Tuż przed rozpoczęciem czwartej rundy MotoGP, Grand Prix Hiszpanii w Jerez de la Frontera, austriacki producent poinformował o podpisaniu dwuletnich kontraktów z dwoma zawodnikami, których w sezonach 2019-2020 zobaczymy w królewskiej klasie w barwach fabrycznej ekipy Red Bull KTM. Czy jeszcze w ten weekend na miejsce wpadną kolejne puzzle kontraktowej układanki?

O przedłużeniu obecnej umowy z Hiszpanem Polem Espargaro Austriacy poinformowali wczoraj rano. Dzisiaj potwierdzili dołączenie do zespołu Johanna Zarco, o którego angażu plotkowano od miesięcy. Co prawda w ostatnim czasie niektórzy sugerowali, że dwukrotny mistrz świata Moto2 zastąpi w Repsol Hondzie Hiszpana Daniego Pedrosę, ale Francuz ostatecznie podpisał jednak kontrakt z KTM-em. Umowy obu zawodników ważne będą dwa lata, w sezonach 2019-2020.

Dla Espargaro nowy kontrakt oznacza pozostanie w fabrycznym, sprawdzonym środowisku, w którym od poprzedniego sezonu wyraźnie zostawia w tyle drugiego zawodnika, Bradleya Smitha i systematycznie przybliża się do pierwszej dziesiątki. Zarco z kolei powraca pod skrzydła austriackich marek, w barwach których wygrał przed laty serię Red Bull Rookies Cup, co otworzyłu mu drzwi do mistrzostw świata.

KTM w MotoGP startuje dopiero od poprzedniego sezonu, ale dysponuje jednym z większych budżetów w stawce, wynoszącym około 50 milionów euro rocznie. Szefem technicznym projektu jest wieloletni szef mechaników Pedrosy w Repsol Hondzie, Austriak Mike Leitner. Szefostwo marki z kolei otwarcie mówi o swoich aspiracjach i chęci walki o czołowe pozycje. Zarco i Espargaro z pewnością mogą w tym pomóc.

KTM przez pięć lata wyda na swój projekt MotoGP aż 250 milionów euro

KTM przez pięć lata wyda na swój projekt MotoGP aż 250 milionów euro

Angaż Francuza oznacza jednak, że nowego pracodawcy poszukać sobie musi Bradley Smith, rozczarowujący od czasu zmiany dostawcy opon z Bridgestone na Michelin. Wydaje się mało prawdopodobne, aby Brytyjczyk zamienił się z Zarco miejscami i wrócił do ekipy Tech 3, w której spędził sporą część swojej kariery w MŚ, najpierw w Moto2, a następnie w MotoGP. Tym bardziej, że jedno z miejsc zajmie tam najprawdopodobniej wspierany przez KTM-a Miguel Oliveira z klasy Moto2.

W obliczu braku wyników Smithowi nie będzie łatwo. Szybkich Brytyjczyków nie brakuje bowiem zarówno w MotoGP, jak i w World Superbike. Pochodzący z Oksfordu Smith, mimo elokwencji i bardzo dobrego zrozumienia technicznych aspektów motorsportu, ma przed sobą trudne tygodnie.

Zmiana zespołu dla Zarco także nie będzie jednak wcale łatwa. KTM RC16 wymaga bowiem dużo bardziej agresywnego stylu jazdy niż przez lata rozwijana przez Jorge Lorenzo Yamaha, na której tak świetnie odnalazł się płynnie jeżdżący Francuz. Czy Johann będzie w stanie dostosować swój styl do zupełnie innej maszyny? Tego dowiemy się dopiero za kilka miesięcy.

KTM ma już mocny skład. Teraz Austriacy muszą skupić się na pracy nad motocyklem, który mimo potencjału i dużego budżetu wciąż nie gwarantuje regularnej walki w pierwszej dziesiątce.

Ruch Austriaków nie jest ostatnim na kontraktowej karuzeli. Przejście Zarco do KTM-a może sugerować, że bliski przedłużenia umowy z Repsol Hondą jest Dani Pedrosa, co nie byłoby specjalną niespodzianką. Johann nie miał chyba zresztą wyjścia. Czy ktoś z Was na jego miejscu dołączyłby do KTM-a, gdyby na stole czekał także kontrakt na starty fabryczną RC213V?

Mimo odrzucenia pierwszej oferty Ducati trudno wyobrazić sobie także, aby swój obecny zespół zmienił Andrea Dovizioso. Włoch czeka po prostu na lepsze warunki. Przede wszystkim finansowe. Tutaj poprzeczkę wysoko zawiesił Lorenzo, który rocznie zarabia aż 12 milionów euro. Dovi tylko dwa. Naturalnie Włoch nie był więc skłonny zgodzić się na podwyżkę podobno do zaledwie 5-6 baniek. Jak bardzo na rękę pójdzie mu Ducati?

Pol Espargaro nieustannie imponuje na RC16 - zdjęcia KTM

Pol Espargaro nieustannie imponuje na RC16 – zdjęcia KTM

To zależy także od tego, co stanie się Lorenzo. Trzykrotny mistrz świata MotoGP jest podobno bliski dogadania się z Suzuki, gdzie dołączyłby do Alexa Rinsa. Finisz na podium rozczarowującego od miesięcy Andrei Iannone może jednak utrudnić Hiszpanowi negocjacje z ekipą Davide Brivio. Z drugiej strony pozostanie w Ducati także wydaje się – przynajmniej w tej chwili – brnięciem coraz dalej w ślepą uliczkę.

Jak w tym wszystkim odnajdzie się Danilo Petrucci? Jego dni w ekipie Alma Pramac Racing są już policzone, bo za rok u boku Jacka Millera dołączy do niej Peco Bagnaia. Petrux marzy o tym, by nawet za pół darmo przejąć miejsce Lorenzo. Plan B to Suzuki, a C… Aprilia, na której tempo musi podkręcić Scott Redding.

Nie jest wykluczone, że już w ten weekend, podczas zmagań w Jerez, na miejsce wpadną kolejne elementy kontraktowej układanki. Oby jednak nie przyćmiły one tego, co dziać się będzie na torze.