossiego. Pod koniec sezonu Włoch stwierdził nawet, że Suzuki przegoniło walczącą ze zbyt dużym zużyciem tylnej opony Yamahę pod względem konkurencyjności. Czy tak samo będzie w tym roku?

Najpierw zawodników czekają oficjalne testy w Malezji i Katarze, po których zapadną ostateczne – i kluczowe – decyzje odnośnie specyfikacji silników. Pierwsze jazdy już w dniach 6-8 lutego na torze Sepang.

Jeśli chodzi o samą prezentację, to nie wniosła ona zbyt wiele nowego. Motocykle GSX-RR są bardzo podobne do tych sprzed roku, zarówno jeśli chodzi o malowanie, jak i budowę (przynajmniej z zewnątrz). Przed sezonem 2019 Suzuki wcale nie potrzebowało jednak rewolucji, więc tak stabilność może wyjść marce z Hamamatsu tylko na dobre.

Poniżej znajdziecie całą masę filmów i zdjęć z dzisiejszej prezentacji.

Zobacz wideo z dzisiejszej prezentacji zespołu Suzuki Ecstar MotoGP

Zobacz relację zza kulis

Zobacz wideo ze specyfikacją Suzuki GSX-RR

Zobacz wywiad z Alexem Rinsem:

Zobacz wywiad z Joanem Mirem: