Alberto Puig, szef zespołu Repsol Honda, w ostrych słowach skomentował tegoroczną dyspozycję swojego podopiecznego, trzykrotnego mistrza MotoGP, Jorge Lorenzo. Hiszpan odniósł się dzisiaj do wypowiedzi swojego szefa.

„To nie jest kwestia motocykla, a odwagi i woli walki” – Puig powiedział w oficjalny, podcaście MotoGP. Słowa Hiszpana naturalnie trafiły dziś do Lorenzo, który odniósł się do nich podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami przed Grand Prix San Marino.

„On jest tu szefem – powiedział zawodnik z Majorki. – Należy mu się szacunek, bo dużo wie o wyścigach i tym świecie. Jego słowa nie są nie na miejscu. Ma swoje zdanie. Wie, że to nie jest łatwy motocykl, który nie daje mi pewności siebie. Wiem w jakiej jestem sytuacji z powodu wywrotek i kontuzji. Nikt nie może jednak powiedzieć, że nie próbowałem i nie ryzykowałem, bo zaliczyłem kilka mocnych upadków. Chyba stąd wziął się ten problem; za bardzo chciałem zrobić wynik zanim poznałem motocykl. To doprowadziło do kontuzji, które jeszcze bardziej wszystko utrudniły. Gdyby nie one, byłbym w stanie kilka razy stanąć na podium lub dojechać do mety w pierwszej piątce.”

Lorenzo doskonale wie, że wdawanie się w publiczne dyskusje ze swoim szefem nie ma większego sezonu. Tym bardziej, że Puig ma opinię jednej z najbardziej bezwzględnych osób w padoku MotoGP. Jorge słowa swojego szefa rozsądnie wziął więc na klatę (większy komfort miał pod koniec ubiegłego roku Dani Pedrosa, któremu również dostało się od Alberto po uszach).

Podobnie kilka tygodni temu zrobił Johann Zarco. W Jerez francuska telewizja nagrała jego ostre komentarze na temat motocykla ekipy KTM w zespołowym garażu, co spotkało się z natychmiastową reakcją szefa austriackiej marki, Stefana Pierera. „Ma rację” – skwitował później Francuz, który niedawno poprosił zespół o rozwiązanie dwuletniego kontraktu już po tym sezonie.

Podczas gdy Pierer i Puig stanęliby z pewnością na podium w kategorii „gości, z którymi nie chcesz zadzierać w padoku”, cała historia ma jeszcze jeden smaczek. W tym samym odcinku podcastu MotoGP Puig potwierdził, że manager Zarco, Laurent Fellon, odrzucił ofertę Repsol Hondy przed sezonem 2019, nie informując o niej Zarco, co wkrótce przypłacił posadą. „Przyszedł do nas i przeprosił” – Puig powiedział o Johannie.

Na zmianę miejsc nic jednak nie wskazuje. O ile Zarco zerwał swoją umowę z KTM-em, Lorenzo potwierdził, że zamierza uhonorować swój kontrakt z HRC, choć życia nie ułatwia mu nie tylko Puig, ale również Marquez, który także nie wypowiada się o swoim rodaku zbyt przychylnie.

Zadania jednak przede wszystkim nie ułatwiają „Por Fuerze” kontuzje. Po tej ostatniej, uszkodzeniu kręgosłupa w Assen, Hiszpan wciąż dochodzi do siebie. Jak sam mówi, to najpoważniejsza kontuzja w jego karierze, a przecież było ich już kilka. Po opuszczeniu kilku wyścigów zawodnik z Majorki wrócił do walki pod koniec sierpnia na Silverstone, ale jego tempo i forma pozostawiały sporo do życzenia. Jak będzie w najbliższy weekend w Misano? Lorenzo testował tutaj razem z resztą stawki po GP Wielkiej Brytanii, ale z powodu osłabienia wcześnie przerwał jazdy.

Patrząc na to, czego raptem kilka lat temu dokonał w Assen, gdzie wystartował w wyścigu zaledwie dwa dni po operacji złamanego obojczyka, Lorenzo nie można chyba zarzucać braku odwagi i woli walki. Z drugiej strony jeszcze niedawno on sam mówił o tym, że życie nie kończy się na wyścigach i ostatnio coraz częściej myśli o tym, co będzie robił po zakończeniu kariery. Na tę chwilę trudno powiedzieć, czy Repsol Honda będzie jego ostatnim przystankiem w MotoGP. Pytanie, czy przygodę z nią zakończy przynajmniej ze zwycięstwem na koncie. Bo co do tego, że odejdzie z zespołu po przyszłym sezonie, nikt nie ma chyba wątpliwości. Szczególnie po ostatnich słowach Puiga…

Tymczasem już jutro rusza kolejna runda MotoGP, Grand Prix San Marino i Riwiery Rimini na torze imienia Marco Simoncelliego w Misano.