Zawodnicy MotoGP wracają do akcji podczas szóstej rundy serii, trzeciej edycji Grand Prix Wielkiej Brytanii od czasu powrotu wyścigu na słynny tor Silverstone. Lepiej zabierzcie ze sobą parasole!

Skoro Polskę ogarnęło piłkarskie szaleństwo związane z Euro 2012, możemy przyjąć, że po pierwszych pięciu rundach sezonu MotoGP w królewskiej klasie mamy wynik trzy do dwóch. Obrońca mistrzowskiego tytułu, Australijczyk Casey Stoner, wygrał dwa wyścigi, ale mistrz świata sprzed dwóch lat, Jorge Lorenzo ma już na swoim koncie trzy zwycięstwa i prawie idealny początek sezonu.

Lorenzo wygrywa w Barcelonie – podsumowanie GP Katalonii

Kończąc piłkarskie analogie: póki co końca nie dobiegła jeszcze co prawda nawet pierwsza połowa, ponieważ do przejechania pozostało aż trzynaście wyścigów MotoGP, ale Lorenzo w pierwszych pięciu wywalczył 115 ze 125 możliwych do zdobycia oczek i ma nad Stonerem 20 punktów przewagi.

W ten weekend na legendarnym torze Silverstone, swoją drogą najdłuższym i jednym z najszybszych w kalendarzu MotoGP, wydarzyć się jednak może absolutnie wszystko, a to za sprawą kapryśnej pogody, przewidywanej od początku pierwszych treningów, aż do zakończenia wyścigów.

Niezależnie od pogody, Stoner i Lorenzo, który w tym tygodniu przedłużył swoją umowę z Yamahą na dwa kolejne sezony, z pewnością będą w czołówce. Australijczyk wygrał w końcu mokre Grand Prix Wielkiej Brytanii rok temu, z przewagą aż piętnastu sekund nad Andreą Dovizioso. Hiszpan triumfował zaś dwa lata temu.

Deszcz na rękę Rossiemu

Deszczowa aura to jednak wielka szansa dla Valentino Rossiego, który póki co tylko w takich warunkach może liczyć na walkę o podium za sterami podsterownego i nerwowego Ducati. Cztery tygodnie temu Włoch wywalczył swój jedyny w tym sezonie i pierwszy od roku finisz w pierwszej trójce, znów na torze Le Mans.

Co ciekawe, rok temu Rossi zaliczył na Silverstone swój najgorszy weekend sezonu. Najpierw, na suchym torze, zakwalifikował się do startu na odległej, trzynastej pozycji, ze stratą 3,7 sekundy do Stonera, który ruszał z pole position, a następnie, w deszczu, dojechał do mety z gigantyczną stratą ponad minuty do zwycięzcy. Sam wynik nie był co prawda taki zły, bowiem „Doktor” finiszował wówczas na szóstej pozycji, ale minuta straty do lidera była prawdziwą kompromitacją zarówno dla Włocha, jak Ducati.

Na obronę 9-krotnego mistrza świata warto dodać, że Rossi nie startował tutaj dwa lata temu z powodu kontuzji, więc ubiegłoroczny start był jego pierwszą wizytą na Silverstone (nie licząc wcześniejszej przejażdżki na drogowym Ducati). Włoch musiał więc uczyć się toru w trakcie wyścigowego weekendu, co z pewnością przyczyniło się do tak słabego wyniku. W tym sezonie w deszczu Valentino ma jednak realną szansę na podium.

Kolejne starcie Crutchlowa i Dovizioso

Bardzo ciekawe jak poradzi sobie w niedzielę Włoch Andrea Dovizioso, który nie tylko finiszował na Silverstone na drugiej pozycji rok temu w barwach Repsol Hondy, ale także dwa tygodnie temu wywalczył podium dla ekipy Monster Yamaha Tech 3 w Katalonii. Było to pierwsze podium zawodnika prywatnego w MotoGP od kiedy Colin Edwards finiszował w barwach tej samej ekipy na trzeciej pozycji… właśnie na Silverstone rok temu. Co ciekawe, Amerykanin wystartował w wyścigu zaledwie osiem dni po tym, jak złamał obojczyk podczas kwalifikacji do Grand Prix Katalonii.

Taka sama kontuzja wyeliminowała z ubiegłorocznego wyścigu na Silverstone Cala Crutchlowa, który upadł w zakręcie „Farm” pod koniec sesji kwalifikacyjnej. Brytyjczyk będzie więc próbował wynagrodzić to swoim fanom, tym bardziej, że po ostatniej rundzie Dovizioso strącił go z czwartego miejsca w klasyfikacji generalnej. Obaj po cichu liczą na miejsce Bena Spiesa u boku Jorge Lorenzo w przyszłym sezonie, więc Crutchlow nie zamierza przegrać z Dovim na własnym podwórku, tym bardziej że to właśnie tutaj odniósł swoje dwa jedyne zwycięstwa w MŚ World Superbike.

Honda w tarapatach na suchym?

Jeśli jednak wyścig będzie suchy, cała czwórka Yamahy może mieć w niedzielę sporą przewagę nad duetem Repsol Hondy. Nie chodzi tutaj tylko o to, że zawodnicy dosiadający modelu M1 testowali niedawno nową elektronikę, która ułatwia jazdę pod koniec wyścigu, na zużytych oponach, ale właśnie o kluczową zmianę ogumienia.

Grand Prix Wielkiej Brytanii będzie bowiem pierwszą rundą, podczas której Bridgestone udostępni tylko nowe, przednie mieszanki, których mniejsza sztywność powoduje spore wibracje w Hondach Stonera i Pedrosy, a to może mocno utrudnić im jazdę w drugiej połowie sezonu.

Abraham z kontuzją

Czeski zawodnik Karel Abraham, który w ostatnim wyścigu w Barcelonie wywalczył swoje pierwsze w tym roku punkty w MotoGP, wciąż nie może pozbyć się pecha. Dosiadając prywatnego Ducati, Karel ma już chyba za sobą problemy z bólami głowy – efekt przedsezonowego upadku w Jerez. Niestety, Abraham dość boleśnie upadł podczas niedawnych testów w Aragonii, podobno z powodu problemu technicznego.

Czech w efekcie wywrotki złamał dwa palce lewej ręki i choć zamierza wystartować w Grand Prix Wielkiej Brytanii, nie możemy z jego strony liczyć na wiele – jeśli faktycznie w ogóle pojawi się na torze. Pamiętajcie, że ekskluzywny wywiad z Karelem znajdziecie w aktualnym, czerwcowym numerze MotoRmanii.

Marquez i Espargaro – będzie zgoda?

Do akcji wracają także zawodnicy klasy Moto2, w której wszyscy wciąż żyją kontrowersyjną kolizją Marca Marqueza i Pola Espargaro. Choć sąd dyscyplinarny FIM nadal nie podjął decyzji dotyczącej ewentualnego ukarania pierwszego z nich, obaj zawodnicy będą chcieli wytłumaczyć sobie sytuację… podczas bezpośredniej walki na torze.

Marquez doszedł już do siebie po drobnej kontuzji nadgarstka z Le Mans, natomiast Espargaro, który świętował niedawno 21 urodziny, wciąż boryka się z pękniętą kostką, która może utrudniać mu jazdę na jednym z najszybszych torów w kalendarzu. Wszystko wykorzystać może lider tabeli, Thomas Luthi. Szczególnie jeśli będzie mokro. Szwajcar wygrał w końcu rozgrywany w strugach deszczu wyścig o Grand Prix Francji.

Przed własnymi kibicami groźni będą także Brytyjczycy. Bradley Smith stanął tu w końcu na podium roku temu, choć po problemach w kwalifikacjach startował z końca stawki, a Scott Redding jest obecnie piąty w tabeli. Co na to wszystko zwycięzca z Katalonii, Włoch Andrea Iannone? Dowiemy się w niedzielę. Warto dodać, że w Moto2 zadebiutuje najmłodszy od teraz zawodnik w stawce, Eric Granado, pierwszy Brazylijczyk w MŚ od czasu Alexa Barrosa.

Godzina różnicy, Moto3 na końcu

Po zwycięstwie przed własnymi kibicami w Katalonii, Maverick Vinales traci już tylko 7 punktów do lidera najmniejszej klasy Moto3, Sandro Cortese, który wciąż dochodzi do siebie po kontuzji prawego nadgarstka. Za nimi także jest ciasno, więc jak zwykle wydarzyć się może absolutnie wszystko. Ostatni mokry wyścig, Grand Prix Francji, wygrał faworyt lokalnej publiczności, Louis Rossi. Czy to oznacza, że w mokrą niedzielę rosną szanse Danny Kenta lub jego imiennika, Webba? Przekonamy się już za kilka dni.

Z uwagi na godzinną różnicę czasu pomiędzy Wielką Brytanią a resztą Europy, niedzielny harmonogram będzie nieco inny. Wyścigi Moto2 i MotoGP ruszą bez zmian, o 12:20 i 14:00 „naszego” czasu, natomiast rozgrzewki rozpoczną się później, bo o 10 rano. Wyścig Moto3 odbędzie się na koniec dnia, o godzinie 15:30. Także wszystkie piątkowe i sobotnie sesje odbędą się godzinę później niż zazwyczaj. Treningi ruszą więc o 10:15. Kwalifikacje MotoGP to z kolei godzina 14:55. Tym razem cały weekend na żywo śledzić będzie można na antenie Polsatu Sport Extra (oraz Polsatu Sport Extra HD).