Marc Marquez wygrał zacięty wyścig o Grand Prix Australii po fantastycznej walce z Maverickiem Vinalesem, który wywrócił się na ostatnim okrążeniu. Podium uzupełnili Cal Crutchlow i Jack Miller.

Marquez musiał przebijać się na czoło stawki po zaciętej walce, podczas gdy na prowadzenie wystrzelił startujący w swoim 400. Grand Prix Valentino Rossi. Za jego plecami w drugim zakręcie uślizg tyłu zaliczył Petrucci, który storpedował Quartararo. Francuz chwilę wcześniej także zaliczył uślizg tyłu, po którym niemal wyjechał na pobocze. W tym momencie na jego plecy spadł Petrux.

Gdy na czele znalazł się ruszający z pole position Maverick Vinales, Marquez musiał zabrać się do pracy, ostro wyprzedzając Crutchlowa. „Już go przeprosiłem, ale musiałem to zrobić – wyjaśniał później zawodnik Repsol Hondy, który w piątek widowiskowo uratował się przed uślizgiem przodu, osiągając rekordowy kąt złożenia wynoszący 70 stopni. – Gdyby na tym etapie Maverick odjechał na pół sekundy, byłoby już po wyścigu.”

Na finiszu Vinales był gotowy by zaatakować Marqueza w dziesiątym zakręcie. „Spodziewałem się tego ataku, bo robił to już wcześniej dwukrotnie, dlatego maksymalnie opóźniłem hamowanie. Nie wiedziałem, że się przewrócił, ale gdyby mnie zaatakował, byłem gotowy wykorzystać nasz mocniejszy silnik i skontrować na ostatnich metrach prostej przed metą”.

Po wywrotce Vinalesa na drugie miejsce awansował Cal Crutchlow, którego kariera rok temu niemal się w Australii skończyła. „Lekarz, który mnie wtedy operował był dziś rano na torze, podziękowałem mu, bo uratował moją karierę. Na początku roku nie wiedzieliśmy, czy w ogóle będę w stanie dalej jeździć. Zazwyczaj wypadki nie robią na mnie wrażenia, ale ten był inny. Nie cieszyłem się na powrót tutaj”.

Podium uzupełnił Jack Miller w kombinezonie w barwach rycerza; „Chciałem być rabusiem banków, ale odesłali mi to… nie dyskutowałem“ – żartował Australijczyk, który wygrał niesamowity pojedynek w sporej grupie, pokonując m.in. imponujących Bagnaię, Mira i Iannone.

Gdy na konferencji prasowej po wyścigu Marquez został zapytany o ocenę 13. pozycji Johanna Zarco, odpowiedział wymijająco: „To akceptowalny wynik, ale po takim weekendzie nie można wyciągać wniosków. Coś pokazał, ale na więcej musimy poczekać do Sepang. Mnie to nie obchodzi”.

„Poradził sobie lepiej niż Jorge” – rzucił z ironią Miller…

Tytuł mistrzowski w klasie Moto3 przypieczętował Włoch Lorenzo Dalla Porta.

Przedostatnia runda MotoGP, Grand Prix Malezji w Sepang, już za tydzień.

6922B6CA-9AF1-4704-BE29-7C57D34C5A00