Jonas Folger miał szansę powalczyć z zespołowym kolegą, Johannem Zarco, o tytuł debiutanta roku MotoGP. Zanim z końcówki sezonu wyeliminowały go tajemnicze problemy zdrowotne, Niemiec udzielił Mickowi bardzo ciekawego wywiadu na temat początków swojej przygody z królewską klasą i ekipą Monster Yamaha Tech 3. Oto jego wyścigowa historia.

24-latek z Bawarii to wielka, ale do tej pory jednak niespełniona nadzieja niemieckich wyścigów. Do mistrzostw świata Folger trafił w połowie sezonu 2008, jako 15-latek, podopieczny Alberto Puiga i programu rozwoju młodych talentów zainicjowanego przez organizatorów cyklu Grand Prix. Pierwszy punkcik zdobył już w swoim drugim wyścigu w San Marino. Imponował, a momentami wręcz szokował, już na początku kolejnego sezonu. Najpierw w swoim zaledwie dziewiątym wyścigu w mistrzostwach świata w niesamowitym stylu przebił się z w Jerez z 35 pozycji na drugie miejsce, wyprzedzając po drodze samego Marca Marqueza, który także zaczynał wówczas swój drugi rok w MŚ. Niemiec z podium rozminął się wówczas jednak o dwa okrążenia, po wywrotce w ostatnim zakręcie. Mimo wszystko na pudło nie musiał długo czekać. Dwa tygodnie później był drugi w Le Mans.

Od bohatera do zera… i z powrotem

Folger w akcji - foto Monster Energy

Folger na torze – foto Monster Energy

Dwa lata później, w sezonie 2011, stawał do walki jako jeden z faworytów, reprezentując mistrzowską ekipę Akiego Ajo, znów brylując i na mokrym Silverstone sięgając po pierwsze zwycięstwo. Na półmetku rywalizacji stało się jednak coś bardzo dziwnego. Folger dość kontrowersyjnie opuścił Grand Prix Czech z powodu problemów zdrowotnych, po czym Ajo postanowił na resztę sezonu oddać jego Aprilię w lepszej specyfikacji drugiemu ze swoich zawodników, Danny’emu Kentowi. Mimo szóstego miejsca w tabeli Jonas popadł w niełaskę i sezon 2012 rozpoczynał w Moto3 na najgorszej maszynie w stawce, w barwach IodaRacing. Zanim w połowie roku w swoje szeregi jako zastępstwo ściągnął go Jorge Martinez Aspar, Folger ukończył tylko jeden wyścig. Gdy jednak przesiadł się na Kalexa, z miejsca rozwinął skrzydła, najpierw stając na podium w Indianapolis, a następnie wygrywając w Brnie. Po kolejnym udanym sezonie nadszedł czas na awans do Moto2.

Tutaj również nie było łatwo. Choć przeprowadzka do Hiszpanii, gdzie zamieszkał razem z rodakiem, rywalem i przyjacielem, Marcelem Schrotterem, pomogła mu poprawić formę, to jednak nadal brakowało kropki nad i. Folger jeździł szybko i stawał na podium, ale brakowało mu regularności. Niby siódme miejsce w tabeli w sezonie 2016 było całkiem niezłym rezultatem, ale kiedy na początku roku, we Francji, ekipa Tech 3 ogłosiła podpisanie kontraktu z Jonasem na starty w MotoGP, wielu pukało się w głowy. Rzeczywiście, to był mocno kontrowersyjny angaż. Nierówna jazda w Moto2 wynikała jednak podobno po części z dużych problemów z zawieszeniem Ohlinsa, z czym w tym samym czasie zmagał się także Sam Lowes.

Zaskakujący debiut w MotoGP

Folger w akcji - foto Monster Energy

Folger w akcji – foto Monster Energy

Kiedy już jednak przesiadł się na M1-kę, Folger szybko zamknął usta krytykom. W momencie naszej rozmowy, podczas sierpniowego Grand Prix Czech w Brnie, Niemiec był siódmy w tabeli, tracąc do Johanna Zarco tylko kilkanaście punktów. Chwilę wcześniej wywalczył także imponujące podium na Sachsenringu. Wszystko to zwiastowało ciekawą walkę o tytuł debiutanta roku, ale tak się nie stało. 24-latek opuścił bowiem cztery ostatnie wyścigi z powodu kolejnych tajemniczych problemów zdrowotnych i ekstremalnego osłabienia, później zdiagnozowanych jako Syndrom Gilberta, czyli zaburzeniem trawienia toksyn przez wątrobę. Wygląda na to, że problemy z postawieniem prawidłowej diagnozy miały wpływ na jazdę Niemca w ostatnich latach, dlatego jest duża szansa, że w 2018 roku Folger wróci na tor silniejszy i groźniejszy.

Póki co tegoroczną rywalizację zakończył na dziesiątej pozycji, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem jak na debiutanta. Jak jazdę Folgera ocenia jego szef, Herve Poncharal? Tego dowiedzie się z wywiadu z Francuzem opublikowanego w nowym numerze MotoRmanii. Poniżej zapis bardzo ciekawej rozmowy z Jonasem z Brna. Jak oceniacie jego debiut w MotoGP? Czy za rok będzie w stanie pokonać Zarco?

Michał Fiałkowski: Czy starty w MotoGP okazały się tym czego się spodziewałeś przed debiutem? Czy realia pokryły się z oczekiwaniami?
Jonas Folger: Trudno powiedzieć. Nie miałem zbyt wielu oczekiwań. W sumie w ogóle ich nie miałem. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Pozwoliłem więc się zaskoczyć i po prostu wczuć się w nowe realia jak najszybciej.

Jonas podczas wywiadu dla MotoRmanii - foto Waldemar Walerczuk

Jonas podczas wywiadu dla MotoRmanii – foto Waldemar Walerczuk

Wiele osób podkreślało, że twoje wcześniejsze wyniki w Moto2 nie były wystarczająco dobre, aby otworzyć ci drzwi do MotoGP. Awans do królewskiej klasy w takiej atmosferze nie był chyba łatwy? Czułeś sporą presję?
Nie, ponieważ niewiele osób miało względem mnie wygórowane oczekiwania. Nie czułem więc presji. Miałem jednak swoje cele. Podczas przedsezonowych testów przekonałem się, że jestem szybki. Wykonaliśmy wtedy dobrą robotę i wiedzieliśmy na co będzie nas stać podczas sezonu. Później chcieliśmy to po prostu udowodnić w wyścigach. Minęło jednak trochę czasu zanim do tego doszło.

Wróćmy jeszcze na chwilę do poprzedniego sezonu w Moto2. Dobrze się dla ciebie rozpoczął, ale później miałeś spore problemy. Z zewnątrz trudno powiedzieć jakie, więc co się naprawdę działo?
Nie jestem w stanie ci powiedzieć, bo po prostu nie wiem. Czasami nie jesteś w stanie zrozumieć pewnych rzeczy. Próbowaliśmy znaleźć rozwiązanie, ale nie byliśmy w stanie. Nadal nie rozumiem także, dlatego po przejściu do MotoGP jest już inaczej. Teraz liczy się więc dla mnie tylko to, że mogę tu być, a moje wyniki są inne niż rok temu.

Jak oceniasz te wyniki?
Po pierwsze jestem bardzo zadowolony z tego, co udało nam się osiągnąć do tej pory, ponieważ nikt nie spodziewał się, że na półmetku sezonu będę siódmy w klasyfikacji generalnej. Myślę więc, że możemy być z tego zadowoleni. Kiedy jednak pokazałeś raz, że możesz stanąć na podium, twoim celem jest zrobienie tego ponownie i udowodnienie, że nie była to tylko jednorazowa, szczęśliwa historia. Mamy wszystko; tempo, materiał i zespół, aby to osiągnąć.

Co możesz jeszcze poprawić jako zawodnik MotoGP?
Nie jestem pewien. Jadąc za Markiem [Marquezem] podczas wyścigu w Niemczech widziałem kilka rzeczy, głównie technicznych, związanych ze stylem jazdy. Zrozumiałem też, że nie jestem w stanie robić wszystkiego co on, bo Yamaha ma zupełnie inną charakterystykę. Muszę nad sobą pracować, bo mogę być jeszcze szybszy. Muszę poprawić kwalifikacje, aby rozpoczynać wyścigi z lepszej pozycji. Nie ma jednak jakiegoś jednego wielkiego słabego punktu nad którym musiałbym się skupić.

Jonas w akcji - foto Monster Energy

Jonas w akcji – foto Monster Energy

Właśnie miałem o to zapytać; kiedy jedziesz np. za Valentino Rossim albo Maverickiem Vinalesem, czy rzeczywiście jesteś w stanie sporo nauczyć się podglądając ich jazdę? Jak to wygląda z perspektywy twojego motocykla?
Mogę próbować, podglądać i powtarzać pewne rzeczy, ale nie wszystko co robią sprawdza się na moim motocyklu. Muszę więc wybierać pozytywy i ignorować rzeczy, które po prostu nie działają. To kwestia połączenia mojego stylu jazdy i rzeczy, które u nich podejrzę.

Twój szef zespołu, Herve Poncharal, powiedział mi, że razem z Johannem Zarco nie spędzacie zbyt wiele czasu na analizie danych z przejazdów Valentino i Mavericka, nawet mimo tego, że możecie to robić. Dlaczego?
Faktycznie nie robię tego codziennie, ale sprawdzam to. Kiedy przyjeżdżamy na tor w czwartek, analizujemy dane z poprzedniego sezonu. W piątek mamy już jednak własne dane, które są ważniejsze niż dane Vale i Jorge sprzed roku.

Jak wygląda wasza współpraca z Johannem? Wymieniacie się uwagami?
Nie. Nie robimy tego zbyt często. Jesteśmy w jednym zespole, ale każdy z nas ma własną ekipę mechaników i robi swoje. Jesteśmy bardzo dobrymi partnerami, bo wzajemnie się naciskamy na torze, ale nie pracujemy zbyt blisko. Pomagamy sobie naszymi wynikami.

Jaka jest mocna strona Johanna?
Ma bardzo duże doświadczenie. Wiele nauczył się w Moto2, bo jest dwukrotnym mistrzem świata tej klasy. To oznacza, że ma na swoim koncie bardzo dużo okrążeń przejechanych na czele stawki i dużą wiedzę na temat jazdy w takich warunkach; jak jeździć, jak się bronić. To robi dużą różnicę. Szczególnie podczas pojedynków na pierwszych okrążeniach wyścigu. Pod tym względem jest o krok przede mną. A może nawet o dwa. Nadal mogę się od niego wiele nauczyć.

A w czym ty jesteś lepszy od niego?
Trudno powiedzieć, bo nasze wyniki są bardzo podobne. Wierzę w siebie. Wierzę w siebie bardziej niż w Johanna, to normalne. Wiem, że mam najlepszego i najmocniejszego partnera z możliwych i nie mam wątpliwości, że nie będzie łatwo go pokonać.

Ostatnie chwile przed startem - foto Monster Energy

Ostatnie chwile przed startem – foto Monster Energy

Wróćmy do presji. Jak sobie z nią radzisz? Jest w MotoGP większa niż w Moto2?
Tak, czuję presję, ale staram się niczego nie zmieniać. Nie chcę dać się z zwariować, dlatego skupiam się na jeździe. Jedyne co mogę zrobić, aby zachować spokój, to jak najlepsza jazda i dawanie z siebie wszystkiego.

Jak bardzo musiałeś zmienić swój styl jazdy po przesiadce z Moto2 na MotoGP?
Jest dość podobny, ale najbardziej zmieniło się hamowanie. W MotoGP trzeba jeździć płynnie. Dużo mniej agresywnie niż w Moto2. Potrzebowałem sporo czasu aby to zrozumieć i dostosować mój styl jazdy, sprawić, aby to przychodziło naturalnie.

A co z treningiem fizycznym?
Tak, zmienił się. Zawsze dużo trenowałem, ale co roku staram się podnosić poprzeczkę. Robię dużo treningów kardio i sporo jeżdżę na rowerze. Bycie w formie jest bardzo ważne. Każdy ma swój styl. Mój polega na zróżnicowaniu treningów, dzięki czemu nie są nudne.

Z Folgerem w stawce nudno nie będzie też z pewnością także w MotoGP w sezonie 2018!