Pustynny piasek ledwie opadł po kapitalnym rozpoczęciu sezonu MotoGP w Katarze, gdy przed biurem Dyrekcji Wyścigu ustawiła się na torze Losail długa kolejka zdeterminowanych rywali, którzy postanowili oprotestować Ducati. Gigi Dall’Igna od dawna – skutecznie – stąpa po cienkim lodzie. Czy tym razem przesadził?

Podczas ostatnich zimowych testów, które odbyły się w Katarze na dwa tygodnie przed pierwszym wyścigiem, Ducati testowało nietypowy, zamontowany pod tylnym wahaczem spoiler. W jakim celu? Wtedy jeszcze nikt tego nie wiedział, ale rywale szybko doszli do wniosku, że to niezgodne z regulaminem rozwiązanie aerodynamiczne i postanowili, że zgłoszą protest.

Niestety, zamiast zrobić to natychmiast, poczekali do zakończenia wyścigu, który padł łupem dosiadającego Ducati z nowym rozwiązaniem Andrei Dovizioso. Złożony przez Suzuki, Hondę, Aprilię i KTM protest został natychmiast odrzucony (dla jasności; zgodnie z przepisami protest dotyczący zgodności motocykla z regulaminem może być złożony w dowolnym momencie zawodów i nie trzeba czekać z nim do zakończenia wyścigu, można to zrobić podczas treningu wolnego). W końcu przed zawodami Dyrektor Techniczny, Danny Aldridge, zaakceptował rozwiązanie Ducati i uznał je za zgodne z przepisami. Dlaczego protestu nie złożyła także Yamaha? O tym za chwilę.

Rywale postanowili odwołać się od tej decyzji do „Sądu Apelacyjnego MotoGP”. Tymczasem szef techniczny Ducati Corse i pomysłodawca rozwiązania, które nazwał „łyżeczką”, Gigi Dall’Igna, już zapowiedział, że jego zawodnicy zastosują je także podczas najbliższego wyścigu w Argentynie.

Do tego czasu decyzja sędziów powinna być już znana, ale teoretycznie sprawa wydaje się przesądzona. W odpowiedzi na zaniepokojenie rywali – którzy co prawda sygnalizowali, że oprotestują Ducati, ale formalnie nie zrobili z tematem nic aż do zakończenia Grand Prix Kataru – już na osiem dni przed wyścigiem Dyrektor Techniczny wydał specjalną dyrektywę.

Pozwala ona stosować rozwiązania mocowane do wahacza, jeśli ich celem jest chłodzenie opony bądź odprowadzanie wody. Dall’Igna w wywiadzie udzielonym dla portalu GPone.com zarzeka się, że tak właśnie jest, jednocześnie stanowczo zaprzeczając, jakoby swojego rodzaju „efektem ubocznym” było generowanie dodatkowego docisku aerodynamicznego.

Tylny spoiler działa w parze z osłonami przedniego koła, które mają odpowiednio "rozbijać" potwietrze. Foto: Ducati

Widoczny na zdjęciu, tylny spoiler znajduje się pod wahaczem i działa w parze z osłonami przedniego koła, które mają odpowiednio „rozbijać” powietrze. Foto: Ducati

Co prawda trudno wierzyć mu na słowo, ale nawet jeśli faktycznie Ducati zyskało przewagę aerodynamiczną, zachowanie konkurencji teoretycznie też nie wydaje się do końca fair. Podkreślają to także przedstawiciele Ducati, którzy ubolewają, że przez osiem dni od wydania przez Aldridge’a najnowszej dyrektywy, żaden z producentów nie poprosił o dodatkowe informacje czy wyjaśnienia – wiedząc przecież doskonale, jakie rozwiązanie zastosowało Ducati. Z drugiej strony rywale mówią wprost, że ostrzegali Ducati wcześniej, że złożą protest, jeśli rozwiązanie nie zniknie na wyścig.

Kto ma rację? Sprawa nie jest wcale taka oczywista. Tak, Ducati perfekcyjnie obeszło przepisy techniczne MotoGP dotyczące aerodynamiki. Zaznaczają one jasno co można, a czego nie można, ale tak naprawdę odnoszą się tylko do przedniej i bocznej owiewki oraz przedniego błotnika. O wahaczu nie ma w nich ani słowa.

Rozwiązanie Ducati jest także zgodne z ostatnią dyrektywą Dyrektora Technicznego. Co prawda dokument ten nie został udostępniony mediom, ale skoro Dyrekcja Wyścigu odrzuciła protest konkurencji, sprawa jest jasna.

Wygląda na to, że Ducati mogło udać się zwyczajnie przechytrzyć organizatorów. Włosi z całą pewnością dysponują wynikami swoich badań, które potwierdzają, że nowy spoiler ma pozytywny wpływ na obniżenie temperatury tylnej opony.

Bardzo możliwe, że dysponują także danymi, które pokazują, że przy okazji rozwiązanie to poprawia także aerodynamikę. Tych jednak z całą pewnością organizatorom nie pokażą.

Zrobiła to za to już Aprilia, której nowy szef, Massimo Rivola, ma 20-letnie doświadczenie w pracy w Formule 1, gdzie próby obejścia regulaminów technicznych są na porządku dziennym. Marka z Noale podzieliła się podobno z organizatorami wynikami symulacji CFD, które jednoznacznie pokazują, że rozwiązanie Ducati daje korzyści w postaci docisku aerodynamicznego. Tym bardziej, że wewnątrz spoilera znajdują się trzy stopnie, a całość wygląda niemal identycznie jak skrzydła stosowane w bolidach Formuły 1.

Być może właśnie dlatego rywale przez osiem dni zwlekali z prośbą o szczegółowe wyjaśnienie przepisów; w tym czasie przeprowadzali własne symulacje i przechytrzeni przez Ducati nie chcieli strzelać ślepakami?

Konkurencja tłumaczy, że takie prace nad aerodynamiką generują dodatkowe koszty. Dall’Igna natychmiast odbija piłeczkę mówiąc, że te koszty to nic w porównaniu do wydatków np. na „szybką skrzynię biegów”, której przecież po debiucie nikt nie chciał zakazywać. Wręcz przeciwnie, wszyscy rywale Hondy ruszyli wtedy do desek kreślarskich i przygotowali własne, bardzo drogie rozwiązania.

I co z tym fantem zrobić? Bardzo możliwe, że ta aerodynamiczna wojna zwyczajnie przerosła organizatorów, którzy nie byli do końca gotowi na takie rozwiązania i zagrywki. W końcu MotoGP to nie F1. Być może właśnie dlatego, organizatorzy woleli czekać na rozwój wydarzeń, później tłumacząc pokrętnie, że przecież bez formalnego protestu nie mogli nic zrobić. Rywale Ducati nie zamierzają jednak odpuszczać.

Muszę przyznać, że sam nie wiem, co o tym wszystkim myśleć i po której stronie się opowiedzieć. Z jednej strony innowacyjność jest bardziej niż wskazana w serii wyścigowej, która jest przecież klasą prototypową, a wszystko co nie jest zabronione, jest dozwolone. Ludzie Ducati są w tym mistrzami, co pokazuje właśnie rozwój aerodynamiki i słynnych skrzydeł. Patrząc na to z tej perspektywy łatwo powiedzieć; trzymam kciuki za Dall’Igne, a reszta zamiast płakać, niech weźmie się do roboty. Z drugiej strony drugie dno i zastosowanie nowego spoilera jest podejrzane – i to bardzo – już na pierwszy rzut oka.

Pytanie, w którą stronę powinno iść MotoGP jeśli chodzi o aerodynamikę? Niektórzy w padoku już żartują, że kolejnym krokiem będzie wprowadzenie w motocyklach tylnych skrzydeł rodem z Formuły 1. A tego chyba nie chcemy… a może chcemy? Tak czy inaczej organizatorzy MotoGP mają teraz twardy orzech do zgryzienia, ale muszą być stanowczy. Nie chcą przecież pokazać się jako ci, których przechytrzył jeden inżynier z Bolonii…

Na koniec obiecanie wyjaśnienie; dlatego protestu nie złożyła Yamaha? Otóż rok temu w Walencji to właśnie Yamaha zastosowała podobny spoiler pod wahaczem. Miał on jednak nieco inny kształt i znacznie łatwiej uwierzyć, że jego celem było wyłącznie odprowadzanie wody – tym bardziej, że Rossi i Vinales używali tego rozwiązania tylko na mokrym torze. Wówczas nikomu nie przyszło do głowy, aby składać protest. Może to właśnie tamte wydarzenia zainspirowały Dall’Ignę?