Co prawda to Maverick Vinales wygrał w tym roku wyścig i przerwał ponad roczną, czarną serię Yamahy w MotoGP, ale przegrał wewnętrzny pojedynek z Valentino Rossim. Nie tylko o miejsce w tabeli, ale także o wpływy wewnątrz zespołu. Czas to zmienić.

Hiszpan, który dokładnie za dwa tygodnie będzie świętował swoje 24 urodziny, do Yamahy przeszedł z Suzuki w 2017 roku i wygrał już w swoich dwóch pierwszych wyścigach za sterami M1-ki. Co prawda w drugiej połowie sezonu jego forma znacznie spadła, ale trzy zwycięstwa i cztery inne podia wystarczyły, aby pokonać Valentino Rossiego w walce o tytuł drugiego wicemistrza świata.

Świetny początek, później problemy

Choć w drugiej połowie sezonu 2017 otwarcie mówiło się o tym, że Yamaha przechodzi w MotoGP kryzys, a w Japonii poleciały nawet z tego powodu głowy (szef Yamaha Racing Masahiko Nakajima nagle z padoku MotoGP trafił do… FIM EWC), Vinales przedłużył swoją umowę z marką z Iwaty o dwa kolejne lata już przed pierwszym wyścigiem tego roku.

Co działo się za kulisami garażu Vinalesa w tym roku? Postanowiliśmy sprawdzić - zdjęcia: Yamaha

Co działo się za kulisami garażu Vinalesa w tym roku? Postanowiliśmy sprawdzić – zdjęcia: Yamaha

Tak bardzo wierzył, że inżynierom uda się poprawić pakiet, czy może jednak bał się, że z jednej z najlepszych posad w padoku spróbuje wygryźć go nie mogący odnaleźć się na Ducati Jorge Lorenzo? Zdania na ten temat są podzielone, a sam Vinales pewnie nigdy szczerze nie odpowie na to pytanie, ale nie zmienia to faktu, że sezon 2018 nie poszedł po jego myśli.

„Na początku sezonu 2017 bardzo dobrze czułem się na oponach Michelin, ale później one się zmieniły i w drugiej połowie roku czułem sporą różnicę – Vinales mówi podczas podczas rozmowy z MotoRmanią. – W tym sezonie było lepiej jeśli chodzi o opony, bo z toru na tor zachowywały się bardziej powtarzalnie, ale tak czy inaczej nie mogą one być moją wymówką, bo wszyscy korzystamy z identycznego ogumienia. Jeśli jednak chodzi o całą resztę to ten sezon nie był lepszy.”

Agresywny styl jazdy Vinalesa widać gołym okiem - zdjęcia Yamaha

Hamowanie to mocna strona Vinalesa

Potwierdzają to statystyki. Tylko jedno zwycięstwo zamiast trzech, pięć podiów zamiast siedmiu i czwarte miejsce w tabeli zamiast trzeciego. Dlaczego tak się stało? „Rok temu czułem się dużo lepiej na motocyklu, który był bardziej dopasowany do mojego stylu jazdy – wyjaśnia, choć przecież przesiadł się na maszynę rozwijaną przez lata przez jeżdżącego wyjątkowo płynnie Lorenzo. – W tym roku trudniej jeździło mi się w moim stylu”.

Jaki to dokładnie styl? „Dość agresywny. Moją mocną stronę jest hamowanie. W tym roku nie mogłem jednak jeździć tak agresywnie, jak rok temu. Chcę znów poczuć się na motocyklu dobrze jeżdżąc swoim naturalnym stylem. W tym sezonie to ja musiałem cały czas dostosowywać się do motocykla, a nie on do mnie. Chcę to zmienić przed kolejnym sezonem.”

Pierwsze światełko w tunelu pojawiło się w połowie roku, kiedy stało się jasne, jak bardzo skonfliktowany Vinales jest ze swoim szefem mechaników, Ramonem Forcadą. To zmusiło wszystkich do zakasania rękawów. W przyszłym roku zmarginalizowanego w drugiej połowie tego sezonu Forcadę zastąpi szef mechaników Vinalesa z czasów, gdy ten sięgnął po tytuł mistrzowski w klasie Moto3, Esteban Garcia, który do niedawna pracował dla fabrycznej ekipy KTM-a.

Mimo konfliktu, po zwycięstwie w GP Australii Vinales świętował wspólnie z Forcadą

Mimo konfliktu, po zwycięstwie w GP Australii Vinales świętował wspólnie z Forcadą

Nawet jednak mimo wewnętrznego konfliktu dwóch kluczowych postaci, ekipa była w stanie się przegrupować. „W drugiej połowie sezonu największą różnicę odczułem w garażu. Zaczęliśmy inaczej pracować i lepiej przygotowywać motocykl pod kątem pierwszych okrążeń wyścigu. To był wyraźny krok do przodu.”

Krok, o którym sporo się mówiło, bowiem sedno sprawy nie leżało tylko w ustawieniach motocykla, ale także w sposobie, w jaki Vinales rozgrzewał hamulce i przejeżdżał okrążenie rozgrzewkowe przed samym startem.

Inżynierowie stoją w miejscu

To jednak nie początki wyścigu były jego największym problemem. Kiedy podczas przedsezonowej prezentacji Yamahy w Madrycie zapytałem Vinalesa, co chciałby najbardziej poprawić w motocyklu, odpowiedział, że elektronikę. Gdy to samo pytanie zadałem w połowie roku liderowi projektu M1, ten wyjaśnił, że Yamaha skupia się na przyspieszeniu. Czy to oznacza, że Japończycy ogarnęli problem z elektroniką?

„Niczego nie ogarnęliśmy – zaskoczył mnie Hiszpan. – Motocykl się nie zmienił. To ja zmieniłem swoje podejście i starałem się nie skupiać na rzeczach, których nie mogliśmy zmienić. Skupialiśmy się więc na wejściach w zakręty i prędkości w ich środku, i czekaliśmy na nowe części.”

Maverick musiał dostosować się do motocykla, teraz chce dopasować maszynę do siebie

Maverick musiał dostosować się do motocykla, teraz chce dopasować maszynę do siebie

Pod koniec sezonu Maverick miał już jednak dość i bardzo wymownie krytykował Japończyków za brak postępów. Ci zresztą oficjalnie nawet przeprosili za to swoich zawodników podczas wyjątkowo niezręcznej konferencji prasowej w trakcie Grand Prix Austrii. Na ostatniej prostej Hiszpan wyraźnie jednak spokorniał. „Nie ma sensu być rozżalonym czy złym na Yamahę, bo daje z siebie wszystko. Potrzebujemy czasu. To normalne, a ja jestem cierpliwy. Wiem, że potrafię wygrywać. W tej chwili dysponujemy motocyklem, na którym możemy regularnie walczyć o podium, ale Yamaha chce wygrywać i właśnie dlatego przedłużyłem naszą umowę.”

Trudno powiedzieć, na ile to szczere słowa, a na ile wymuszona przez PR-owców regułka, ale rzeczywiście nie ma co oglądać się za siebie. Aby się od nich odciąć i symbolicznie rozpocząć w MotoGP wszystko od nowa „Mack” zmienił nawet właśnie swój numer startowy, z 25 na 12. Trudne chwile czegoś go jednak nauczyły. „Nauczyłem się cieszyć się dobrymi chwilami, bo nie przychodzą łatwo, a jednocześnie jak najszybciej zapominać o tych gorszych”.

Przed sezonem 2019 Vinales zmienia numer z 25 na 12. Nowy rok, nowy ja?

Przed sezonem 2019 Vinales zmienia numer z 25 na 12. Nowy rok, nowy ja?

Yamaha zmieni kierunek?

Których będzie więcej w sezonie 2019? Yamahę czeka w najbliższych miesiącach prawdziwa próba sił. Co prawda podczas listopadowych testów w Walencji i Jerez to właśnie Vinales narzucał tempo i był zadowolony z nowej specyfikacji silnika, który dostarczał ekipie tak wielu problemów w sezonie 2018, ale Valentino Rossi miał zupełnie inne zdanie. Według Włocha nowa jednostka napędowa nadal zbyt mocno i szybko zużywa tylną oponę, co mocno odbije się na tempie wyścigowym. Którego z nich posłuchają inżynierowie?

Którego z nich Yamaha posłucha przed sezonem 2019? Którego powinna?

Którego z nich Yamaha posłucha przed sezonem 2019? Którego powinna?

„Ostatecznie chcemy tego samego, ale przed sezonem 2018 nie czułem się na motocyklu zbyt dobrze – Vinales wyjaśnia pytany o to czy wskazówki jego i Rossiego są podobne, jednocześnie dając do zrozumienia, że jego feedback nie był rok temu wysłuchany. – Jeździłem w kółko, ale nie czułem się dobrze. Później musiałem dostosować się do motocykla. Chciałbym aby w kolejnych latach to motocykl był bardziej dostosowany do mojego stylu jazdy. Nauczyłem się, aby nie oglądać się na innych i skupiać na sobie, ale nie wygrasz wyścigu jeśli nie będziesz miał odpowiedniego motocykla…”

Czasu coraz mniej

Wygląda na to, że teraz wszystko w rękach inżynierów. Czy uda im się zadowolić dwóch zupełnie inaczej jeżdżących zawodników? Czy Maverick ponownie znajdzie z M1-ką wspólny język? Oby tak. W końcu spędzi za jej sterami dwa kolejne lata.

Pierwszy wyścig MotoGP sezonu 2019, nocne zmagania o Grand Prix Kataru, już w połowie marca. Najpierw jednak zawodników czekają zimowe testy. Pierwsze z nich już na początku lutego w Malezji. Przed wyścigiem w Katarze specyfikacje silników każdego z producentów zostaną „zamrożone” i nie będzie ich można zmieniać. Yamaha nie może więc tym razem popełnić błędu, a na pracę ma już bardzo niewiele czasu.

Czy uśmiech wróci na usta byłego mistrza świata klasy Moto3?

Czy uśmiech wróci na usta byłego mistrza świata klasy Moto3?