Reprezentujący fabryczną ekipę Ducati Hiszpan Jorge Lorenzo wygrał niedzielny wyścig MotoGP o Grand Prix Włoch. Na podium na torze Mugello dołączył do niego zespołowy kolega i zwycięzca sprzed roku Andrea Dovizioso oraz startujący z pole position Valentino Rossi.

Lorenzo wystrzelił na prowadzenie z szóstego pola i niezagrożony prowadził do samej mety, podczas gdy za jego plecami drugiego miejsca bronił początkowo najszybszy w kwalifikacjach Rossi. W czołowej grupie jechał także Marc Marquez, który jako jedyny zdecydował się na założenie twardej przedniej opony. Hiszpan zaliczył jednak uślizg przodu podczas hamowania z górki do zakrętu numer dziesięć. Obrońca tytułu próbował się ratować, ale wypadł na pobocze podpierając się na kolanie i łokciu. Choć szybko wrócił na tor, ostatecznie był w stanie przebić się jedynie z 18. na 16. miejsce i finiszował bez punktów.

JL_ALX2610_UC66054_MidTymczasem za Lorenzo na drugie miejsce przebił się Dovizioso, podczas gdy Rossi musiał odpierać ataki grupy zawodników w składzie Andrea Iannone, Alex Rins, Cal Crutchlow i Danilo Petrucci. Na finiszu „Doktor” odskoczył od rywali i ponownie dojechał tuż za plecy Dovizioso, ale musiał zadowolić się trzecim miejscem. Podium oznaczało jednak, że Włoch jako pierwszy w historii przekroczył barierę pięciu tysięcy punktów wywalczonych w królewskiej klasie.

Rossi na Mugello tradycyjnie startował w specjalnym malowaniu kasku

Rossi na Mugello tradycyjnie startował w specjalnym malowaniu kasku

Zwycięstwo Lorenzo jest z kolei jego pierwszym w barwach Ducati. Hiszpan imponował tempem podczas dwóch ostatnich wyścigów w Jerez i Le Mans, ale w obu opadał z sił, narzekając na problematyczną ergonomię motocykla, która za bardzo męczyła jego ramiona. Na Mugello Ducati przywiozło nową osłonę zbiornika, która jak widać pomogła. Potwierdził to sam triumfator. „To zwycięstwo jest jak sen” – powiedział Jorge.

Lorenzo wróci na Yamahę mimo wygranej? Co z Pedrosą?

Nawet wygrana nie pomoże już chyba jeśli chodzi o dalszą współpracę Hiszpana z Ducati. W ten weekend cały padok żył bowiem plotkami na temat jego powrotu na Yamahę. Sam Lorenzo przyznał w czwartek, że nie zamierza kończyć kariery i przez dwa kolejne lata zobaczymy go w MotoGP na konkurencyjnym motocyklu. Jakim? Oficjalnie dowiemy się za dwa tygodnie podczas Grand Prix Katalonii.

Za kulisami mówi się jednak, że Hiszpan dołączy do ekipy Aspara u boku mistrza Moto2, Franco Morbidelliego. Yamahę M1 w fabrycznej specyfikacji sfinansują dla niego Monster oraz malezyjski Petronas. Czy tak faktycznie się stanie?

Jak długo oglądać jeszcze będziemy Lorenzo w czerwieni?

Jak długo oglądać jeszcze będziemy Lorenzo w czerwieni?

Podczas gdy odejście Lorenzo z Ducati jest niemal pewne, rozstanie Iannone i Suzuki jest już oficjalnie potwierdzone. Włoch był w ten weekend najszybszy w trzech treningach wolnych, ale sam wyścig zakończył tuż za podium, jednak przed zespołowym kolegą, Alexem Rinsem, który zostanie w ekipie Davide Brivio.

„Maniak” dołączy najprawdopodobniej do ekipy Aprilii, w której rozczarowuje Scott Redding. Brytyjczyk zaliczył w niedzielę kolejną wywrotkę. Rozczarowuje także sama Aprilia. Z wyścigu znów wycofał się dzisiaj Aleix Espargaro. Miejsce Iannone w Suzuki zajmie z kolei najprawdopodobniej mistrz Moto3 Joan Mir, choć jeszcze do niedawna u boku Rinsa widziano właśnie Lorenzo.

Zmian nie zobaczymy za to najprawdopodobniej w boksie Repsol Hondy. Choć Dani Pedrosa po fatalnych kwalifikacjach startował do Grand Prix Włoch z dwudziestej pozycji, swojej najdalszej w MotoGP, a następnie wywrócił się już na pierwszym kółku, jego posada wydaje się bezpieczna. Przynajmniej w tej chwili. Wcale nie dlatego, że jego wyniki zadowalają szefostwo HRC. Wręcz przeciwnie. Wszystko dlatego, że oferty Hondy odrzucili najpierw Mir, a następnie Miller, który woli pozostać na Ducati.

Nic dziwnego, że żaden z nich nie jest skłonny jeździć na nerwowym i wymagającym motocyklu, a przede wszystkim ścigać się w cieniu dominującego w Hondzie Marca Marqueza. Podobne zdanie ma Johann Zarco, który mimo zapytań ze strony HRC postanowił jednak dołączyć do KTM-a.

W miniony weekend mało wiarygodne źródła plotkowały nawet o rozmowach HRC z Jonathanem Rea, jednak plotki te szybko uciął szef zespołu Alberto Puig, który przyznał, że Honda nie jest zainteresowana trzykrotnym mistrzem World Superbike.

Czy HRC, która coraz bardziej desperacko szuka dla Marqueza nowego skrzydłowego, jednak znajdzie chętnego?

Nie zabrakło rozczarowań…

Choć Mugello znów nie zawiodło, fundując przez cały weekend piękne emocje, niestety momentami zawodzili włoscy fani. Do gwizdów na podium, gdy Hiszpanie pokonują Rossiego, zdążyliśmy się już przywyczaić, choć nadal pozostają niesmaczne. W niedzielę było podobnie, gdy największe trofeum odbierał Lorenzo.

Gwizdy pod adresem obrońcy tytułu, gdy na torze po potężnym wypadku w pierwszym zakręcie leżał w piątek Michele Pirro (na szczęście po nocy w szpitalu w niedzielę był już w padoku), były już przesadą, a mogiła Marqueza  na trybunach z dzisiejszą datą śmierci, to już coś absolutnie obrzydliwego. Tym bardziej, że właśnie dzisiaj przypada druga rocznica śmierci zawodnika Moto2, Luisa Saloma. Równie nie na miejscu były oklaski w sali prasowej włoskich „dziennikarzy”, a raczej akredytowanych na jedną rundę „turystów”, gdy obrońca tytułu wylądował na deskach wylądował podczas wyścigu. Miejmy jednak nadzieję, że takie wybryki nie przyćmią pięknych emocji na torze. Dzisiaj ich nie brakowało, choć zabrakło bezpośredniej walki o zwycięstwo.