Ostateczny wynik nie był niespodzianką. Marc Marquez wygrał Grand Prix Ameryk klasy MotoGP po raz piąty z rzędu. Z drugiej strony niespodzianek podczas niedzielnego wyścigu na Circuit of the Americas nie brakowało…

Najpierw, kilka kółek po starcie, z rywalizacji w długim prawym pod koniec okrążenia, po uślizgu przodu odpadł prowadzący w tabeli Maverick Vinales. Hiszpan na pierwszym kółku spadł za plecy Jorge Lorenzo i chyba stracił zimną krew, bo gdy już uporał się z rodakiem i przebił na czwarte miejsce, w pogoni za pierwszą trójką popełnił błąd, wszedł w osiemnastkę za szeroko i poszedł w pobocze.

Kolejna niespodzianka w połowie wyścigu. Zaskakujący tempem Zarco atakuje jadącego na trzecim miejscu Rossiego w trzecim zakręcie. Włoch nie ma wyjścia, prostuje i wyjeżdża na pobocze przed szykankami, wracając na tor po kilku sekundach ale zyskując na tym minimalną przewagę i zbliżając się do jadącego na drugim miejscu Marqueza.

Kilka kółek później decyzja Dyrekcji Wyścigu i kara 0,3 sekund dodanych po zakończeniu rywalizacji do czasu Włocha. Kara moim zdaniem trochę bez sensu w obliczu braku łączności radiowej pomiędzy zawodnikiem, a zespołem, ale na szczęście nie wypatrzyła ostatecznego wyniku.

Podczas gdy Marquez pewnie zmierzał po wygraną, Rossi na przedostatnim kółku wyprzedził Pedrosę – który imponował prowadząc w pierwszej połowie wyścigu – i odskoczył mu wystarczająco, aby mimo kary zapewnić sobie drugie miejsce. Po wszystkim okazało się, że Dani nie miał już opon i nie był w stanie odpowiedzieć na atak, ale i tak chyba nie wiedział, że przyjeżdżając mniej niż 0,3 sek. za Rossim byłby drugi.

Całe to zamieszanie bardzo uatrakcyjniło sytuację na czele tabeli, w której prowadzi teraz Rossi, sześć punktów przed Vinalesem, do którego zbliżył się także Marquez. Ciekawie, prawda?

Za plecami liderów na finiszu Crutchlow pokonał Zarco, Iannone po trudnym początku przebił się na siódme miejsce, za Dovizioso, a Lorenzo po niezłym starcie był dopiero dziewiąty, za Petruccim i tuż przed Millerem.

W Moto2 trzecie zwycięstwo z rzędu zgarnął startujący z pole position Franco Morbidelli. W Moto3 na szczyt podium wrócił „syn marnotrawny”, czyli Romano Fenati, który sprowokował do błędu i wywrotki ruszającego z pole position Arona Caneta.

Czwarta runda MotoGP za dwa tygodnie w Jerez de la Frontera. Ekipa wraca do Europy. Będzie się działo!

Jak podobał Wam się wyścig i co sądzicie o karze dla Rossiego?