To był zdecydowanie najbardziej nietypowy i zaskakujący wyścig tego sezonu MotoGP. Zwycięzca pojechał zresztą niespodziewanie, niczym w Formule 1, na… dwa pit-stopy! Czy Grand Prix San Marino rozstrzygnęło losy mistrzowskiego tytułu?

Podobnie jak dwa tygodnie wcześniej w Wielkiej Brytanii, także i tym razem tuż przed startem zmagań królewskiej klasy zaczęło nieśmiało kropić. Na dobre rozpadało się po kilku kółkach, kiedy na czele jechała najszybsza trójka kwalifikacji: Jorge Lorenzo, Marc Marquez i Valentino Rossi. Gdyby zostało sucho, losy zwycięstwa z pewnością rozstrzygnęliby pomiędzy sobą dwaj Hiszpanie, a faworyt lokalnej publiczności dowiózłby do mety pewne podium.

Ciasno po starcie. zdjęcia - Repsol

Ciasno po starcie. zdjęcia – Repsol

Stało się jednak inaczej. Po kilku okrążeniach nie dało się już jechać na slickach, więc prowadzący Lorenzo pociągnął za sobą pozostałą dwójkę do alei serwisowej. Chwilę później byli tam już niemal wszyscy, przeskakując z maszyn zaopatrzonych w opony na suchą nawierzchnię na ze z „deszczówkami”.

Po kilku kolejnych kółkach sytuacja na czele stawki wyglądała identycznie, ale wtedy tor zaczął ponownie przesychać. Marquez – trzeci w tabeli z ogromną stratą po wypadku na Silverstone – nie miał nic do stracenia i zaryzykował jako pierwszy z czołówki. Wrócił na slicki i choć miał sporą stratę do Rossiego i Lorenzo, bardzo szybko zbliżał się do duetu Yamahy.

Wkrótce w alei serwisowej znalazł się wicelider tabeli, ale po powrocie na tor narzucił za ostre tempo. Po serii prawych łuków Lorenzo wjechał za szybko w lewy, przedostatni zakręt i widowiskowo wyleciał z toru po uślizgu tylnej – jeszcze zimnej – opony.

Mechanicy prowadzącego Rossiego próbowali za wszelką cenę ściągnąć go do alei serwisowej, ale „Doktor” uparcie nadal jechał na oponach typu „wet”. Nie wiedział jeszcze, że nie ma już szans na wygraną, bo Marquez goni go zbyt szybko. Kiedy wreszcie zameldował się przed garażem, było już za późno nie tylko na walkę o zwycięstwo, ale nawet na miejsce na podium. Faworyt włoskiej publiczności finiszował na piątym miejscu, ale po wywrotce Lorenzo na osłodę powiększył swoją przewagę w tabeli z 12 do 23 oczek.

Przez chwilę po finisz na podium jechał sensacyjnie Loris Baz. Francuz jako pierwszy zmienił opony ponownie na slicki i przebił się z końca stawki na trzecie miejsce. Na ostatnich kółkach wyprzedził go jednak Scott Redding, który przed pierwszym pit-stopem zaliczył… wywrotkę! Brytyjczyk sięgnął ostatecznie po swoje pierwsze podium w MotoGP.

13 San Marino 10, 11, 12 y 13 de agosto de 2015; circuito de MisPrzed nim, na drugiej lokacie, finiszował jego rodak, Bradley Smith. Zawodnik ekipy Monster Yamaha Tech 3 był jednym z bohaterów wyścigu, bowiem… nie zmieniał motocykla ani razu. Kiedy przespał pierwszą zmianę, na wety, postanowił, że spróbuje przeczekać deszcz na slickach. W pewnym momencie spadł nawet na 21. miejsce i jechał na okrążeniu o blisko 40 sekund wolniej od liderów. Podczas gdy rywale dwa razy zjeżdżali do alei serwisowej, chłopak z Oksfordu odrobił stratę, przegonił Reddinga oraz Baza i stanął na drugim stopniu podium. Dzięki temu wrócił też na piąte miejsce w tabeli.

Za piątym Rossim finiszowali zawodnicy Ducati: Danilo Petrucci, Andrea Iannone, Andrea Dovizioso oraz Dani Pedrosa na Hondzie i Aleix Espargaro na Suzuki. Wszyscy podkreślali jednogłośnie, że podobnie jak „Doktor” za długo zwlekali z drugim pit-stopem, co pokazało, jak nieprzygotowane na takie sytuacje okazały się ekipy MotoGP. Efektem był jednak jeden z najbardziej ekscytujących i nietypowych wyścigów w historii MotoGP. Oby więcej takiego zamieszania.

Na pięć rund przed końcem sezonu ruletka w San Marino niemal wywróciła do góry nogami sytuację w klasyfikacji generalnej. Rossi nieco bezpiecznie odskoczył od Lorenzo, do którego z kolei niebezpiecznie zbliżył się wracający nieśmiało do gry Marquez. Wszystko jeszcze jest możliwe, ale Hiszpanie nie mogą już popełnić najmniejszego błędu.

13 San Marino 10, 11, 12 y 13 de agosto de 2015; circuito de MisTaki błąd przytrafił się w Moto2 ich rodakowi, Alexowi Rinsowi. Debiutant z ekipy Sito Ponsa najpierw ściął jadącego na prowadzeniu Dominique’a Aegertera, a następnie wrócił na tor i z okrążeniem straty próbował sprowokować do błędu jadącego po drugie miejsce w tabeli Tito Rabata. Sędziowie byli bezlitośni, dyskwalifikując Hiszpana i dając mu dodatkowo punkt karny. Zamieszanie wykorzystał lider tabeli Johann Zarco, który wygrał wyścig i zbliżył się na krok do tytułu, po który sięgnąć może już za dwa tygodnie. Na podium w San Marino dołączyli do niego Rabat i Japończyk Takaaki Nakagami.

Włoskich kibiców już przed południem pierwszą wygraną w mistrzostwach świata, do tego na własnej ziemi, zachwycił ruszający z pole position Enea Bastianini z pobliskiego Rimini. Na podium dołączyli do wicelidera generalki Miguel Oliveira, który przed startem potwierdził przyszłoroczny awans do Moto2, oraz kolejny Włoch Niccolo Antonelli. Lider tabeli, Brytyjczyk Danny Kent, był dopiero szósty. W efekcie jego prowadzenie nad „Bestią” stopniało do wciąż bezpiecznych 55 punktów.

Czternasta runda MotoGP, Grand Prix Aragonii, już za dwa tygodnie.