Marc otrzymał karę i zajął 20. miejsce w generalce. Gdyby nie to, mógłby być ósmy.

Impreza rozgrywała się kilka dni temu w mieście Ponts, w północno-wschodniej części Hiszpanii. Mimo, że przez ostatnie cztery lata rajd Enduro del Segre nie obywał się, to jest dość znaną imprezą, a w tym roku była to już 37. edycja. Udział w niej wzięli również Marc i Alex Marquez, oczywiście na nowych Hondach CRF450X.

Dla Marca był to pierwszy „profesjonalny” start w rajdzie enduro, ale raczej nie ostatni. Po imprezie Marc mówił, że czuł się jak dziecko – w latach młodości trenował właśnie na endurakach. Mistrz przyznał, że największe problemy sprawiały mu sekcje trialowe. Marquez jednak dość często wsiada na enduraka w specyfikacji flat trackowej, więc tego typu sprzęt nie jest mu obcy, co odbiło się w wynikach. Uzyskany przez niego czas dałby mu 6. pozycję w klasie Elite oraz 8. pozycję w generalce, jednak przez nieregulaminowy wjazd do strefy kontroli, sędziowie nałożyli na niego karę czasową, czego efektem było 20. miejsce w generalce. Alex Marquez zajął 30. lokatę.

Zadowolony po swoim pierwszym występie w enduro, 3-krotny Mistrz MotoGP powiedział:
„Miałem sporo radochy, a do tego to było naprawdę miłe doświadczenie. Jeżeli będę miał kolejną okazję wystartować na enduro w przyszłości, a daty po zakończeniu sezonu MotoGP nie będą kolidowały, to dlaczego nie?”

Zobaczcie, jak bracia Marquez radzili sobie na Enduro del Segre: