Marc Marquez wygrał niedzielny wyścig MotoGP o Grand Prix Francji, na torze Le Mans pokonując zawodników Ducati i powiększając swoją przewagę w generalce.

Po swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie zawodnik Repsol Hondy sięgnął po starcie z pole position, po którym początkowo musiał ostro walczyć z Australijczykiem Jackiem Millerem. W drugiej połowie wyścigu zawodnik ekipy Pramac Racing stracił jednak tempo i spadł za plecy fabrycznego duetu Ducati. Ostatecznie Andrea Dovizioso był w stanie utrzymać za sobą nie tylko Millera, ale także Petrucciego, który po raz pierwszy stanął na podium jako zawodnik fabryczny.

Pierwsze emocje pojawiły się jeszcze przed zgaśnięciem czerwonych świateł, gdy na okrążeniu rozgrzewkowym z powodu zimnej przedniej opony niemal synchronicznie upadli Joan Mir i Karel Abraham (obaj hamując podczas jazdy na wprost). Obaj szybko wrócili do zespołowych garaży i wyjechali na tor na drugich motocyklach, ale Czech zrobił to zbyt późno, bo już po rozpoczęciu przez liderów drugiego kółka, więc został wykluczony z rywalizacji. Hiszpan finiszował na ostatnim miejscu.

Pecha miał także Maverick Vinales, który najpierw wywrócił się podczas porannej rozgrzewki, a następnie został podczas wyścigu trafiony przez Francesco Bagnaię, co dla obu przedwcześnie zakończyło jazdę.

Tymczasem tuż za pierwszą czwórką finiszował zespołowy kolega Vinalesa, Valentino Rossi, który przyznał, że nie miał tempa, aby rywalizować z czołową grupą. Niecałe trzy sekundy za nim wyścig ukończył imponujący ponownie Pol Espargaro, a pierwszą dziesiątkę uzupełnili Franco Morbidelli, Fabio Quartararo, Cal Crutchlow i Alex Rins. Ten ostatni po słabym wyścigu stracił co prawda drugie miejsce w generalce, ale skradł serca kibiców, gdy po minięciu linii mety przekazał swój kask kolegom wirażowego, który w piątek zmarł na torze na zawał serca.

Jedenasty był Jorge Lorenzo, co jest jego najlepszym rezultatem w barwach Repsol Hondy. W czwartek sporo mówiło się zresztą o rzekomym ultimatum, jakie HRC miała postawić trzykrotnemu mistrzowi MotoGP. Według hiszpańskich mediów jest spora szansa, że jeśli Lorenzo nie podkręci tempa, straci miejsce w ekipie już po pierwszym sezonie swojego dwuletniego kontraktu. Oczywiście obie strony jednogłośnie temu zaprzeczają, ale coś jest pewnie na rzeczy…

W klasie Moto2 triumfował młodszy brat obrońcy tytułu mistrza MotoGP, Alex Marquez, z kolei w dramatycznym wyścigu Moto3 górą był John McPhee. Kolejna runda MotoGP już za dwa tygodnie na włoskim Mugello.