Na trzy tygodnie przed startem sezonu MotoGP ostatnie karty odsłaniają kolejne ekipy. Swoje tegoroczne barwy zaprezentowały przed weekendem wracające do królewskiej klasy Suzuki i Aprilia oraz debiutujący w najwyższej kategorii zespół Estrella Galicia 0,0 Marc VDS.

Bautista gotowy do walki - foto Aprilia

Bautista gotowy do walki – foto Aprilia

Jako pierwsza swoje karty odkryła włoska Aprilia. Marka z Noale w wyścigach Grand Prix obecna jest raptem od początku lat dziewięćdziesiątych, a więc znacznie krócej niż jej japońscy rywale, ale w tym czasie sięgnęła łącznie po aż 54 mistrzowskie tytuły. Wszystkie jednak zdobyte zostały w mniejszych kategoriach 125 i 250. Kilkanaście lat temu, kiedy klasa 500 przeradzała się w obecną kategorię MotoGP, Aprilia próbowała swoich sił zarówno z dwusuwowym, jak i bardzo innowacyjnym jak na tamte czasy, czterosuwowym modelem RS 3 Cube. Brak sukcesów skutecznie zniechęcił jednak Włochów, skupiając ich uwagę na konkurencyjnej serii Superbike.

Po sięgnięciu tam po siedem tytułów, Aprilia ponownie rzuca wyzwanie królewskiej kategorii. Niestety, niemal z góry wiadomo, że przynajmniej ten sezon nie upłynie pod znakiem sukcesów. Włosi stawiają sprawę jasno; ich powrót został przyspieszony o rok, a sezon 2015 ma jedynie służyć testom, nauce i rozwojowi motocykla. Pracy jest sporo. Podczas zimowych jazd w Malezji zawodnicy ekipy, którą Aprilia stworzyła wspólnie z zespołem Fausto Gresiniego, do tej pory współpracującego z Hondą, regularnie zamykali stawkę. Co gorsza, o ile Hiszpan Alvaro Bautista wydaje się zmotywowany i pewny siebie, wracający do MotoGP Włoch Marco Melandri jest całkowicie zagubiony.

Motocykl Aprilii, w dużej mierze bazujący na drogowym modelu z serii Superbike, pozostawia sporo do życzenia. Ponowny romans z MotoGP będzie także wielkim sprawdzianem dla szefa wyścigowego działu marki z Noale. Romano Albesiano zastąpił na tym stanowisku Gigiego Dall’Ignę, który po ośmiu latach sukcesów odszedł z Aprilii do konkurencyjnego, również włoskiego, Ducati. Czy nowy szef pokaże podobną charyzmę i umiejętności techniczne?

Model RS-GP w charakterystycznych dla Aprilii, znanych z WSBK barwach, wygląda ładnie, a zawodnicy w teorii mają „papiery” na sukces. Obaj w przeszłości sięgali na maszynach z Noale po mistrzowskie tytuły w mniejszych klasach (Melandri w 250 w 2002 roku, Bautista w 125 w 2006). Testy nie pozostawiają jednak złudzeń. O ile Bautista przy odrobinie szczęścia może myśleć o punktach, o tyle Melandriego czeka chyba powtórka koszmarnego sezonu 2008 w barwach Ducati. W końcu Włoch wcale nie palił się do powrotu do MotoGP. W rzeczywistości zmusił go do tego dwuletni kontrakt z Aprilią, która jednak w tym sezonie oficjalnie wycofała się z serii Superbike.

Ambitne Suzuki

Vinales, Brivio i Espargaro - foto Suzuki

Vinales, Brivio i Espargaro – foto Suzuki

Znacznie wyżej poprzeczkę stawia sobie ekipa Suzuki, która wraca do MotoGP po trzyletniej nieobecności z zupełnie nowym modelem GSX-RR. Co prawda testy pokazały, że motocyklowi brakuje mocy, przyczepności tylnego koła i zestrojenia elektroniki, ale imponujący zawodnicy – Aleix Espargaro i debiutant Maverick Vinales, już udowodnili, że stać ich nie tylko na regularną walkę o punkty, ale i o miejsca w pierwszej dziesiątce.

Suzuki, którego sponsorem tytularnym będzie własna marka olejowa Ecstar, wraca więc do punktu wyjścia, w którym znajdowało się już przed kilkoma laty. Wtedy jego zawodnicy byli nawet w stanie dość regularnie walczyć o podia, a John Hopkins zakończył sezon 2008 na czwartym miejscu w tabeli. Czy tym tym razem zdecydowanie najmniejszy z japońskich gigantów bliży się do konkurencji i spróbuje nawiązać walkę o najwyższe laury?

Starać się o to będzie nie tylko duet zawodników, ale i szef ekipy, doświadczony Włoch Davide Brivio. To on przed dekadą zamienił Yamahę z brzydkiego kaczątka w łabędzia, ściągając do zespołu Valentino Rossiego i pokonując tym sposobem dominującą Hondę. Czy historia się powtórzy?

Prezentacja Suzuki GSX-RR:

Wywiady z zawodnikami Suzuki:

Wywiad z Davide Brivio:

Marc VDS czarnym koniem

Redding, Rabat i Marquez - foto Marc VDS

Redding, Rabat i Marquez – foto Marc VDS

Niemal w tej samej chwili co Aprilia w Mediolanie, swoje barwy w Madrycie zaprezentował w czwartek belgijski zespół Estrella Galicia 0,0 Marc VDS. Ekipa ekscentrycznego potentata branży piwnej i właściciela słynnej marki Stella, Marca van der Stratena, co prawda dopiero debiutuje w MotoGP, ale ma potencjał, aby stać się jednym z głównych graczy na wyścigowym rynku. To efekt zaskakującego połączenia sił.

Marc VDS ma na swoim koncie krótką, ale imponującą historię startów w klasie Moto2, gdzie najpierw o mistrzostwo otarł się Scott Redding, a następnie, w poprzednim sezonie, wywalczył je Tito Rabat. W międzyczasie Redding zmienił barwy i trafił do MotoGP, gdzie jego osobistym managerem nadal był manager Marc VDS, Michael Bartholemy. Kiedy ówczesna ekipa Brytyjczyka straciła finansowe wsparcie i nie mogła już pozwolić sobie na wypożyczenie motocykli od Hondy (stąd jej romans z Aprilią), Scott znalazł się w kropce.

Bartholemy i van der Straten postanowili ponownie ściągnąć Reddinga w swoje szeregi i awansować zespół do MotoGP, ale by to zrobić, musieli znaleźć dodatkowych dziesięć milionów Euro na zamknięcie budżetu. Z pomocą, co zaskakujące, przyszła zupełnie inna piwna marka, hiszpańska Estrella Galicia 0,0, już obecna w MŚ dzięki juniorskiej ekipie managera Marca Marqueza, Emilio Alzamory.

Młody narybek Alzamory - foto Repsol

Młody narybek Alzamory – foto Repsol

Trzeba przyznać, że cała historia jest bardziej zakręcona, niż meksykańskie telenowele, ale w tym szaleństwie jest metoda. Alzamora to jeden z najsłynniejszych łowców młodych talentów, nie tylko prowadzący w Moto3 razem z Hondą własny zespół, ale także stojący za słynną, hiszpańską szkołą mechaników, Monlau. Mimo sukcesów w Moto3 i Moto2, Alzamora potrzebował struktury także w MotoGP i to właśnie otrzymał łącząc siły z Marc VDS.

Pod skrzydłami Alzamory zarówno w MŚ, jak i mistrzostwach Hiszpanii, ściga się dzisiaj kilkunastu młodych zawodników, jak piekielnie utalentowany debiutant MŚ Moto3, Fabio Quartararo. Teraz wszyscy oni widzą wyraźną ścieżkę, na której końcu znajduje się fabryczna Honda w kategorii MotoGP. Wcześniej na taki ambitny program pozwolić sobie mógł tylko hiszpański Repsol, który poniekąd spija dzisiaj śmietankę będącą efektem pracy Alzamory z Marquezem czy Alberto Puiga z Danim Pedrosą.

Redding może być co prawda spokojny o swoją posadę przez dwa najbliższe sezony, ale wkrótce z pewnością pojawi się młody, zdolny podopieczny Alzamory, który zapragnie zająć jego miejsce. Biorąc pod uwagę silne charaktery Alzamory i Michaela Bartholemy, może być ciekawie. Póki co zespół wystawi także obrońcę tytułu Moto2, Tito Rabata i mistrza Moto3, Alexa Marqueza, w średniej kategorii oraz dwóch młodych debiutantów, Quartararo i Jorge Navarro, w Moto3, a kolejnych dziewięciu zawodników w mistrzostwach Hiszpanii.

Rabat i Marquez - foto Marc VDS

Rabat i Marquez – foto Marc VDS

Sam Redding, choć wyjątkowo imponował na produkcyjnej Hondzie rok temu, a Polsatowi Sport mówił w sierpniu, że na fabrycznej wersji będzie w stanie powalczyć z Marquezem, póki co nie błyszczy. Ze wszystkich opisanych tutaj zawodników MotoGP to on ma jednak w tym sezonie największe szanse na podia. I biorąc pod uwagę kolejkę chętnych na jego miejsce, lepiej, żeby po nie sięgnął. Ale czy ktokolwiek z tego zestawienia zagrozi Marquezowi i spółce w walce o tytuł? Wątpliwe, ale przecież takie widowisko jak MotoGP potrzebuje nie tylko aktorów pierwszoplanowych.

Pierwsza próba sił za trzy tygodnie podczas Grand Prix Kataru na torze Losail, gdzie już za tydzień odbędą się ostatnie tej zimy, trzydniowe testy. Relacje ze wszystkich osiemnastu rund MotoGP na żywo na sportowych antenach Polsatu.

Prezentacja ekipy Estrella Galicia 0,0 Marc VDS (pełna relacja):