Zawodnicy MotoGP zmierzą się w ten weekend w najsłynniejszej i najstarszej rundzie Grand Prix w holenderskim Assen. Wyścigi na torze popularnie nazywanym „katedrą wyścigów motocyklowych” po raz pierwszy w historii odbędą się w niedzielę. Póki co zerwanie z tradycją wszystkim wychodzi na dobre, ale kto stanie na szczycie podium?

Do tej pory w Assen zawsze ścigano się w soboty. Wszystko dlatego, że jeszcze w latach 20-tych ubiegłego wieku lokalny proboszcz nie zgadzał się na zamykanie dróg w niedzielę; w tamtych czasach wyścigi o TT w Assen odbywały się, jak na wyspie Man, na ulicach. Choć tradycja ta wyróżniała Holandię na tle innych rund MotoGP już po wybudowaniu dedykowanego toru, odbijała się także czkawką jeśli chodzi o frekwencję na trybunach, dlatego postanowiono z nią zerwać. W tym sezonie po raz pierwszy wyścigi odbędą się w niedzielę i wygląda na to, że przy rekordowej frekwencji, bo wszystkie bilety wyprzedały się już na pniu.

Żeby jednak namieszać jeszcze bardziej, wyścig MotoGP wcale nie rozpocznie się o tradycyjnej czternastej, a godzinę wcześniej, po Moto3, ale przed Moto2. Wszystko przez m.in. kolizję terminów z rundą F1.

Bardziej niż kiedy, nas interesuje jednak to, co się wydarzy gdy zgasną już czerwone światła. Bez słynnej, północnej pętli, która zniknęła w 2005 roku by zrobić miejsce parkingom i wielkiemu hotelowi (który jednak nigdy nie powstał), Assen to nadal ciekawy i wymagając tor, na którym figle lubi także płatać pogoda.

Tak było chociażby kilka lat temu, kiedy podczas treningu wolnym na mokrym asfalcie widowiskowo upadł Jorge Lorenzo, tego samego dnia przechodząc operację złamanego obojczyka i dwa dni później startując w wyścigu. Emocji nie brakowało także np. w 2006 roku, kiedy dramatyczną walkę na finiszu stoczyli Amerykaninie, Colin Edwards i nieodżałowany Nicky Hayden. Ten pierwszy zbyt optymistycznie wszedł w szykanę, złapał uślizg na sztucznej nawierzchni i wydzwonił tuż przed metą, oddając wygraną rodakowi.

Rossi vs Marquez assen 2015 - 2

Pamiętne starcie Rossiego i Marqueza w ostatniej szykanie

Zresztą emocji i kontrowersji nie trzeba szukać daleko. Dwa lata temu pamiętną walkę na finiszu zafundowali nam Rossi i Marquez, który wypchnął Włocha na pobocze właśnie w ostatniej szykanie. Choć przejechał przez żwir, to zawodnik Yamahy wygrał wyścig, rozpoczynając wojnę, której kulminacyjnym punktem było kilka miesięcy później pamiętne zderzenie w Malezji. Co prawda napięcie na linii Marquez Rossi nieco zmalało, ale charakterystyka toru, na którym Honda i Yamaha wydają się mieć wyrównane szanse, może sprawić, że w niedzielę czeka nas kolejny ostry pojedynek.

Póki co za nami pierwszy trening, który padł łupem Danilo Petrucciego. Na tor padł z kolei Jorge Lorenzo, który poślizgnął się na oleju rozlanym przez kolegę z ekipy, Andreę Dovizioso. Jego los podzielił Jonas Folger, podczas gdy do walki, po kontuzji, wrócił Alex Rins z Suzuki. Tuż przed weekendem podpisanie nowej umowy bezpośrednio z Hondą potwierdził także Cal Crutchlow, który zostaje w zespole LCR Honda na dwa kolejne lata. Jak widać weekend ledwie się zaczął, a w Assen już sporo się dzieje. A co wydarzy się na torze w niedzielę? Poczekamy, zobaczymy.