W niedzielę, w wieku zaledwie 51 lat, zmarł niemiecki zawodnik Grand Prix i jedna z czołowych gwiazd klasy 250 lat 90-tych, Ralf Waldmann.

Przyczyna śmierci „Waldiego” nadal pozostaje nieznana, ale na zaledwie tydzień przed startem sezonu MotoGP jego odejście zszokowało wyścigowy padok. Tym bardziej, że za kilka dni miał komentować Grand Prix Kataru dla niemieckiej telewizji.

W mistrzostwach świata Waldmann debiutował w 1986 roku, a cztery lata później rozpoczął starty na pełen etat. Na swoim koncie ma dwa tytuły drugiego wicemistrza klasy 125 oraz dwa wicemistrzostwa 250. Przez jeden sezon startował także w ekipie Kenny’ego Robertsa w 500-tkach, ale to właśnie w pośredniej kategorii Niemiec odnosił największe sukcesy, sięgając po 14 z 20 zwycięstw w cyklu Grand Prix.

Jego najsłynniejszą wygraną był triumf w deszczowym Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Donington Park w 2000 roku, na Aprilii prywatnej ekipy nieodżałowanego austriackiego łowcy talentów, Dietera Stapperta. Na mokrym, ale powoli przesychającym torze większość zawodników postanowiła wówczas korzystać z deszczowej opony z tyłu i przejściówki z przodu. Kilku śmiałków, w tym Waldmann, zaryzykowało, zakładając weta także na przód i licząc na ponowne opady deszczu.

Podczas gdy tor cały czas przesychał, Niemiec spadł na koniec stawki, a w pewnym momencie dostał nawet dubla od prowadzącego Francuza, Oliviera Jacque’a. Pod koniec wyścigu faktycznie spadł jednak deszcz, a Waldmann narzucił wówczas tempo o kilkanaście sekund na okrążeniu szybsze od lidera, dopadając go w ostatnim zakręcie i na wyjściu widowiskowo wygrywając sprint do mety… o zaledwie trzy dziesiąte sekundy. Tego samego dnia swoje pierwsze zwycięstwo w królewskiej klasie wywalczył, już na suchym torze, debiutujący w tamtym roku w 500-tkach Valentino Rossi. Niestety, tamten sezon był dla Ralfa ostatnim w pełnym cyklu Grand Prix.

Były dziennikarz, Stappert zmarł osiem lat później, gdy w wieku 66 lat dostał zawału serca w drodze właśnie na Grand Prix Wielkiej Brytanii na Donington Parku. Choć na swoim koncie miał kierowanie m.in. ekipą BMW w Formule 1 czy Audi w WRC i pracował z wieloma z największych gwiazd motorsportu, to jednak w specjalnym wywiadzie dla MotoRmanii udzielonym nam podczas Grand Prix Niemiec w 2006 roku najcieplej i najmilej wspominał współpracę właśnie z Waldmannem. Nie był odosobniony. Ralf był jednym z najsympatyczniejszych gości w padoku MotoGP, w którym z pewnością będzie go bardzo brakowało. Wczoraj wielu byłych rywali i kolegów z toru wspominało Niemca w mediach społecznościowych.

Zdjęcie: motogp.com