Podczas gdy Marc Marquez wygrał niedzielny wyścig MotoGP o Grand Prix Hiszpanii w Jerez de la Frontera, za jego plecami rozegrał się prawdziwy dramat.

Po starcie na czoło stawki nieco zaskakująco wystrzelił ruszający z drugiego rzędu Jorge Lorenzo. Po pewnym czasie Marquez poradził sobie co prawda ze swoim rodakiem i rozpoczął ucieczkę, ale zawodnik Ducati skutecznie bronił drugiej pozycji przed atakami Dovizioso i Pedrosy.

Niestety, pod koniec wyścigu doszło do dramatycznej kraksy. Prowadzący w tabeli Dovi zaatakował „kolegę” z ekipy w nawrocie na końcu tylnej prostej, ale obaj wyjechali szeroko. Gdy Lorenzo zacieśnił tor jazdy i wrócił na odpowiednią linię zderzył się z jadącym od wewnętrznej Danim Pedrosą. Obaj upadli, a w Ducati Lorenzo wjechał jeszcze Dovizioso, który także znalazł się na deskach.

Po wszystkim sędziowie uznali, że cała sytuacja była jedynie „incydentem wyścigowym”, ale Pedrosa podkreślał, że wracający na odpowiednią linię po wyjechaniu szeroko zawodnik powinien jednak upewnić się, czy nie ma nikogo na wewnętrznej. Motocyklista Repsol Hondy nie zamierzał jednak składać protestu na rywala z Ducati.

Po zaskakującej kraksie na drugie miejsce awansował Johann Zarco, a podium uzupełnił Andrea Iannone, finiszując na trzeciej pozycji po raz drugi z rzędu. Czwarty był Danilo Petrucci, piąty Valentino Rossi, szósty Jack Miller, a dopiero siódmy Maverick Vinales.

Do mety nie dojechali także Cal Crutchlow i Alex Rins, którzy mimo świetnego tempa zaliczyli kolejne w tym sezonie wywrotki.

Dramatów nie brakowało również w klasie Moto3, w której Aron Canet ściął z toru lidera tabeli, Jorge Martina, fundując sobie karę startu z końca stawki do kolejnego wyścigu w Le Mans. Triumfował Niemiec Philipp Oettl. W kategorii Moto2 zwyciężył Włoch Lorenzo Baldassarri.