Takiego wyścigu MotoGP o Grand Prix Ameryk chyba nikt się nie spodziewał. Prowadzący komfortowo Marc Marquez na półmetku zaliczył wywrotkę, zostawiając losy zwycięstwa w rękach Valentino Rossiego i Alexa Rinsa. Młody Hiszpan na finiszu poradził sobie z włoskim weteranem, sięgając po swoją pierwszą wygraną w królewskiej klasie.

Co to był za weekend! Po piątkowych treningach górą był Maverick Vinales z fabrycznej ekipy Yamahy, ale wszyscy mówili tylko o tym, jak nierówny stał się tor Circuit of the Americas. W sobotę było jeszcze gorzej.

GP Ameryk Austin 2019 - alex rins, valentino rossi (2)

Poranne, trzecie treningi zostały odwołane z powodu ulewnych opadów deszczu, co dość mocno pokrzyżowało szyki kilku zawodnikom, w tym zwycięzcy z Kataru, Andrei Dovizioso. Po piątkowych sesjach Włoch znalazł się poza pierwszą dziesiątką i w sobotę popołudniu musiał walczyć w pierwszej kwalifikacji, w której… rzutem na taśmę zatrzymał go zespołowy kolega, Danilo Petrucci.

Do Q2 awansował za to Jorge Lorenzo, który w decydującej części czasówki powtórzył pamiętną przygodę Marqueza z 2015 roku. Hiszpan zaparkował motocykl przy ścianie na prostej startowej z powodu zerwanego łańcucha (podobny problem spotkał Marqueza dwa tygodnie temu w Argentynie), po czym biegiem ruszył w stronę garażu Repsol Hondy. Jego biegowe tempo nie było co prawda tak imponujące jak to obrońcy tytułu w 2015 roku, ale „Por Fuera” zdążył wrócić na tor.

Tymczasem na czele Marquez komfortowo zgarnął kolejne pole position. W pierwszej linii dołączyli do niego Rossi i Crutchlow, ale w tej trójki tylko jeden dojechał do mety. Najpierw Brytyjczyk upadł po uślizgu przodu w jedenastym zakręcie, tracąc szansę na walkę o podium.

Chwilę później, na półmetku wyścigu, w dwunastce taką samą przygodę zaliczył jadący ze sporą przewagą Marquez. Hiszpan próbował jeszcze odpalić swoją Hondę, ale po kilku dłuższych chwilach musiał się poddać, teatralnie upadając na asfalt. Po kilku minutach w tym samym miejscu dołączył do niego jadący na jedenastej pozycji Lorenzo, którego zatrzymała kolejna awaria.

Upadek Marqueza sprawił, że losy zwycięstwa rozstrzygnęli pomiędzy sobą Rossi i startujący z trzeciego rzędu Rins. Włoch dość długo jechał na czele, ale w końcu spadł na drugą pozycję, a na przedostatnim kółku przestrzelił hamowanie do jedenastego zakrętu, po czym delikatnie stracił kontakt z nowym liderem. Rins utrzymał „Doktora” za sobą, sięgając po swoje pierwsze zwycięstwo w MotoGP i pierwsze dla Suzuki od czasu wygranej Vinalesa na Silverstone w 2016 roku.

GP Ameryk Austin 2019 - alex rins, valentino rossi (1)

Podium uzupełnił Jack Miller, do którego na finiszu zbliżył się goniący z trzynastego pola Dovizioso. I to właśnie on, obok Rinsa, był w niedzielę największym zwycięzcą. Włoch wrócił bowiem na prowadzenie w klasyfikacji generalnej, w której wyprzedza Rossiego o trzy oczka.

Nie wszyscy mieli w Austin tyle szczęścia co Dovi. Najszybszy w piątek Vinales na początku wyścigu popełnił falstart, a po otrzymaniu od mechaników tablicy z napisem „kara”, zamiast na przejazd przez pit-lane, zjechał na karę długiego okrążenia, czyli przysłowiowego jokera. Dopiero po chwili zorientował się co się stało, zjechał do pit lane i ostatecznie finiszował na jedenastym miejscu. Dopiero siedemnasty, także po falstarcie, był zespołowy kolega Rinsa, debiutant Joan Mir.

Zaimponowali za to piąty Franco Morbidelli, siódmy Fabio Quartararo i ósmy Pol Espargaro, który w sobotę wywalczył dla KTM-a najlepsze pole startowe w MotoGP, kwalifikując się do wyścigu na piątym miejscu. Trzy punkty, na pocieszenie, wywalczył także jego zespołowy kolega Johann Zarco, który wciąż nie może dogadać się z KTM-em na wejściach w zakręty i z utęsknieniem czeka na nowe części.

Czwarta runda MotoGP, Grand Prix Hiszpanii w Jerez, już w pierwszy weekend maja.