W swoim dwusetnym wyścigu w mistrzostwach świata lider tabeli MotoGP wymeldował się tuż po starcie i niezagrożony dowiózł do mety ósme zwycięstwo w tym sezonie. „Wyglądało to na łatwą wygraną, ale tak nie było. Kontrolowałem sytuację, ale przez cały weekend cisnąłem” – powiedział Hiszpan.

Za jego plecami Maverick Vinales długo bronił się przed Andreą Dovizioso i Jackiem Millerem, ale jego Yamaha była bez szans na długiej, tylnej prostej. Po wszystkim Miller tłumaczył, że Vinales najprawdopodobniej zbyt mocno zużył tylną oponę goniąc Marqueza, przez co na finiszu stracił swój największy atut, czyli przyczepność tyłu w drugich zakrętach.

Samotnie, na piątym miejscu, wyścig ukończył Fabio Quartararo, którego M1 ma przecież o jeszcze 500 obrotów na minutę mniej niż fabryczne Yamahy. Cal Crutchlow ostatecznie poradził sobie z Aleixem Espargaro, którego brat Pol nie startował dziś z powodu wczorajszej kontuzji nadgarstka.

Valentino Rossi był dopiero ósmy, przed Alexem Rinsem, który musiał przejechać przez karę długiego okrążenia za wywrócenie Franco Morbidelliego na pierwszym okrążeniu, ale mimo wszystko przebił się do dziesiątki.

Na szarym końcu Jorge Lorenzo i Hafizh Syahrin. Nieco lepiej Mika Kallio, który zajął miejsce zwolnionego przez KTM-a Johanna Zarco, ale tez bez punktów.